Brian Stableford “Najeźdźcy z Centrum”

Okładka drugiego tomu.

Dzień dobry moi drodzy. Wciąż kajając się za opóźnienia przedstawię drugi tom przygód pana Rousseau, o którym Wam opowiedziałem w poprzednim wpisie, bo wspominałem tam, że jest w czytaniu.

Continue reading

Bronisław Kijewski “Progi tolerancji”

A tu takie tolerancyjny teleskop :) Źródło: https://flic.kr/p/jKCsTu

A tu taki tolerancyjny teleskop :) Źródło: https://flic.kr/p/jKCsTu

Ha! Powolutku, pomalutku podganiam moje posty o książkach. Może to kwestia ogarnięcia, a może to zwykły przypadek. Niestety nie jestem w stanie Wam powiedzieć jak długo będę mógł w miarę regularnie pisywać. Na razie staram się jak mogę, a jak nie mogę to się nie staram (żarcik taki, może niezbyt wyrafinowany).

Continue reading

“W poszukiwaniu smoczej legendy” – gra miejska z okazji Małopolskich Dni Książki i Róży.

Będzie się działo!

Będzie się działo!

Tak jak obiecałem zapraszam Was na grę miejską organizowaną przez pracowników Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie wspólnie z kilkoma krakowskimi księgarniami.

Continue reading

Ferdynand Antoni Ossendowski “Zwierzęta, ludzie, bogowie”

Panoramiczne zdjęcie z książki o odkrywaniu Mongolii. Źródło: https://flic.kr/p/ovWZow

Panoramiczne zdjęcie z książki o odkrywaniu Mongolii. Źródło: https://flic.kr/p/ovWZow

Hej, hej! Wędrowcy internetu przemierzający bezkres cyfrowego świata. Idę za ciosem i z racji tego przeczytałem sobie kolejną książkę Ossendowskiego. Tym razem mój wybór padł na reportaż podróżniczy napisany przez pana Ferdynanda o tytule Zwierzęta, ludzie, bogowie – czasem nosi też tytuł, bądź podtytuł Przez kraj ludzi, bogów i zwierząt. Wybór tym razem był nieprzypadkowy, bo wiele źródeł mówi o książce jako o tej, która przyniosła Ossendowskiemu światowy rozgłos. A poza tym można ją przeczytać całkowicie za darmo na WOLNYCH LEKTURACH. Zachęcam do przeglądania Wolnych Lektur. Tam mogą znajdować się prawdziwe perełki.

Continue reading

Harry Turtledove “An Emperor for the Legion” (“Imperator legionu”)

Pamiętaj o śmierci. Rzymska mozaika. Źródło: https://flic.kr/p/3sVzX3

Pamiętaj o śmierci. Rzymska mozaika. Źródło: https://flic.kr/p/3sVzX3

Mówiłem, że jadę z całym cyklem. I tak się złożyło, że skończyłem już drugą część. Tę część także przeczytałem w młodości (zresztą przeczytałem wszystko z cyklu co się po polsku ukazało).

Continue reading

Aleksander Świętochowski “Dumania pesymisty”

Tak sobie siedzę i dumam. Źródło: https://flic.kr/p/g9eRzd

Tak sobie siedzę i dumam. Źródło: https://flic.kr/p/g9eRzd

Wielokrotnie na tym blogu przytaczałem nazwisko Świętochowskiego. Najczęściej w powiązaniu z jego mądrą i wspaniałą książką Utopie w rozwoju historycznym, która dla mnie jest jak biblia (jeśli chodzi o temat utopii). Od dawna zabierałem się za inne jego książki. Wreszcie wybór padł na cienkie Dumania pesymisty. Pewnie dlatego padł, bo cienkie.

Continue reading

Niesamowite i przerażające rysunki demonów w książce z osiemnastego stulecia.

L0076375 A compendium about demons and magic. MS 1766. Credit: Wellcome Library, London. Wellcome Images images@wellcome.ac.uk http://wellcomeimages.org Compendium rarissimum totius Artis Magicae sistematisatae per celeberrimos Artis hujus Magistros. Anno 1057. Noli me tangere. Watercolour c. 1775 Published:  -  Copyrighted work available under Creative Commons Attribution only licence CC BY 4.0 http://creativecommons.org/licenses/by/4.0/

Pani tutaj biegnie ze zniczem olimpijskim.

Ahoj załogo! Dzisiaj zaprezentuję Wam dzieło, którego łaciński tytuł brzmi: Compendium rarissimum totius Artis Magicae sistematisatae per celeberrimos Artis hujus Magistros. Anno 1057. Noli me tangere. Książka pochodzi z 1775 roku, ale wydawca bardzo starał się przekonać czytelnika, że została wydana w 1057 roku. Słowa Noli me tengere znaczą “Nie dotykaj mnie”.

