Arto Paasilinna „Wyjący młynarz”

Dobry! Minął tydzień od kiedy wróciłem do stacjonarnej pracy! Może napiszę jakąś relację jak to wygląda po powrocie z obostrzeniami wszelakimi, ale zobaczę czy znajdę na to czas. Tyle się działo pewnie przez najbliższy tydzień, że szkoda gadać. Ale chciałem Wam opowiedzieć o książce, która raczej z mojej bajki nie jest, ale została mi polecona. Dzięki Eva Scriba. A, że książeczka to niewielka objętościowo to się nie przestraszyłem i ją wziąłem byłem przeczytałem.

Tadeusz Konwicki, Danuta Konwicka „Iwan Konwicki, z domu Iwaszkiewicz. Biografia”

Dzień dobry! Witajcie moi podróżujący poprzez łącza stałe, chmury danych, fale radiowe, sieci 5G wędrowcy. Czy dajecie radę? Czy nie zżera Was chandra i złość i wkurw i ogólnie wszystko co najgorsze? Mam nadzieję, że nie, a jeśli Was zżera to to może na odprężenie biografia kota Iwana, członka rodziny Konwickich?

Lucyna Krzemieniecka „O wielkim Stalinie”

Kostek do Stalina ma stosunek olewczy… I bardzo dobrze!

Witajcie towarzyszki i towarzysze internetowych spółdzielni światłowodowych. Jak trud codziennego życia Wam mija? Budujecie nową Polskę? Prekariacką? Bo proletariacka już była. Dobra dość tych żartów. Dzisiaj przykład tego jak można pobłądzić, albo może taki przykład, że warto płynąć z prądem. I broń mnie borze szumiący – nie ma zamiaru propagować ustroju totalitarnego w żaden sposób. Ta książka to po prostu świadectwo czasów, który były i minęły (Edit wcale nie minęły – patrz Polskie Radio Trójka).

Emil Zegadłowicz „Motory”

Zapewne nikomu nie jest lekko w tych chwilach. Społecznej izolacji. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i dajecie radę, a problemy macie znikome i jesteście zdrowi. Te moje wstępy niech pozostaną świadectwem czasów zarazy. Dzisiaj o książce Zegadłowicza, którą praktycznie po „Zmorach” zacząłem czytać. Nakręcony hajpem na pisarza i jego sylwetkę.

Tove Jansson „Pamiętniki tatusia Muminka”

Czasem trzeba moi drodzy przeczytać coś zupełnie z innej bajki. Coś co być może się czytało, ale nie pamiętamy, albo po prostu wydaje się, że to czytaliśmy, bo jest tak znane i powszechne w społecznym odbiorze, że nasz umysł sam wciska nam to do głów. I czasem warto przeczytać coś co pozwoli na chwilę zapomnieć o codzienności jednocześnie tę codzienność w pewien sposób gloryfikując. Miałem nie zaczynać wstępu o naszej sytuacji obecnej, ale się tak nie da. Jak długo jeszcze to wszystko potrwa? Na pewno w wielu głowach (w tym w mojej) to pytanie się kołacze.