Co można z książkami zrobić vol. 11

Heloł! Jak tam upalna sobota Wam mija? Bo w Krakowie jest naprawdę bardzo gorąco jak w takim wielkim piekarniku, co ja osobiście kocham i uwielbiam:) I miałem być na Krakonie, ale jak zwykle wyszło inaczej:(

Dzisiaj powrót do metod znęcania się nad papierem i tworzeniem sztuki Z KART książek, a nie tworzeniem sztuki NA KARTACH książek.

Otóż jest sobie artysta kanadyjski Maskull Lasserre, który robi różne rzeczy. Głównie rzeźbi w przedmiotach codziennego użytku. Nic więc dziwnego, że postanowił sobie porzeźbić w książkach, bo to są dla wielu ludzi przedmioty codziennego użytku. I wyrzeźbił taką świetną czachę. (Ogólnie jak się przyjrzy jego pracom to dużo rzeźbi tych czach, może to coś wspólnego z imieniem Ma – skull, gdzie skull to po angielsku czaszka?). Dobra zobaczcie sobie trzy obrazki:)

Źródło: http://christopherkaufman.com/

Źródło: http://christopherkaufman.com/

tumblr_mqclirv06E1qzd1nwo2_1280

Źródło: http://christopherkaufman.com/

tumblr_mqclirv06E1qzd1nwo1_1280

Źródło: http://christopherkaufman.com/

Jakby ktoś był zainteresowany to tutaj znajdzie stronę domową artysty: http://maskulllasserre.com/home.html.

Podoba mi się to co ten pan tutaj zrobił. Miłej soboty! Nie pijcie za dużo.

Co można z książkami zrobić vol. 10.

Dawno nie było tutaj o “znęcaniu” się nad zadrukowanym papierem. Piszę “znęcaniu” się w cudzysłowie, bo przecież czasem wychodzą naprawdę piękne rzeczy tym artystom z papieru łaski. Dziś pani Jodi Harvey-Brown, która tworzy trójwymiarowe rzeźby z książek przeznaczonych na makulaturę. Nawet całkiem zgrabnie jej to wychodzi. Popatrzcie sami.

 

bookalter07

bookalter08

bookalter09

bookalter10

bookalter17

bookalter16

bookalter15

bookalter13

bookalter18

bookalter20

bookalter21

bookalter22

bookalter02

bookalter25

bookalter24

bookalter23

bookalter03

bookalter04

bookalter05

bookalter06

 

Można sobie również zobaczyć krótki film na Youtubie:

Znalezione na toxel.com

Agata Matraś “Komiks, który wydarzył się naprawdę”

Agata Matraś "Komiks, który wydarzył się naprawdę"Każdemu należy się chwila wytchnienia moi drodzy Czytelnicy. Nawet bibliotekarzom, co to tylko siedzą, czytają te książki i piją kawę za kawą, herbatę za herbatą przegryzając ciastkiem. I jeszcze mają czelność narzekać, że nikt ich nie docenia, a społeczeństwo nie ma do nich szacunku, choć często wykonują pracę daleko wybiegającą poza ich obowiązki.

Cóż zrobić skoro taki odbiór zawodu jest “we” społeczeństwie naszym? Ano uśmiechnąć się i robić dalej swoje (i nie picie kawy w ogromnych ilościach mam tu na myśli) a niesienie owego kaganka oświaty, w tym pięknym kraju nad Wisłą.

A czy może być coś lepszego na poprawę humoru niż internetowy komiks z bibliotekarkami i ich czytelnikami w roli głównej? “Komiks, który wydarzył się naprawdę” obserwuję już od bardzo długiego czasu. Ileż w nim trafnych obserwacji, ileż sytuacji z mego życia zawodowego, a ileż przy tym śmiechu i trochę gorzkiej ironii:)

Dlatego, gdy tylko w świat poszła informacja, że Pulowerek.pl wyda odcinki komiksu na papierze przyklasnąłem inicjatywie z radością. Przyklasnąłem oczywiście w duchu i być może zostawiłem komentarz z gratulacjami na komiksowym blogu.

Dotarła do mnie drogą pocztową (Maćku wielkie dzięki!), niewielka książeczka z obrazkami autorstwa Agaty Matraś. Sto odcinków “Komiksu…” większość znałem z sieci, ale bardzo przyjemnie czytało się je ponownie na papierze.

Jest w tych komiksach wszystko! Cała prawda o trudzie pracy w bibliotece:) Jest nawet komiks z brodą o czytelniku, który szuka książki po kolorze okładki (bibliotekarze, You know what I mean). Komiks-haiku o znikającej pensji lub o tym co powinien bibliotekarz (jeden z moich ulubionych). Sama prawda i samo życie.

Zresztą komiks nie jest przeznaczony wyłącznie dla bibliotekarzy. Poczucie humoru autorki gwarantuje dobrą zabawę osobom nieobeznanym z tajnikami zawodu bibliotekarza. A gdy go przeczytają, to może łaskawszym okiem zerkną na bibliotekarzy, którzy w pocie czoła latem (brak klimatyzacji) i dygocząc z zimna zimą (brak ogrzewania) dzielnie trwają za swoimi ladami bibliotecznymi, by nieść radość i szczęście ludziom złaknionym słowa drukowanego.

Rzekłem i powodzenia życzę w rysowaniu/pisaniu dalszych komiksów. Niech narodzi się nowa tradycja bibliotekarsko-czytelnicza.

 

Co można z książkami zrobić vol. 9.

Papier, papier, papier. Materiał który przez stulecia umożliwiał ludzkości wymianę myśli, idei, emocji i uczuć. Gdyby nie papier nie doszlibyśmy do tego momentu, w którym ów papier staje się przestarzałym nośnikiem owych myśli, idei, emocji i uczuć, a zaczyna być materiałem do tworzenia różnego rodzaju sztuki. A nie chodzi mi tutaj o sztukę słowa pisanego.

Tym jakże górnolotnym wstępem przedstawiam Wam panią Bronię Swayer z Wielkiej Brytanii, która artystką jest. I w swej sztuce bierze na warsztat/pastwi się* nad książkami. Muszę przyznać, że niektóre rzeczy całkiem ładne jej wychodzą.

 

 

 

Więcej prac pani Bronii (znacznie więcej) znajdziecie na jej stronie: http://www.littlebookbird.co.uk/.

Całkiem interesujące rzeczy robi z papierem.

 

* niepotrzebne skreślić

Co można z książkami zrobić vol. 8.

Kolejna odsłona mojego “cyklu” dotyczącego aktów twórczości/barbarzyństwa/bezeceństwa/sztuki (niepotrzebne możecie sobie skreślić) popełnianych na książkach. Papier to cudowny materiał i tworzywo. A papierowe książki stają się wdzięcznym albo niewdzięcznym tematem dla wielu artystów.

“Kalejdoskop”

Dziś prace fotografki(?) fotograficzki(?) a może pani fotograf? O wdzięcznym imieniu Cara a nazwisku Barer.

Muszę przyznać, że bardzo ładnie się prezentują te fotografie.

Na początek dawka książkowych motyli:

“Motyl”

 

“Niebieski motyl”

 

“Różowy motyl”

 

“Ćma”

 

“Bajka”

Muszę przyznać, że podobają mi się te zdjęcia.

Informację o fotografce znalazłem w serwisie [Neatorama], a więcej równie ciekawych, o ile nie ciekawszych prac artystki znajdziecie na jej stronie www.carabarer.com

Co można z czasopismami zrobić…

To chyba znak naszych czasów, że zadrukowany papier coraz częściej staje się elementem artystycznych instalacji.

Dziś nie będzie o książkach służących jako różnego rodzaju surowiec artystyczny, ale o czasopismach, które są takim surowcem.

Poniżej znajdziecie bardzo fajne instalacje artystyczne (rzeźby?) autorstwa Davida Macha. Na mnie zrobiły spore wrażenie.

Więcej informacji o artystycznych przedsięwzięciach Davida Macha znajdziecie na jego stronie: www.davidmach.com

Znalezione na [VisualNews]

Elegie papieru…

W jednym z wcześniejszych wpisów napisałem i pokazałem Wam drodzy Czytelnicy i najdroższe Czytelniczki Co można z książkami zrobić…. Przemierzając nieprzepastne zasoby internetu natrafiłem na blog pana Nicka Georgiou (nie wiem czy powinienem odmienić nazwisko, więc lepiej zostawię tak jak jest). Otóż pan ten na swoim blogu pisze o swej sztuce tak:

My art is inspired by the death of the printed word. Books and newspapers are becoming artifacts of the 21st century. As a society we’re shifting away from print consumption and heading straight towards full digital lives.” 

Uwaga! Będę tłumaczył! “Moja sztuka jest inspirowana śmiercią słowa drukowanego. Książki i gazety stają się artefaktami w dwudziestym pierwszym wieku. Jako społeczeństwo oddalamy się  od konsumpcji słowa drukowanego i podążamy wprost w stronę cyfrowego życia.” (tłumaczenie nie jest dosłowne, ale chyba wychwyciłem sens).

Nie będę się tutaj rozwodził nad “death of printed word”, bo nie uważam, że ten świat umiera. Chciałem Wam pokazać fantastyczne rzeźby, instalacje, które ten pan tworzy z gazet i książek.

The Scholar

The Scholar

 

Page 119

Page 119

 

Day of the Dead

Day of the Dead

 

read read read

read read read

Więcej prac na jego blogu: myhumancomputer.blogspot.com. Polecam gorąco!

Ja w pierwszej kolejności miałem skojarzenia z obrazem “Bibliotekarz” niejakiego Giuseppe Arcimboldo. Na pewno jakieś inspiracje były, jednak prace pana Nicka są świetne same w sobie i niektóre powalają na kolana. Przejrzyjcie sobie jego bloga, naprawdę warto!

 

P. S. Swoją drogą ten Giuseppe był naprawdę łebskim facetem. Nazywany pre-surrealistą śmiało sobie poczynał jeśli chodzi o kompozycje w swoich obrazach.