Alex Boese „Fake newsy i inne fałszerstwa od średniowiecza do XXI wieku”

Cześć czołem internautki i internauci! Na co dzień korzystający z tej krynicy mądrości jaką jest wszechświatowa, wszechgalaktyczna sieć oplatająca nasz wymiar. Dzięki niej dobrobyt ludzkości rośnie, suma wiedzy i mądrości pnie się w górę wykładniczo, a wszyscy w tej przestrzeni kochają się miłością ogromną i szanują nawzajem. A możliwe jest to tylko dlatego, że w Internetach jest sama prawda non stop.

Brian Stableford „Gry wojenne”

Witajcie piękni moi drodzy. Jak tam rzeczywistość powyborcza? Ja piszę te słowa w piątek popołudniu więc jak gdyby nie wiem co się może dziać w momencie, gdy wpis się ukaże. Oczywiście nastąpi edit, ale chciałbym, aby ta moja niepewność została na wieki, wieków uwieczniona w onlajnach. [EDIT. Także jak widzicie szału nie ma. Polski grajdołek i państwo z rozmoczonej dykty ma się znakomicie, a druga tura zapowiada się dość przerażająco.

Dr Laurence J. Peter, Raymond Hull „Zasada Petera: dlaczego wszystko idzie na opak”

Dzień dobry! Czy wszystko u Was w porządku? Bardzo bym chciał to usłyszeć, że ogarniacie i że dajecie radę. Ja też jako tako ogarniam i jako tako daję radę. Pierwsze dni kalendarzowego lata nie rozpieszczają. [EDIT: Pisane świeżo po rozpoczęciu lata.] Miałem witać świt na kopcu Kraka, a wyszło jak zwykle czyli smacznie spałem, gdy Kupała obejmował władzę na świecie.

Jakub Małecki „Dżozef”

Witajcie w kolejnej fali tego co nieuniknione. Pędzimy do przodu jak samochód Bonda bez hamulców, a jak widać w nikim żadnej refleksji (łącznie z piszącym te słowa). Za dużo złego się dzieje, za szybki dostęp do informacji, których nadmiar przytłacza. Przynajmniej ja tak mam. Ale wracamy do książek, one nas mogą uratować – przed nadmierną ekscytacją tym co nas otacza.

Janos Hay „Syn ogrodnika”

Cześć czołem! Dzieje się moi drodzy dzieje. Trójka ściąga piosenkę Kazika, bo niby, że złamano regulamin, ja w pracy ledwo co ogarniam, żeby wszystko jakoś działało. Sekielscy publikują wstrząsający film, a państwo z rozmoczonej dykty chyli się ku upadkowi. Przepraszam Was za ten wstęp, ale znów miarka się przebrała. I trzeba będzie kosę naostrzyć, bo mnie chłopska krew zalewa na tę borutę, złodziejstwo i zaprzaństwo! [Edit. Jak widać wpis pisany jakiś czas temu].

Arto Paasilinna „Wyjący młynarz”

Dobry! Minął tydzień od kiedy wróciłem do stacjonarnej pracy! Może napiszę jakąś relację jak to wygląda po powrocie z obostrzeniami wszelakimi, ale zobaczę czy znajdę na to czas. Tyle się działo pewnie przez najbliższy tydzień, że szkoda gadać. Ale chciałem Wam opowiedzieć o książce, która raczej z mojej bajki nie jest, ale została mi polecona. Dzięki Eva Scriba. A, że książeczka to niewielka objętościowo to się nie przestraszyłem i ją wziąłem byłem przeczytałem.

Tadeusz Konwicki, Danuta Konwicka „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz. Biografia”

Dzień dobry! Witajcie moi podróżujący poprzez łącza stałe, chmury danych, fale radiowe, sieci 5G wędrowcy. Czy dajecie radę? Czy nie zżera Was chandra i złość i wkurw i ogólnie wszystko co najgorsze? Mam nadzieję, że nie, a jeśli Was zżera to to może na odprężenie biografia kota Iwana, członka rodziny Konwickich?

Lucyna Krzemieniecka „O wielkim Stalinie”

Kostek do Stalina ma stosunek olewczy… I bardzo dobrze!

Witajcie towarzyszki i towarzysze internetowych spółdzielni światłowodowych. Jak trud codziennego życia Wam mija? Budujecie nową Polskę? Prekariacką? Bo proletariacka już była. Dobra dość tych żartów. Dzisiaj przykład tego jak można pobłądzić, albo może taki przykład, że warto płynąć z prądem. I broń mnie borze szumiący – nie ma zamiaru propagować ustroju totalitarnego w żaden sposób. Ta książka to po prostu świadectwo czasów, który były i minęły (Edit wcale nie minęły – patrz Polskie Radio Trójka).

Emil Zegadłowicz „Motory”

Zapewne nikomu nie jest lekko w tych chwilach. Społecznej izolacji. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i dajecie radę, a problemy macie znikome i jesteście zdrowi. Te moje wstępy niech pozostaną świadectwem czasów zarazy. Dzisiaj o książce Zegadłowicza, którą praktycznie po „Zmorach” zacząłem czytać. Nakręcony hajpem na pisarza i jego sylwetkę.