Arkadij i Borys Strugaccy „Piknik na skraju drogi”

Mam ostatnio ciągoty do klasyki. Czy to oznacza, że się starzeję? Pewnie tak, bo przecież każdego dnia moje komórki umierają milionami z okrzykiem „Za Charliego!” i ja tego nawet nie zauważam. Nie wspominając o moich szarych komórkach, które umierają z okrzykiem „Na zdrowie!” lub z przyśpiewką „Jeszcze po kropelce, jeszcze po kropelce” i tak dalej,

Janusz Zajdel „Paradyzja”

 

zajdel

Zastanawiam się jak pisać o Zajdlu? Czy podchodzić z nabożną czcią do pisarza, który stawiany jest na równi z Lemem przynajmniej jeśli chodzi o rozwój polskiej literatury fantastycznej? Czy może zrównać z ziemią jego dorobek, który nie oparł się próbie czasu i dziś jest li tylko zatęchłym zbiorem słów?

Marek Baraniecki „Głowa Kasandry”

Chciałbym zacząć od krótkiej refleksji. Wielu ludziom wydaje się, że zagrożenie globalnym konfliktem jądrowym przeminęło razem z rozpadem ZSSR (Związkiem Sowieckich Socjalistycznych Republik). Wielu myślało i myśli, że groźba atomowego holokaustu już nam nie grozi. Moim skromnym zdaniem nic bardziej mylnego. Cała zimna wojna opierała się na zasadzie równowagi między dwoma supermocarstwami, których przywódcy doskonale

Jarosław Grzędowicz „Popiół i kurz. Opowieści ze świata Pomiędzy.”

Wyobraźcie sobie, że jesteście wariatem, albo sobie nie wyobrażajcie. Podobno nie ma ludzi normalnych są tylko nieprzebadani. Także jesteście wariatem, leczonym psychiatrycznie, obecnie próbującym odnaleźć się w społeczeństwie. Nie jest lekko w dwudziestym pierwszym wieku zachować pozory normalności człowiekowi, który może odwiedzać inny wymiar. Ludzie nie lubią dziwaków, twierdzących, że opuszczają swoje ciało i wędrują

Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” tom 4

Wszystko co dobre kiedyś się kończy, tym jakże banalnym, acz prawdziwym stwierdzeniem dotyczącym ostatniego, czwartego tomu „Pana lodowego Ogrodu” rozpocznę moją bazgraninę. Naprawdę cieszę się, że zacząłem czytać „PLO” od początku. Dwa tomy ponownie przeczytane, dwa przeczytane pierwszy raz, a wszystko to w ciągu zaledwie paru dni. Podobny cug miałem z Martinem w tamtym roku.

Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” tom 2

Rozpędziłem się z tym czytaniem „Pana Lodowego Ogrodu”. Za mną już trzeci tom, zaczynam czwarty, a dziś napiszę Wam o drugim. Jeśli ktoś jeszcze tego nie czytał to postaram się zbytnio nie zdradzać tajemnic fabuły. Drugi tom „PLO” to podobnie jak pierwszy przygody dwóch bohaterów. Vuko i Filara. Obydwaj muszą zmagać się z przeciwnościami losu,

Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” tom 1

Opowiem Wam pewną anegdotkę. Dawno, dawno temu pewien studencik w krakowskim akademiku pilnie uczył się do egzaminu z języka angielskiego. Gdy siedział sobie w zimowy styczniowy wieczór (to była sesja zimowa) rozwiązując zadania z gramatyki języka mieszkańców Albionu, do jego pokoju wszedł Szatan. Co prawda nie do końca Szatan, ale dobry kolega, który miał do

Harry Harrison „Planet of the damned” („Planeta przeklętych”)

Czasem jest tak, że przez zupełny przypadek uda mi się odświeżyć dawno zapomnianą książkę, a przeczytaną w młodości. Tak było z „Planetą przeklętych” świętej pamięci Harry’ego Harrisona, który opuścił ludzkość w tym roku. Strata to ogromna dla science-fiction, ale być może pan Harrison pisze teraz nowe książki gdzieś nieopodal Galaktyki Andromedy sącząc drinka przyrządzonego przez

Elektryczna wizja przyszłości…

Pierwsza strona „Ilustrowanego Kuryera Codziennego” sprzed dokładnie osiemdziesięciu siedmiu lat. Przecudowne wynalazki, które dzięki geniuszowi ludzkiemu uczynią nasze życie łatwiejszym. Rzecz się tyczy przesyłania energii elektrycznej na odległość. I choć dzisiaj wciąż nie przesyłamy prądu na odległość to nie jest to niemożliwe, a jak na razie po prostu nieopłacalne (albo tak nam próbują wmówić). Prace

Max Brooks „Wojna zombie”

Moi drodzy czytelnicy wierzycie w zombie? Uważacie, że żywi mogą powstać z martwych i z apetytem zabrać się za wasze mózgi albo wnętrzności? Ja w zombie nie wierzę, ale w jakiś dziwny i niewytłumaczalny sposób darzę sympatią wszelkie horrory z żywymi trupami. Pamiętam jak dziś, gdy obejrzałem pierwszy film z tego gatunku. Niestety nie pamiętam

%d bloggers like this: