Karel Capek “Bajki i przypowiastki”

Karel Capek "Bajki i przypowiastki"

Ogólnie nie lubię narzekać. Co prawda czasem sobie “POUTUSKUJĘ” (właśnie stworzyłem nowe słowo oznaczające narzekanie na obecnego premiera) na rząd, na syf, na pogodę, ale to nie jest ani zbyt rozgoryczone narzekanie, ani zbyt smętne.  Ot, tak coby rozmowę podtrzymać.

Ale irytuje mnie fakt, że człowiek jako istota może się z bogami mierzyć, może rzucać wyzwanie kosmosowi, może skakać z krawędzi owego. A wystarczy grupa stworów ni to wykazujących cechy organizmów żywych, ni to materii nieożywionej, by człowieka powalić. Sprowadzić do roli naczynia pełnego flegmy, śluzu, leżącego w skołtunionej i spoconej pościeli. Kaszlącego, kichającego i ogólnie do niczego.

Mam nadzieję, że tegoroczne święta należały u Was do udanych. U mnie też, ale za to dwa dni po świętach to była masakra. I nie mam na myśli poświątecznego kaca, ani głodu rozszerzonego żołądka. Dopadło mnie jakieś badziewie, któremu wystarczyło kilka godzin, by ze zdrowego, rumianego chłopczyka zrobić wrak. I nie chodzi o wódkę. Wódka niestety nie pomogła w walce z zarazkiem. I zmuszony zostałem swoje odchorować.

Teraz jest już lepiej. Dlatego moja ekshibicjonistyczna natura każe mi się dzielić z wami, owymi mało interesującymi detalami z życia mojego. Sam nie wiem po co, ani dlaczego, bo ludzie mają większe problemy.

Dlatego wracam do ostatniej książki przeczytanej w tym roku. Przeczytanej już przed świętami, ale nie miałem zupełnie czasu, by o niej coś napisać. Dlatego wpis o niej pojawia się dopiero we wciąż jeszcze Nowym Roku 2013. Po kolejnej lekturze książki Capka dochodzę do wniosku, że Karel to musiał być naprawdę mądry człowiek. Pełen nie owej akademickiej, odstającej od życia mądrości, spoglądającej na maluczkich z wysokości katedr uniwersyteckich. A mądrości właśnie dla maluczkich, takiego zdrowego rozsądku i normalnego, racjonalnego podejścia do życia, innych ludzi. Capek jednak nie patrzy na tych bliźnich bezkrytycznie. Bardzo ironicznie i z humorem daje prztyczka w nos społeczeństwu w swoich aforyzmach i opowiastkach.

Bo „Bajki i przypowiastki” to zbiór zarówno wielu aforyzmów stworzonych przez Capka, jak i bajek, opowiedzianych w interesujący sposób. Bajki Capka mają naprawdę zadziwiającą tematykę. Jest bajka o modrej kapuście, o tym jak hodować chmurki. Większość opisuje świat z perspektywy istot, które normalnie w bajkach nie goszczą. Czy ktoś widział, żeby napisać krótkie zdanie o tym, co do powiedzenia ma drewienko na wodzie o pstrągu? Bajki i aforyzmy Capka mają swój urok, spora część trafia w samo sedno i sprawia, że człowiek kiwa głową i myśli: że też ja o tym nie pomyślałem. W zbiorze znajdziemy mnóstwo bajek i aforyzmów na wiele różnych tematów, jest o wojnie, o pokoju, o władzy, o dyplomacji, o wojnie domowej, o przyszłości. Naprawdę mnóstwo.

Przypowiastki to kilka historyjek, których nie było w zbiorze „Humoresek”. Jedną już Wam tutaj na blogu przytoczyłem i będą następne. Bo jest kilka naprawdę świetnych i znakomitych.

 Polecam sobie lekturę dawkować – smakuje wtedy lepiej. Gdy będziemy czytać te aforyzmy jednym ciągiem możemy odczuć znużenie i przeoczyć naprawdę błyskotliwe. Capek moim zdaniem rządzi.

Karel Capek “Humoreski”

Karel Capek "Humoreski"

Capek podchodzi mi bardzo. Tym razem zbiór krótkich historyjek. Trochę w stylu „Księgi apokryfów”. Znów mamy humor, znów zdroworozsądkowe podejście do życia i znów mam delikatną i dobroduszną szyderę z ludzkiej natury. Capek był wnikliwym obserwatorem świata i potrafił swoje obserwacje zapisać w bardzo śmieszny i interesujący sposób.

  „Humoreski” to ciekawe, zajmujące przypowiastki o ludziach. Ich fobiach, marzeniach i „zwyczajnych” problemach. Historie poety, który swym wierszem wskazał sprawcę wypadku, namiętnego złodzieja kaktusów oraz kolekcjonera dywanów, który by zdobyć bezcenny okaz perskiego dywanu posuwa się do kradzieży lub złodzieja zostawiającego kiepskie wiersze na miejscu rabunku. Wymieniłem na razie same dotyczące przywłaszczania cudzego mienia, których jest całkiem sporo:) W sumie jakby nie patrzeć  to zdecydowana większość tych historii tematycznie oscyluje między kradzieżą, oszustwem lub zgubą.  Co nie znaczy, że są smutne, przerażające i złe. Wręcz przeciwnie. Te historyjki sprawiły, że z uśmiechem na ustach zadumałem się troszkę nad ludzkim losem, którym zarówno przypadek jak i nasza ludzka natura rządzą (nie)podzielnie. Z „Humoresek” tchnie zadziwiający optymizm i pozytywny wydźwięk dotyczący życia, które po prostu jest. I już samo to wystarczy, by podziwiać jego niezwykłość, życia znaczy się.

 Ja czytałem „Humoreski” wydane w 1950 roku, w „Bibliotece Szpilek”. W tłumaczeniu Marii Erhardtowej. Dlaczego o tym wspominam? Mam również na biurku inny zbiór krótkich tekstów Capka, który nazywa się „Bajki i przypowiastki” z roku 1983, w tłumaczeniu Anny Jolanty Bluszcz. I tam znajdują się również historie z „Humoresek”. Z tego co zdążyłem się zorientować trochę się różnią. Wiadomym jest, że żadne tłumaczenie raczej nie będzie takie samo. Ciekaw jestem, czy spodobają mi się „Humoreski” w tłumaczeniu pani Bluszcz.