Harry Turtledove “An Emperor for the Legion” (“Imperator legionu”)

Pamiętaj o śmierci. Rzymska mozaika. Źródło: https://flic.kr/p/3sVzX3

Pamiętaj o śmierci. Rzymska mozaika. Źródło: https://flic.kr/p/3sVzX3

Mówiłem, że jadę z całym cyklem. I tak się złożyło, że skończyłem już drugą część. Tę część także przeczytałem w młodości (zresztą przeczytałem wszystko z cyklu co się po polsku ukazało).

Continue reading

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 9

Dzień dobry! Znów wtorek i znów “Książki najgorsze”. W numerze dziesiątym Wiadomości Literackich nie było żadnej recenzji. Za to w jedenastym ówczesny recenzent Wiadomości przeczytał książkę pana Stefana Młyńskiego “Posąg grzesznicy”. Przeczytał i nie omieszkał podzielić się wrażeniami.

Wiadomości Literackie nr 11, 16 marzec 1924.

WL1924nr1116IIIa

Książki najgorsze

“Stefan Młyński. Posąg grzesznicy. Powieść. Warszawa, Kasa Pożyczkowo – Oszczędnościowa Polskich Pracowników Księgarskich; str. 273 i 1 nl.

Wśród objawów zaniku wszelkiej solidności daje się również odczuć tandetność i niski poziom naszego grafomaństwa. Coraz mniej rasowych, przyzwoitych grafomanów — coraz więcej warjatów. Miłą niespodziankę robi p. Młyński. Jest to dawno niespotykany, czysty, idealny typ grafomana. Przedewszystkiem ma on mnóstwo do powiedzenia przy każdej okazji. Widząc kota i psa na ulicy, powiada;

„Co za instynktowna zawiść (?) niczem nie wytłumaczona. Pies i kot przypominają mi stosunek Napoleona do madame de Staël.”

Jak każdy grafoman, lubuje się p. Młyński w opisie życia wytwornego:

„Zdarza się niejednokrotnie, że wstaję z pościeli o drugiej w nocy, zapalam elektryczność, myję się, golę się srebrną żyletą (?), naciągam sak (!) i wychodzę na spacer”.

Oto jest prawdziwy hrabia. W innem miejscu wytworny autor powiada ze zdziwieniem:

„Nie wystarczała jej wanna raz na tydzień. Codziennie obmywała wszystkie części swego ciała w miednicy”.

Rzeczywiście, co za świństwo, żeby się codziennie myć. Bohater postanawia w pewnej chwili kupić obraz „Wino, kobieta i śpiew” Rembrandta (!) Niestety jednak, autor stwierdza ze smutkiem: „Oczywiście o nabyciu oryginału w Warszawie mowy być nie mogło”.

Od tego momentu rozgoryczony autor poczyna się powoli, kocim krokiem zbliżać do groźnego obłędu i pełnego nonsensu, który raz po raz wystrzela z trzaskiem. Wchodzi do sali prosektorjum i widzi:

„Na stołach zaś w pozie leżącej (?) znajdowało się kilka tysięcy nagich trupów (!?!)”

Straszne. W jednym pokoju kilka tysięcy trupów. Prawie dolina Józefata.

Prostota i siła wypowiedzenia robi czasem wstrząsające wrażenie. Bohater zakochał się w młodym Arabie, który był piękny jak Hermes. Powiada z żalem:

„Pragnąłem gorąco oddać mu się jak kobieta. Niestety, brak odpowiednich organów płciowych stawał na przeszkodzie naszej miłości”.

No, nie tylko to. Autor zapomniał widać o kodeksie sądowym. Swoją drogą wolelibyśmy, aby autor znalazł te organy i oddał się Arabowi, — kto wie, możeby mu to utrudniło wydanie „Posągu”. Nie trzeba rozpaczać: niejeden Arab na świecie, a rasa biała jest bardziej wynalazcza; niech więc p. Młyński nie traci nadziei.

Potworny „Posąg grzesznicy” został odlany przez wszystkie firmy wydawnicze z wyjątkiem „Pracowników Księgarskich-, którzy odtąd powinni się rumienić, ukrywać za kontuarami i przepraszać przy każdej okazji całe społeczeństwo.”

bt.

Pan Młyński zyskał w oczach recenzenta jako jeden z ostatnich, prawdziwych grafomanów. Nie wiadomo czy się z tego miana ucieszył.

Recenzent wyraźnie zwraca uwagę, że homoseksualizm był przed wojną w Polsce karany, a przynajmniej istniało takie prawo w okresie 1918-1932. Pamiętajmy, że przez szereg lat w Polsce przedwojennej obowiązywały dawne prawa państw zaborczych, które karały kontakty seksualne osób tej samej płci. Dopiero “Kodeks Karny” tak zwany “Kodeks Makarewicza” z 1932 roku nie zawiera żadnego paragrafu dotyczącego karania homoseksualistów, a jedynie prostytucję homoseksualną, co było posunięciem niezwykle nowatorskim i śmiałym. Na Zachodzie homoseksualizm był karany jeszcze przez długi okres czasu.

I przez zupełny przypadek, dla żartu pewnie recenzent wywróżył możliwość zmiany płci.

Oczywiście trochę nieładnie przykładać bohatera z książki bezpośrednio do osoby autora, ale wszystko w szczytnym celu.

Książkę Stefana Młyńskiego można przeczytać w Bibliotece Jagiellońskiej.

Znalezione jak zwykle w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej.

Jakub Szamałek “Kiedy Atena odwraca wzrok”

Lubię czytać o tym, że wszystko już było, a ludzie nie zmienili się przez stulecia. Znaczy się nie zmieniły się targające nimi namiętności i emocje. Gdy ktoś pisze lub mówi słowa wpadające w ten deseń (wszystko już było, a ludzie są tacy sami) kiwam potakująco głową i czuję się mądrzejszy, bo sam tak powtarzam od bardzo długiego czasu. Dziwi mnie odkrywanie przez wielu ludzi tej prawdy na nowo i obwieszczanie jej światu jako czegoś niesamowitego. Ja może ze względu na specyfikę mojej pracy, dostęp do informacji z przeszłości mam ułatwiony i od dawna lubię sobie wędrować w przeszłość.

Jakub Szamałek także miał dostęp do przeszłości ułatwiony, bo to archeolog, doktorant Cambridge. I postanowił napisać kryminał osadzony w starożytności. Na MFK pytany o swoją książkę powiedział, że chciał napisać coś, co jemu samemu by się spodobało i przypadło do gustu.

 W antycznej Grecji, dokładniej w Atenach roku pańskiego, ups! Znaczy się roku 430 p.n.e. dzieje się źle. Spartanie dają w kość Ateńczykom, miasto jest pełne uchodźców ze spalonych przez Spartan miejscowości pod Atenami. Syf, brud, smród i ubóstwo. Na dodatek ktoś z Ateńczyków współpracuje ze Spartanami. Leochares człowiek pracujący dla Peryklesa (taki z niego spec od mokrej roboty) ma zająć się tą sprawą. Staje się prawdopodobnie pierwszym ateńskim prywatnym detektywem. Detektywem ze skłonnościami do wpędzania się w kłopoty. A sprawa zdrajcy okaże się znacznie bardziej krwawa, mroczna niż Leochares mógł się spodziewać. Trup ściele się gęsto, przeciwnik naszego bohatera jest sprytnym skurczybykiem i nie daje łatwo za wygraną, zawsze wyprzedzając o krok pomagiera Peryklesa.

Szamałek zafundował mi kilka godzin godziwej rozrywki. I to jest bardzo ważne, bo czymże byłoby życie bez godziwej rozrywki? Podobały mi się jego Ateny – miasto pełne zarówno pięknych świątyń poświęconych wielu bogom, ale pełne również rynsztoków, burdeli i podejrzanych typów na ulicach. Demokracja to pic na wodę, a Perykles korumpuje kogo może, a oszukuje na czym może i gdzie tylko może. Zupełnie jak u nas nad Wisłą.

Pan Jakub stworzył realistyczną wizję przeszłości, w której jest miejsce na wiele rzeczy dziś raczej niewyobrażalnych w naszej kulturze i społeczeństwie. Młodzi mężczyźni będący oficjalnie kochankami starszych, bogatych facetów. Kobiety zamknięte w domach na cztery spusty, z którymi mąż może i robi co tylko mu się zamarzy. Niewolnictwo, gdzie człowieka można sprzedać, zabić, torturować i ogólnie czynić mu rzeczy bardzo nieprzyjemne, bo jest się jego właścicielem. Dla kogoś kto miał podręcznikowe wyobrażenie o starożytnych Atenach książka Szamałka może się wydać obrazoburcza i wyssana z palca.

Podobał mi się język, nasz współczesny, przeplatany jedynie greckimi określeniami. No i przekleństwa, których było całkiem sporo. Książka stała się dzięki temu bardziej krwista i mocniejsza. Dla mnie na plus.

Urzekła, nie to niezbyt dobre określenie, spodobała mnie się postać medyka Menekratesa, który reprezentował całym sobą stan ówczesnej medycyny ateńskiej. Jego poglądy dotyczące kobiet raczej nie zdobyłyby popularności wśród ruchów feministycznych. A jego porady dla ojca, który ma w domu dorastającą córkę naprawdę są bardzo ekstrawaganckie (patrząc z dzisiejszego punktu widzenia).

W książce mamy postacie historyczne takie jak Sokrates, Perykles, Aspazja. Szamałek dodał im trochę kolorytu i stały się one znacznie bardziej żywe, niż z kart podręczników.

„Kiedy Atena…” to interesujący, ciekawy i dobrze napisany kryminał. Intryga nie jest może zbyt zaplątana, bardziej pasuje pod szpiegowskie historie. Ja uważam, że akurat w tej książce nie jest ona (intryga) najważniejsza. Najważniejsze są Ateny i ludzie, którzy w nich mieszkają. Ich problemy, które mogą się różnić od naszych (kupić sobie dwóch niewolników seksualnych czy tylko jednego?), ale nie zmieniły się uczucia i emocje, które rządzą ludźmi.

 

P. S. Pan Jakub Szamałek zdobył Nagrodę Wielkiego Kalibru Czytelników na MFK we Wrocławiu.