Continue reading

Dan Simmons “The Rise of Endymion” (“Triumf Endymiona”)

Taka graficzka przedstawiająca jedną z planet. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Taka graficzka przedstawiająca jedną z planet. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Dzień dobry! Ależ ten czas leci. Dawno mnie tu nie było. Patrzę wstecz na ten dziwny kwiecień i przerażony jestem, że tak bardzo zarosło to moje blogowe poletko.

Uwaga! Uwaga! Udało mi się skończyć cykl napisany przez Simmonsa. Powiem Wam, że lekko nie było. Ostatnia część to była dla mnie droga przez mękę. Niczym owa mityczna pielgrzymka na Hyperiona. Mękę na tyle jednak interesującą, że jakaś niewidzialna siła pchała mnie wciąż do przodu. Stroniczka za stroniczką. Czasem wolniej, lub bardzo wolno (zdecydowanie w środku powieści) czasem błyskawicznie (końcówka), ale jednak dobrnąłem. I powiem Wam szczerze, że po tej ostatniej części jestem pełen ulgi. Ulgi, że poznałem tę książkę, ulgi, że Simmons dość zgrabnie to wszystko połączył, ale też ulgi egoistycznej i mało nobilitującej, bo ulgi związanej z zakończeniem lektury.

Kolejna wizja Dzierzby aka Chyżwara aka The Shrike, Lord of Pain i kotecek. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Kolejna wizja Dzierzby aka Chyżwara aka The Shrike, Lord of Pain i kotecek. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

A jedynym chyba powodem, dla którego skończyłem książkę, która przecież nie wciągnęła mnie tak jak poprzednie (przynajmniej te dwie pierwsze) było to, że ów niedokończony Endymion byłby niczym zadra pod skórą. Cały czas boleśnie obecny i wwiercający się w świadomość mą. Szepczący i kłujący, że może właśnie omija mnie przygoda życia.

Będę się streszczał – przygoda życia ominęłaby mnie gdybym nie przeczytał HyperionaUpadku Hyperiona. Jeśli chodzi o Endymiona i Triumf Endymiona mówić można jedynie (oczywiście w moim przypadku) o zaspokojeniu perwersyjnych wymagań dotyczących czytania książek.

Obiecywałem, że napiszę coś o wszystkich czterech. I napiszę, na pewno napiszę, ale nie teraz, nie teraz.

Strategja literacka: jak zostać sławnym mało pisząc.

Wiecie drodzy  moi czytelnicy, że powtarzam jak mantrę słowa “wszystko już było, wszystko już było”. I dzięki mej pracy przekonuję się o tym za każdym razem, gdy zanurzam się w przeszłość. Dzisiaj zaprezentuję Wam artykuł z “Wiadomości Literackich” opisujący książkę francuskiego pisarza Ferdynanda Divoire’a: „Strategie litteraire”. Rady jakie pan Ferdynand daje początkującym literatom z drobnymi modyfikacjami związanymi z postępem technologicznym mogłyby spokojnie być udzielane dzisiaj:)

Wiadomości Literackie nr 33(85), 16 sierpnia 1925

Pisownia oryginalna.
Czytaj dalej ->

“Światy Zajdla” – antologia.

zajdlaMam ostatnio szczęście do darmowych publikacji. A może to nie chodzi o szczęście tylko o to, że jakość takich wydawnictw się znacząco poprawiła? Najpierw była „Zombiefilia”, która była ciekawym i wciągającym projektem, a teraz opowiem Wam o „Światach Zajdla” czyli antologii konkursowej, która miała w pewien sposób uhonorować polskiego pisarza i jednocześnie pokazać, że jego dzieło dalej żyje, rozwija się i ludzie pamiętają. Czy to się udało? Raczej tak. Teksty w antologii są naprawdę ciekawe i jak na debiutanckie w większości opowiadania to można powiedzieć, że jest dobrze.

Zastanawiałem się czy przytoczyć Wam w skrócie i scharakteryzować te siedem tekstów. Nie jest tego dużo, a i samą antologię czyta się bardzo szybko więc tak zrobię.

„Świerszcze w karabinie” Anny Głuszek u mnie niestety nie zagrały. Niby tajemnicza choroba, niby jakaś Wielka Wojna, epidemia, Szara Armia zabierająca umierających na ową chorobę nie wiadomo gdzie. Sceny w bibliotece i czytelni, gdzie główny bohater mógł znaleźć wytchnienie mi się podobały, ale to takie moje skrzywienie zawodowe. Zupełnie nie wczułem się w klimat opowiadania, brakowało mi trochę szczegółów dotyczących tego świata, skąd wojna, dlaczego. A sam bohater też jakiś taki nie dla mnie. I oczywiście teraz piszę o swoich wrażeniach, bo innych zarzutów do opowiadania nie mam. Żadnych merytorycznych uwag też nie.

„Ostatni archeolog” Szymona Nogi. Tematyka zajebista. W świecie przyszłości remiksy, miksy, misz-masze sprawiły, że już nie ma praktycznie szans na odnalezienie oryginalnych utworów. Zajmuje się tym główny bohater, który dostaje zlecenie na odnalezienie oryginału „Limes inferior” niejakiego Zajdla, a to co odkrywa nie przyniesie mu niczego dobrego. Samo opowiadanie jest naszpikowane nawiązaniami do jednego z najsłynniejszych utworów Zajdla. A struktura opowiadania przez chwilę sprawia, że czujemy się jak w „Incepcji” –  bardzo mi się podobało to puszczanie oczka do czytelnika i zabawa z rzeczywistością. Opowiadanie zdecydowanie na plus.

„Poza systemem” Marzeny Starczyk. Ach, znacie to powiedzenie „jeśli czegoś nie ma w Google to ta rzecz nie istnieje?”. Pewnie, że znacie. To wyobraźcie sobie świat, w którym stale jesteśmy podpięci pod sieć, która nam podpowiada gdzie zjeść, co kupić do ubrania, z kim się spotkać. Wyobrażacie sobie taki świat? Ej! Zaraz! Przecież to już się dzieje! Na szczęście nie dla wszystkich i nie na taką skalę jak w opowiadaniu. Całkiem ciekawa historyjka.

Międzyplanetarna kolonizacja wykorzystująca siłę roboczą więźniów z Ziemi. Tajemnicze ule budowane ogromnym wysiłkiem, a później rozbierane równie ogromnym wysiłkiem. Terror i nieludzkie eksperymenty. Śmierć, cierpienie i totalitaryzm. To wszystko w „Nagraniu” Maćka Kaźmierczaka. Całkiem klimatyczne, ale brakowało mi trochę detali dotyczących po co i dlaczego się te ule buduje. I skąd właściwie taki, a nie inny układ sił. Ogólnie całkiem fajnie.

Polski rząd jaki jest każdy widzi. Nie komentuję tutaj polityki, (bo nie!), ale to co zrobił Adam Podlewski w opowiadaniu „Ministerstwo ds. Apokalipsy” to świetna sprawa. Wyobraźcie sobie specjalny departament w naszym rządzie, który ma opracowywać plany końca świata. Pracują w nim same świry, wariaci i najgroźniejsi terroryści w myśl zasady lepiej ich czymś zająć, bo inaczej rzeczywiście coś zrobią. Patrząc na niektóre działania naszych polityków zastanawiam się czy czasem część z nich nie dorabia sobie w takim ministerstwie do spraw Apokalipsy. Opowiadanie zabawne, choć z goryczkowym posmakiem.

A teraz absolutnie moje ulubione z całego zbiorku. „Świeżorodek” Ewy Morawskiej. Nieokreślona przyszłość, genetyka rządzi, a ludzie się nie rodzą lecz są wypuszczani na rynek jak książki. Egzemplarze człowieka się zamawia w wydawnictwie, określa się specyfikację i dokładne cechy przyszłego człowieka i później dostajemy już gotowe wydanie, które może od razu funkcjonować w społeczeństwie i być przydatne. Świetnie napisane, dynamicznie i przede wszystkim jak dla mnie jest w tym opowiadaniu dobrze zbalansowana ilość wiedzy o świecie i cała fabuła. Naprawdę bardzo interesujące i ciekawe spojrzenie na przyszłość.

I ostatnie opowiadanko „Życie bezwolne” Pawła Kuklińskiego nie należy co prawda do jakiś szczególnie powalających na kolana, ale jest interesująco napisane. Społeczność ogłupiona za pomocą jednego bodźca (nie zdradzę wam jakiego). Ludzie poddani ogłupiającym metodom są szczęśliwi, wolni od trosk, z pokorą i radością przyjmują każdy dzień, a świat jest dla nich piękny zawsze! I wszystko ich fascynuje. Czyż nie do tego dążymy? Pragniemy mieć świat radosny i bez większych problemów. Jak w „Matriksie”: wybierasz niebieską czy czerwoną pigułkę? Jedna oznacza życie w nieświadomości i kłamstwie, a druga życie w prawdzie, ale bardzo niebezpieczne i trudne. Nie będę Wam zdradzał co wydarzyło się w opowiadaniu Pawła Kuklińskiego i jakich wyborów dokonano.

Wybaczcie mi za tę w sumie dość schematyczny wpis, ale wydawał mi się on najlepszy do scharakteryzowania tego zbiorku. „Światy Zajdla” to ciekawa antologia z autorami wykazującymi duży potencjał. Co prawda opowiadania jak dla mnie nie są, aż w takim zajdlowskim duchu (ciężko mi powiedzieć co mam tutaj na myśli, ale mam nadzieję, że ci co Zajdla czytali, zrozumieją o co mi chodzi) to jednak dają radę. Widać po tekstach, że są jeszcze nieokrzesane, że przydałoby się doszlifować tu i tam, ale to naprawdę zajmująca lektura.

Książkę można pobrać stąd: Wydawnictwo ALMAZ.