Co można z czasopismami zrobić…

To chyba znak naszych czasów, że zadrukowany papier coraz częściej staje się elementem artystycznych instalacji. Dziś nie będzie o książkach służących jako różnego rodzaju surowiec artystyczny, ale o czasopismach, które są takim surowcem. Poniżej znajdziecie bardzo fajne instalacje artystyczne (rzeźby?) autorstwa Davida Macha. Na mnie zrobiły spore wrażenie. Więcej informacji o artystycznych przedsięwzięciach Davida Macha

Kaczor Donald nazistą…

Ech, przepastne czeluście Internetu. Ileż razy zaskoczycie jeszcze Charliego swoimi zasobami? Mam nadzieję, że niejeden raz. Zasada działania powiązanych filmików na Youtube jest dla mnie niezrozumiała, bo jakże to oglądając fragment „The Flinstones” można trafić na antynazistowski film z okresu Drugiej Wojny Światowej a dokładniej z 1943 roku, w którym to Kaczor Donald pracuje w fabryce

Koniec bajki…

Krótka informacja z przeszłości, a tycząca się Marsjan i ich rzekomej na Marsie obecności. Koniec bajki o kanałach na Marsie. Przez wielkie lunety żadnych kanałów nie widać. „Kraków, 23 lipca.  Jak to sobie czytelnicy przypominają, planeta Mars zbliżyła się w roku ubiegłym do naszego globu tak blisko, jak to zdarza się bardzo rzadko. Dzięki temu,

Lois Lowry „Dawca”

Nie powinienem chyba czytać książek dla młodzieży, albo dla trochę starszych dzieci. Zwłaszcza książek, które mają przedstawiać dystopijną przyszłość. Spytacie się dlaczego nie powinienem czytać takich książek dla młodzieży. Otóż powodów jest kilka: Pierwszy i najważniejszy. Młodzieżą już dawno przestałem być.  Ot i tyle i aż tyle. I choćbym zapierał się nogami i rękami to

Co można z książkami zrobić vol 4…

Ech Ci artyści. Czasem mam wrażenie, że ludzie się zwyczajnie nudzą:) Pokazywałem Wam już krajobrazy wyrzeźbione w książkach, można książki pięknie „rozebrać” mnóstwo rzeczy można z nimi zrobić. Czemu więc nie zanurzyć ich we wrzącej wodzie, detergencie i roztworze soli tak aby zrobiły się z nich kryształy? Ano czemu nie:) Niejaka Alexis Arnold jak pomyślała

Zygmunt III też idzie na mecz…

Piłkarska gorączka zawładnęła naszym krajem. Dziś mecz o wszystko. Jak kraj długi i szeroki wszyscy będą trzymać kciuki. A najnowsze doniesienia prasowe pokazują jak jeden z naszych króli, jeden z symboli Warszawy, ten co na kolumnie stoi. Dołącza do grona fanów piłki nożnej i w tym jakże ważnym dla Polski momencie schodzi z kolumny i

Ursula K. Le Guin „Wydziedziczeni”

Dawno mnie tu  nie było, ale miałem taki szalony okres od początku czerwca, że szkoda gadać. Dużo się działo, dużo się piło. Powrót do szarej (dosłownie i w przenośni – bo w Krakowie pochmurno) rzeczywistości jest bolesny. Ale ja nie o tym, a o książce „Wydziedziczeni”. Książka została wydana w 1974 roku. To czas gdy

Rozwydrzona seksualność…

Się moi drodzy działo w tej przedwojennej Polsce, oj działo się. Dwudziesty wiek swoimi wstrętnymi, ohydnymi rozpustnymi mackami wdzierał się wszędzie, obłapiał niewinne kobiety za… Dziś facet biegający po mieście w większości przypadków spódnic nie musiałby zadzierać, kolana są na wierzchu, o ile nie przykryte dżinsami:) Ciekawe jak wyglądało „badanie” w urzędzie śledczym? Coś mi

Ursula K. Le Guin „Słowo „las” znaczy świat”

Dobra wróciłem. Ależ miałem tydzień moi kochani. Konferencja w Warszawie od środy do piątku, sobota to odjazdowy w Krakowie, a w niedzielę impreza rodzinna w Łodzi. Po prostu szok! Nawet nie miałem kiedy napisać o książce, którą przeczytałem w drodze do Warszawy. Idąc za ciosem będzie to kolejna Ursula i kolejna książka zaliczana do cyklu

Ursula K. Le Guin „Planeta wygnania”

Odgrzebywania przeszłości ciąg dalszy. Dodam, że nie jest to jakaś przeszłość szczególnie mi bliska i którą darzę szczególną estymą i miłością. Ot, kiedyś się czytało i się podobało. A jak jest dzisiaj? Czy Charlie spojrzy wyniosłym wzrokiem na książki pani Le Guin i powie: a Fe! Ja tutaj „zaczytowywuję” się  Proustem, Shoppenhauerem i Kantem, więc

%d bloggers like this: