Jacek Inglot “Polska 2.0”

Ha! I znów zaległości. Normalnie masakra jakaś. A wpis będzie dotyczył książki polskiego autora, którą również przeczytałem baaaardzo dawno temu. Jeszcze dawniej chyba niż „Obszar Marzyciela”, ale tę książkę postanowiłem sobie odświeżyć, bo pamiętałem, że lektura była dobra.

Continue reading

Ziemowit Szczerek “Rzeczpospolita Zwycięska. Alternatywna historia Polski”

Zabłudów, ulica Białostocka. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/146700/f740a246c2b02aa3e8704507f21e0891/

Zabłudów, ulica Białostocka. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/146700/f740a246c2b02aa3e8704507f21e0891/

Tym razem zmiana optyki i będzie zaledwie troszkę, troszkę science and fiction, bo chociaż książka Ziemowita Szczerka ma być historią alternatywną to jednak forma w jakiej jest napisana sprawia, że ciężko mi nie myśleć o tej pozycji jako o swobodnym eseju lub bardzo długaśnym felietonie w stylu co by było gdyby…. Bardzo lubię Ziemowita Szczerka, jego pisarstwo, jego reportaże i artykuły. Możecie sobie o tym poczytać TUTAJ i TUTAJ.

Continue reading

Świat w roku dwutysięcznym według “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 1926 roku.

Dzień dobry. Dla takich perełek sprzed lat kilkudziesięciu przeglądam starą prasę. Przewidywania dotyczące przyszłości to nieodłączny element ludzkiej twórczości. Natrafiłem na ten artykuł “przepowiadający” wygląd świata w roku 2000. Takie gdybania często zaskakują zadziwiającą trafnością przewidywań lub śmieszą naiwnością oczekiwań.

Przeczytajcie sobie. Warto.

IKC1926nr7920III

Świat w roku 2000 – nym

Bez węgla i dymu – Dom elektryczny – Komunikacja podziemna – Elektryczna gazeta

Kraków, 19 marca.

Różne oznaki zdają się wskazywać na to, że w niedalekiej może przyszłości pokłady węgla, jako źródło wszelkiej energji, zostaną zupełnie wyczerpane. Człowiek przestanie w pocie czoła i w ciężkim mozole wydobywać węgiel z ziemi. Natomiast elektryczność, otrzymywana z przeróżnych źródeł poruszać będzie wszelkiego rodzaju machiny. Wiek XIX był wiekiem wynalazków. Stulecie to obdarzyło nas koleją, statkiem parowym, autem, maszyną do pisania, fotografią, maszyną do szycia, maszyną drukarską, telegrafem bez drutu, kinematografem, promieniami Roentgena. Wszystkie te wynalazki spopularyzowały się niezmiernie szybko i obecnie przedstawiają się nam, jako coś zupełnie naturalnego. Wszystko to tak zrosło się z naszem codziennem życiem, że nie umielibyśmy sobie poprostu wyobrazić naszego życia bez tych wszystkich technicznych udoskonaleń. Chwilowe uszkodzenie jednego z tych wynalazków, odrazu hamuje bieg życia powszedniego.

Ale wszystkie te rzeczy są tylko etapami na drodze rozwoju techniki. Co zatem przyniesie nam przyszłość w tej dziedzinie?

Przedewszystkiem w gospodarstwie naszem domowem wszystko się zmieni. Praca gospodyni zredukowaną będzie do minimum. Tak zwane ognisko domowe zniknie, ustępując miejsca elektrycznym piecom, kuchniom gazowym, do których gaz doprowadzany będzie na odległość. Wielkie centrale energii otrzymywanej z powietrza, będą zaopatrywać miasta obficie w elektryczność. Bogaty właściciel kamienicy będzie może posiadał własną turbinę powietrzną, dostarczającą mu energii elektrycznej w odpowiedniej ilości. Gospodyni nie będzie mleć kawy w młynku, przestanie trzepać dywany, obierać ziemniaki, czyścić obuwie, nie będzie zmuszoną do prasowania bielizny. Wszystkie te czynności spełniać będzie mała elektryczna maszyna, pociągająca za sobą minimalne koszta. Mieszkania będą o wiele hygieniczniejsze, aniżeli obecnie.

A jakże będzie wyglądał wówczas przemysł? I tutaj obraz zmieni się zasadniczo. Znikną dymne kominy i buchające żarem wielkie piece, albowiem węgiel i koks wyjdą z użycia. Metale topić się będą w wielkich piecach elektrycznych. Ludzie zamieszkają w jasnych, czystych domach. Na terenach przemysłowych. obecnie przedstawiających tak ponury obraz, rozciągać się będą zielone, wesołe parki i pola. Robotnicy w warsztatach swoich będą stać przy pracy w białych płaszczach. Elektryczne pochłaniacze pyłu oczyszczać będą nieustannie powietrze, obecnie tak zanieczyszczone dymem węglowym.

A w miastach udoskonalone machiny będą oczyszczać gładkie ulice ze wszelkiego pyłu. Cała komunikacja odbywać się będzie pod ziemią. Zapoczątkowaniem tego są kolejki podziemne. Denerwujące dzwonki tramwajów i warczenie motorów automobilowych, przestanie rozdzierać uszy. Auta pędzić będą po specjalnych na ten cel wybudowanych drogach. Cuchnąca benzyna zostanie zastąpiona innym bezwonnym preparatem. Samoloty o szybkości 600 klm. mknąć będą w powietrzu. Przejażdżka z bieguna północnego na biegun południowy, albo z Ameryki do wnętrza Afryki, będzie drobnostką, zajmująca niewiele czasu, nie pociągającą za sobą żadnego zmęczenia.

Elektryczny aparat dalekowidzący pozwoli człowiekowi podróży informować się, co dzieje się w jego domu. Radjo zostanie tak udoskonalone, że głosy można będzie słyszeć na każdem miejscu, na ziemi, na morzu i w powietrzu. Zostaną utworzone specjalne centrale aparatów do widzenia na odległość. Tak jak się dziś zamawia rozmowę telefoniczną, będzie, można zamówić sobie życie pod piramidami albo nad wodami Gangesu. Przenoszenie fotografji przy pomocy telegrafu bez drutu zostanie do tego stopnia udoskonalone, że film będzie się podziwiać z największej odległości.

Gazety nie będą jak dotychczas, drukowane na papierze. Wydawcy abonentom swoim udzielać będą wszystkich informacyj przy pomocy aparatu dalekowidzącego. Ojciec do synka zamiast powiedzieć: “Pobiegnij po gazetę — powie — nastawno aparat gazetowy”. Przyciska się odpowiedni guzik i matowa z mlecznego szkła szyba, rozbłyska światłem. Odczytuje się najnowsze telegramy artykuły wstępne, wiadomości kronikarskie, felietony. Wszystko to urozmaicone obrazami ruchowymi, rozsianymi w tekście. Biblioteki staną się zbyteczne, ponieważ można się będzie zaabonować i przy pomocy aparatu działającego na odległość, włączyć w każdej chwili interesującą książkę.

Dola ślepych i głuchoniemych ulegnie znacznej poprawie dzięki nowym technicznym wynalazkom umożliwiającym im ścisły kontakt z światem zewnętrznym.

Jak widzimy z tego, warto będzie żyć w roku 2000.

I co myślicie o pomysłach redaktora z “IKC”. Bardzo ciekawe, bardzo ciekawe Wam powiem. Pomylił się co prawda w wieszczeniu świata bez węgla, bez dymów, bez benzyny i z ruchem miejskim przeniesionym pod powierzchnię. Gładkie ulice to jednak wciąż pieść dalekiej przyszłości przynajmniej w naszym pięknym kraju. Już widzę oczyma duszy mojej Kraków bez żadnego automobila w centrum, z szerokimi alejami dla rowerzystów i pieszych.

Domy rzeczywiście stały się elektryczne i gazowe, ale gospodynie i gospodarze mają wciąż pełno pracy. Jest wiele urządzeń ułatwiających życie, lecz brak tego jednego uniwersalnego. I ta energia pobierana z powietrza. Piękna wizja.

Filmy na odległość? Mamy to. Radjo wszędzie? Też to mamy. Informacje, kroniki, wydarzenia uruchamiane za pomocą przycisku, z ruchomymi obrazkami w tekście? Też to mamy. I ta cudna fraza o matowej szybie z mlecznego szkła rozbłyskującej światłem. Też to mamy. Prasa papierowa wciąż istnieje, ale jest w dużym odwrocie.

Globalna wioska, którą można okrążyć błyskawicznie – jest.

Ale najbardziej przerażająca perspektywa, bo dotyczące mnie osobiście, to owo zdanie o zniknięciu bibliotek jako niepotrzebnych instytucji. Na szczęście bibliotekarze w całkiem sporej liczbie odnajdują się w cyfrowej rzeczywistości i starają się adaptować do zmieniających się warunków. Natomiast prawie idealnie trafioną jest wizja książki elektronicznej. Uruchamiamy aparat i “włączamy” interesującą książkę. Czytniki to nie taki znowuż rewolucyjny pomysł.

Miło mieć taką wycieczkę w wizję naszej teraźniejszości sprzed osiemdziesięciu lat. Niemiło jest wiedzieć ile zostało do zrobienia. Świat bez węgla, czysta praca robotników, gładkie ulice, brak bibliotek… tfu! się zagalopowałem. Biblioteki zostaną.

Tradycyjnie znalezione w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej.

[EDIT] Artykuł pochodzi z numeru 79 “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 20 marca 1926. Początek artykułu czyli “Kraków 19 marca” dotyczy prawdopodobnie daty napisania artykułu.[Koniec edytowania w Wielkanocny Poniedziałek]

Elektryczna wizja przyszłości…

Pierwsza strona “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” sprzed dokładnie osiemdziesięciu siedmiu lat. Przecudowne wynalazki, które dzięki geniuszowi ludzkiemu uczynią nasze życie łatwiejszym. Rzecz się tyczy przesyłania energii elektrycznej na odległość. I choć dzisiaj wciąż nie przesyłamy prądu na odległość to nie jest to niemożliwe, a jak na razie po prostu nieopłacalne (albo tak nam próbują wmówić). Prace trwają. A taki Tesla pracował nad czymś co nazwał “Odbiornikiem darmowej energii”.

Zobaczcie jak wyglądać będzie “elektryczna” przyszłość:

 

 

 

 

 

 

Elektryczna wizja przyszłości.

(t) Przed kilku miesiącami zamieściliśmy w llustr. Kurjerze Codz.” rycinę, przedstawiającą automobil, jeżdżący po ulicach Londynu bez szofera. Upiorne to auto było  posłuszne woli swego kierowcy, siedzącego w drugiem aucie, a który wydawał swe rozkazy przy pomocy telegrafii iskrowe]. Ten wynalazek, na razie niepraktyczny, znalazł zastosowanie z pewnymi modyfikacjami już w Ameryce. Oto w pewnym z olbrzymich przedsiębiorstw w stanie Omaha, rozrzuconem na wielkiej przestrzeni, mechanik siedzący w centrali musi od czasu do czasu zmieniać napięcie energii elektrycznej w maszynie oddalonej od niego o dwa kilometry  Otóż zamiast wydawać odpowiednie rozkazy telefoniczne robotnikowi, mówi on do aparatu: “wyłączyć”, albo “załączyć” i automatycznie dzięki aparatowi radio następują odpowiednio zmiany.

Wszystkie te nadzwyczajne cuda techniki elektrycznej nastąpiły w ciągu niewielu lat za naszej pamięci. Postęp na tem polu jest taki szybki, iż nietrudno nam wyobrazić sobie, iż w jakimś niedługim czasie z rozwojem aparatów bezdrutowych, drut, po którym wysyła się siłę elektryczną, będzie niepotrzebny. I oto wizja przyszłości: Jakaś olbrzymia centrala elektryczna (ryc. 1.) wybudowana w miejscu, gdzie się wydobywa węgiel, albo korzystająca ze spadku wód, lub siły fal morskich. Niebosiężne anteny, sypiące wodotryskami iskier wysyłają energię elektryczną w dal… do fabryk, zakładów, okrętów, aeroplanów, które odbierają ją przy pomocy specjalnych widełek (ryc. 2-4). Już niepotrzebna benzyna czy węgiel, obciążające swym ładunkiem owe transportowce… Każdy dom może również nawiązać kontakt z tą elektrycznością z powietrza i zalśnić tylu żarówkami, ile ich potrzebuje. Rolnik wyrusza ze swym traktorem (ryc. 3) w pole, uzbrojonym wyłącznie, tak jak owe aeroplany czy okręty jedynie w aparaty odbiorcze i przemienne. Na roli będzie możliwa nocna praca, a nawet rośliny będą, korzystając ze światła elektrycznego, przyspieszać swój wzrost. Wszystkie motory będą naturalnie znacznie lżejsze, mniej kosztowne, bezwonne, łatwiejsze do obsługi… W kolejach, również pędzonych elektrycznością, podróżni będą wygodnie rozparci w swych fotelach dowiadywać się o najaktualniejszych wiadomościach i oglądać ilustracje, przesłane tą samą drogą i dzięki tej samej sile, tylko w odmienny sposób użytej. (ryc. 5).            .

Tak więc, dzięki tej elektryczności z powietrza, przenoszonej bez drutu, życie stanie się łatwiejsze, piękniejsze i bujniejsze. Oto wspaniałe perspektywy, które genjusz ludzki, nie cofający się przed niczem, ma do zrealizowania…

 

Kurczę, z jednej strony wizja nietrafiona zupełnie. Wciąż nie pozbyliśmy się benzyny, węgla i tym podobnych paliw. A z drugiej strony idea przesyłania informacji bez kabla, która w stu procentach się sprawdziła. Zaiste zadziwiający jest “genjusz” ludzki, który błądząc tworzy cudowności.

A dziś nasza cywilizacja jest uzależniona od prądu w takim stopniu, że się to chyba nawet redaktorom “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” nie śniło.

 

“Ilustrowany Kuryer Codzienny”, nr 313 sobota 14 listopada 1925. Znalezione jak zwykle w “Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej”