Tomasz Kołodziejczak “Biała reduta”

Kopiec Krakusa z widocznym fragmentem fortu "Krakusa". Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/100686/f26cfe5b0596bb5077db7f7c0e19d9e5/

Kopiec Krakusa z widocznym fragmentem fortu “Krakusa”. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/100686/f26cfe5b0596bb5077db7f7c0e19d9e5/

I znów uniwersum Ostatniej Rzeczpospolitej. Tym razem pełnoprawna opowieść, która po prostu wessała mnie i przykuła w stu procentach moją uwagę.

Continue reading

Cśśś! Na Marsie…

Mars był takim spokojnym miejscem przez eony dopóki nie zaczęły tam lądować jakieś łaziki, rovery i tym podobne.

Pierwsze zdjęcie Curiosity z Marsa ujawnia zatrważającą prawdę; Mars to opustoszała biblioteka, gdzie żadni międzygalaktyczni czytelnicy już nie zaglądają!

Koniec bajki…

Krótka informacja z przeszłości, a tycząca się Marsjan i ich rzekomej na Marsie obecności.

Koniec bajki o kanałach na Marsie.

Przez wielkie lunety żadnych kanałów nie widać.

“Kraków, 23 lipca.  Jak to sobie czytelnicy przypominają, planeta Mars zbliżyła się w roku ubiegłym do naszego globu tak blisko, jak to zdarza się bardzo rzadko. Dzięki temu, można było tarczę tej planety zbadać dokładniej, aniżeli dotychczas, temwięcej, że i narzędzia obserwacyjne zostały znacznie ulepszone.

Zwłaszcza południowe obserwatoria miały bardzo ułatwione zadanie ze względu na położenie Masa. W szczególności wdzięczne zadanie miały pod tym względem amerykańskie stacje obserwacyjne, ulokowane na wysokich córach i zaopatrzone w największe lunety. Dzięki tym właśnie pomiarom, które teraz dopiero zostały ogłoszone, moglibyśmy dowiedzieć się coś pewniejszego o tej tajemniczej planecie.

Dowiedzieliśmy się przeto, że powietrze otaczające Marsa jest o wiele gęściejsze i wyżej sięga, aniżeli dotychczas przypuszczono. Wysokość warstwy powietrza wynosi tam około 200 kilometrów, a zatem jest niższa tylko o połowę od atmosfery naszego globu. Ponieważ Mars jest bardziej, aniżeli Ziemia oddalony od oświetlającego i ogrzewającego słońca, przeto na tej sąsiedniej planecie panują znacznie niższe temperatury, aniżeli u nas. Na równiku Marsa temperatura wynosi tylko 7 stopni Celsjusza, a w wyższej strefie 12 stopni poniżej zera, na biegunach zaś zimna dosięgają przeciętnie 100 stopni.

Co się tyczy rzekomych kanałów na Marsie, to potwierdziło się przypuszczenie uczonych. iż kanały te są wynikiem naszego optycznego złudzenia, tudzież niedoskonałości naszych instrumentów obserwacyjnych. Przez wyjątkowo wielkie lunety nie widać na Marsie żadnych kanałów. Najnowsze obserwacje Marsa odebrały więc tej planecie bardzo wiele z jej nimbu tajemniczości. Niska temperatura nie sprzyja tam rozwojowi życia organicznego. Nasze poznanie naukowe, dzięki zeszłorocznym obserwacjom, stało się więc bogatsze, ale nasza fantazja zubożała, albowiem nie może już przedstawiać sobie ludzi, budujących na Marsie kanały.Wprawdzie nie możemy jeszcze twierdzić, że jesteśmy jedynymi mieszkańcami wszechświata, ale niepodobna także orzekać, gdzie i w jaki sposób żyją inni ludzie.”

Ludzi na Marsie może i nie ma, ale za to jest “Przybysz z Marsa” aka “Lobster Man from Mars”. I wyobraźnia ludzka nie zubożała i wciąż zasiedla Marsa przedziwnymi stworami i samymi ludźmi:)

Jeśli do tej pory nie widzieliście “Homara z Marsa” polecam gorąco. Dla mnie to film kultowy. Macie trailer na zachętę:

Informacja znaleziona tradycyjnie w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej. “Ilustrowany Kuryer Codzienny” nr 201, 24 lipca 1925.

Ray Bradbury “Kroniki marsjańskie”

Ray Bradbury "Kroniki marsjańskie"

Ray Bradbury “Kroniki marsjańskie”

Powrót do mojego ulubionego gatunku trwa. Tym razem będzie o klasyku nad klasykami po germańsku będzie to Klassiker der Klassiker (albo jakoś tak). Trochę historii bo tej książki raczej nie da się opisywać bez historycznego tła. Zacznijmy od tego, że została wydana w roku 1950! W tamtych czasach Mars mógł wydawać się planetą, która zostanie prędzej czy później odwiedzona przez rodzaj ludzki. Jak wiemy, Mars na razie został opanowany przez ziemskie łaziki, które dzielnie ślą zdjęcia z powierzchni Czerwonej Planety. Ale wtedy Bradbury napisał książkę, która okazała się ogromnym sukcesem i dziś jest właśnie takim “Klassikerem” science – fiction. Choć tak naprawdę z science – fiction. do którego przywykliśmy raczej niewiele ma wspólnego.A to dlatego, że nie ma tam za dużo naukowych dywagacji, opisów lotów kosmicznych, trudności z terraformowaniem nowej planety i tak dalej i tak dalej.

“Kroniki marsjańskie” to zbiór opowiadań, które opisują jak to ludzkość została przywitana przez Marsjan i jak im się odpłaciła. O naszej ignorancji, przeświadczeniu, że wszystko możemy robić na naszą modłę, a inne kultury czy nawet pozaziemskie cywilizacje mogą nas pocałować w dupę. Tak naprawdę “Kroniki…” mogłyby opisywać podbój Ameryki Południowej lub Północnej. Tam również lokalne cywilizacje zostały zniszczone przez żądnych konkwistadorów lub bogobojnych purytan. I żadnym usprawiedliwieniem nie jest fakt, że stało się to setki lat temu. Bradbury chciał w “Kronikach…” to właśnie przesłanie przekazać.

To książka, która mimo sześciu dych na karku broni się sama, bo jest uniwersalną opowieścią o naszej naturze, głupocie i charakterze gatunku. Niszczymy wszystko co nam nie pasuje, nawet jeśli robimy to przypadkiem to nie ma dla nas usprawiedliwienia. Nie potrafimy współżyć ze sobą na naszej planecie a co dopiero gdy spotykamy obcą kosmiczną rasę, która jest od nas starsza i mądrzejsza. Owszem zdarzają się w opowiadaniach pozytywni, dobrzy ludzie ale są oni właśnie wyjątkiem potwierdzającym regułę. Książka pisana tuż po wojnie, kreśliła również ponurą wizję samozagłady ludzkości. Niektóre rzeczy i podejście do podróży międzyplanetarnych i tak dalej po tylu latach tchną naiwnością ale naprawdę nie przeszkadza to zupełnie.

Dla mnie czytanie tej książki było przyjemnością, opowiadania różniące się znacząco długością stworzyły coś na kształt impresji narracyjnej. Pamiętam, że czytałem tę książkę w latach młodości ale wtedy nie podobała mi się tak bardzo. No cóż byłem wówczas pod silnym wrażeniem tak zwanej hard s-f, więc wybaczę temu mojemu ja sprzed lat kilkunastu. Polecam gorąco, nie tylko miłośnikom s-f, choć ci powinni tę pozycję znać :)

 

P. S. A teraz videło nagrane przez wielbicielkę Raya, w którym prosi go ona o… zresztą zobaczcie sami :)

 

 

Prawda, że pozytywny kawałek :) Oczywiście, mam na myśli przesłanie dotyczące czytania książek a nie hmm…