Roger Zelazny „Damnation Alley” („Aleja potępienia”)

Ścieżki, które prowadzą mnie do przeczytania książek są czasem bardzo zadziwiające i pogmatwane. Czasem zwykły przypadek sprawi, że przeczytam jakąś książkę. Oczywiście tradycyjne kanały takie jak: polecenie książki przez znajomego/znajomą, recenzja na jakimś blogu, kolejna książka znanego mi pisarza także na mnie działają. Ale w tym przypadku miał miejsce dziwny zbieg okoliczności. Opowiem Wam tę

“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich” vol. 27

Obrodziło w sierpniu roku tysiąc dziewięćset dwudziestego piątego książkami, które w „Wiadomościach Literackich” zyskały niesławny przymiotnik „najgorsze”. Zaiste powiadam Wam, że ludzie garnęli się do piór tak samo chętnie jak obecnie garną się do klawiatur. Pan Maciej Lutecki i jego książka „W odmęcie łez i krwi”! Wiadomości Literackie nr 33(85), 16 sierpnia 1925 roku.

Cory Doctorow „Little Brother” („Mały brat”)

„Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia. Że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych. Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie

Łukasz Radecki „Bóg. Horror. Ojczyzna. Złego początki.”

Nie wiem co się dzieje, ale jadę ostatnio z darmowymi publikacjami. Taki chyba ciąg. O Łukaszu Radeckim obiło mi się co nieco na różnych portalach poświęconych horrorowi, a jego opowiadanie „Trójca. Oto słowo moje.” znalazła się była w „Zombiefilii”. A o „Bóg. Horror. Ojczyzna” ktoś ze znajomych też wspomniał, że całkiem ciekawie napisane. I niewiele

Quinn Fleming „DMQZ”

Się czasem do człowieka przyczepi ochota na jakąś darmochę. Zwłaszcza jeśli tę darmochę poleca się na portalu, który przeglądam w miarę regularnie, chociaż ostatnio rzadziej. Na Boing Boing pojawił się link do książki na Amazonie i sobie ściągnąłem. Niestety promocja na książkę się skończyła i książka kosztuje obecnie 6 dolarów. To i tak nie dużo

Philip Francis Nowlan „Armageddon 2419 A. D.”

Publiczna domena to naprawdę cudowna idea, która napełnia często serce me otuchą i nadzieją w gatunek ludzki. Na przykład taki Projekt Gutenberg http://www.gutenberg.org/, gdzie można czerpać garściami z nieprzebranej ilości dzieł autorów sprzed wielu lat. Na stronie projektu znajduje się całkiem sporo amerykańskiej klasyki z gatunku science – fiction z początku wieku dwudziestego. Co najlepsze

Robert Silverberg „W dół, do ziemi”

Się czasem rzuci na stoisku bukinistów (to słowo kojarzy mi się z bukietami, a nie z książkami) krakowskich przy Dworcu Główny jakaś książeczka w oko i chociaż środków płatniczych w kieszeni brak, albo pozostały ich jakieś resztki to jednak sentymenty z lat młodości zwyciężają i to one decydują o zakupie. „W dół, do ziemi” czytałem

Ilja Ilf i Eugeniusz Pietrow „Wielki Kombinator”

Teraz jest rewolucja, nowy system się buduje – ten żyje kto kombinuje ! Tak mógłby sobie śpiewać Ostap Bender czyli tytułowy „Wielki Kombinator” hochsztapler, krętacz o zadziwiających standardach moralnych i jednocześnie cudownych marzeniach o Rio de Janerio i białych spodniach. Facet porusza się po Związku Sowieckim, istniejącym niespełna dziesięć lat i stara się jakoś przetrwać w systemie

Tomasz Campanella „Miasto Słońca”

Ach! Uwielbiam utopijne wizje społeczeństw, dalekie kraje, które urządzone są idealnie i wszystko w nich podporządkowane jest szczęściu obywateli. Pogrążam się w fascynacji dla dzieł powstałych setki lat temu i przedstawiających poglądy autorów na jak najlepsze urządzenie tego świata. Pomysłów było i jest setki. Tomasz Morus swoją „Utopią” zrobił pierwszy wyłom, a później niczym wezbrane

William Faulkner „Koniokrady”

Są takie książki, które czyta się z prawdziwym zadowoleniem, bo człowiek dostaje kawałek historii tak sprawnie przedstawionej, w tak świetny i ciekawy sposób napisanej, że pogrąża się w niej, wsiąkając coraz bardziej i bardziej, a podczas czytania uświadamia sobie, że właśnie obcuje z Literaturą (przez duże EL). Czytasz i nagle czujesz jakbyś tam był, kibicujesz