“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 9

Dzień dobry! Znów wtorek i znów „Książki najgorsze”. W numerze dziesiątym Wiadomości Literackich nie było żadnej recenzji. Za to w jedenastym ówczesny recenzent Wiadomości przeczytał książkę pana Stefana Młyńskiego „Posąg grzesznicy”. Przeczytał i nie omieszkał podzielić się wrażeniami. Wiadomości Literackie nr 11, 16 marzec 1924. Książki najgorsze „Stefan Młyński. Posąg grzesznicy. Powieść. Warszawa, Kasa Pożyczkowo – Oszczędnościowa Polskich Pracowników

Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” tom 2

Rozpędziłem się z tym czytaniem „Pana Lodowego Ogrodu”. Za mną już trzeci tom, zaczynam czwarty, a dziś napiszę Wam o drugim. Jeśli ktoś jeszcze tego nie czytał to postaram się zbytnio nie zdradzać tajemnic fabuły. Drugi tom „PLO” to podobnie jak pierwszy przygody dwóch bohaterów. Vuko i Filara. Obydwaj muszą zmagać się z przeciwnościami losu,

Jarosław Grzędowicz „Pan Lodowego Ogrodu” tom 1

Opowiem Wam pewną anegdotkę. Dawno, dawno temu pewien studencik w krakowskim akademiku pilnie uczył się do egzaminu z języka angielskiego. Gdy siedział sobie w zimowy styczniowy wieczór (to była sesja zimowa) rozwiązując zadania z gramatyki języka mieszkańców Albionu, do jego pokoju wszedł Szatan. Co prawda nie do końca Szatan, ale dobry kolega, który miał do

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 8

Dzień dobry! We wtorek na  rozruch kolejna książka „najgorsza”. Dziś wspomnimy autora, któremu dostało się głównie za błędy językowe. Przed Wami Władysław Kwiatkowski i „Pierwsza miłość Heli” Wiadomości Literackie nr 9, 2 marca 1924 rok „Książki najgorsze Pierwsza miłość Heli. Zebrał (!) i wydał Władysław Kwiatkowski, profesor (!!) psychologii (!!!). Stanisławów. Leon Dankiewicz, 1924; str. 32

Karel Capek „Bajki i przypowiastki”

Ogólnie nie lubię narzekać. Co prawda czasem sobie „POUTUSKUJĘ” (właśnie stworzyłem nowe słowo oznaczające narzekanie na obecnego premiera) na rząd, na syf, na pogodę, ale to nie jest ani zbyt rozgoryczone narzekanie, ani zbyt smętne.  Ot, tak coby rozmowę podtrzymać. Ale irytuje mnie fakt, że człowiek jako istota może się z bogami mierzyć, może rzucać

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 7

Na Nowy Rok, „Książki Najgorsze”. Tym razem mamy jednak do czynienia z odpowiedzią, na recenzję jednej z książek. Otóż pan Zajde Malinowski, o którego książce możecie przeczytać tutaj. Napisał do redakcji „Wiadomości Literackich” list, w którym domaga się przeprosin. Jak możecie się domyśleć przeprosin nie otrzymał, wręcz przeciwnie bardziej zbesztany został. Wiadomości Literackie, nr 8 24

Ferdynand Goetel „Humoreski”

Wiecie czasem tak bywa, że jedno przeczytane zdanie, jakaś krótka notka może doprowadzić do odkrycia czegoś ciekawego, czegoś niespodziewanego. Ja tak miałem z Ferdynandem Goetlem, o którym znalazłem informację w „Fantastyce” z roku 1984. Mieli tam rubrykę o polskich pisarzach fantastycznych i podciągnęli pod nią Goetla, który napisał groteskowo – fantastyczną sztukę komediową „Król Nikodem”.

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 6

Dzisiejsze książki najgorsze króciutkie i dość enigmatyczne. Dwóch poetów Tadeusz Bocheński i jego „Rzeźbiarz. Poezyj serja piąta” oraz Witold Pusłowski i jego „Facjata literacka”. Wiadomości Literackie nr 7, 17 luty 1924r. „Książki najgorsze  Tadeusz Bocheński. Rzeźbiarz. Poezyj serja piąta. Cieszyn, 1922; str. 61 i 3nl. „Ostrząc dłóto na liljowem grzebienisku [skał, Kuję posąg granitowy rozgłośnie [ i

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 5

I kolejne „Książki najgorsze”. Tym razem ocenione przez samego Antoniego Słonimskiego. Nie tylko ocenione, a nawet zobrazowane. No może nie książki, ale autorzy owych książek zostali narysowani ręką Słonimskiego. Dwóch Henryków dziś. Henryk Sel „Kwitnąca radość. Poezje” i Henryk Rosenberg „Okruchy śnień”. Wiadomości Literackie, nr 6 10 luty 1924r. „Książki najgorsze Henyk Sel. Kwitnąca radość.

Jussi Adler – Olsen „Kobieta w klatce”

 Bo czasem w życiu bywa tak moi drodzy, że książka weźmie nas z zaskoczenia. Niby sobie będzie leżała grzecznie na półce, nabierała dostojności pokrywając się kurzem. Niby spokojnie, nie wadząc nikomu, ale tam za okładki przestrzenią literki kipią i wrzą niczym lawa na dnie wulkanu. A człowiek nieświadom co go czeka sięga po książkę w

%d bloggers like this: