Dawid Kain, Kazimierz Kyrcz Jr “Wojna świrów”

A czy ty jesteś świrem? Źródło: http://www.pinterest.com/pin/299911656406715124/

Ze śmiercią jej do twarzy. Źródło: http://www.pinterest.com/pin/299911656406715124/

Po czterech tomach cyklu Chalkera potrzebowałem odpoczynku, nie tylko od science and fiction, ale także od języka angielskiego. Sięgnąłem więc po coś polskiego, swojskiego i akurat czekającego w kolejce “do przeczytania”. Trafiło na “Wojnę świrów” znanego mi duetu pisarskiego Kyrcz i Kain. Panowie piszą horrory, kryminały oraz przede wszystkim bizarro fiction. O tej gałęzi literatury zdarzało mi się wspomnieć nie raz, nie dwa na moim spłachetku internetu.

Continue reading

Łukasz Radecki “Bóg. Horror. Ojczyzna. Złego początki.”

radeckiNie wiem co się dzieje, ale jadę ostatnio z darmowymi publikacjami. Taki chyba ciąg. O Łukaszu Radeckim obiło mi się co nieco na różnych portalach poświęconych horrorowi, a jego opowiadanie „Trójca. Oto słowo moje.” znalazła się była w „Zombiefilii”. A o „Bóg. Horror. Ojczyzna” ktoś ze znajomych też wspomniał, że całkiem ciekawie napisane. I niewiele myśląc ściągnąłem sobie obydwie części. Zresztą sam tytuł jest świetny.

Dodam, że nie wiedziałem zupełnie czego się spodziewać i odkrywałem zupełnie bez uprzedzeń utwór Łukasza Radeckiego.

Czytaj dalej->

“Zombiefilia” – antologia

zombie  Się porobiło moi drodzy, się porobiło. Polacy o zombie piszą! I to piszą bardzo dobrze, a jeśli nie bardzo dobrze to przynajmniej ciekawie i interesująco.

Projekt “Zombiefilia” to dwudziestu dwóch autorów i autorek (w tym jeden ze Zgniłego Kapitalistycznego Zachodu), którzy postanowili machnąć dwadzieścia pięć historii, w których żywe trupy będą jeśli nie głównymi bohaterami to przynajmniej tłem. A ja lubię tematykę żywych trupów, świata po zagładzie i opowieści o próbach przetrwania jakie podejmuje ludzkość. I co jeszcze lubię? Ano lubię humor, ironię, sarkazm i na szczęście w tej antologii znalazło się całkiem sporo opowiadań, które świetnie wpasowały się w moje “lubienie”, a ideałem były te w których te rzeczy występowały razem :)

Różnorodność stylów i form oraz samych historii jest naprawdę imponująca. Przez chwilkę bałem się, że dwadzieścia pięć opowiadań mnie zwyczajnie znuży i będę miał dość po dziesiątym, ale tak się nie stało. W tej antologii panuje olbrzymi pluralizm twórczy (nie mylić z politycznym).

Z racji mojego wrodzonego lenistwa nie będę wam szczegółowo opisywał każdego opowiadania. Powiem Wam tylko, że podczas lektury większości z opowiadań byłem pod dużym wrażeniem wyobraźni, możliwości i bardzo często zaskakującego humoru jakim dysponowali różni twórcy w całej antologii. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że zdecydowana większość tekstów jest na wysokim poziomie, który mnie zaskoczył i to bardzo pozytywnie. Dostałem świetny misz-masz, w większości przyrządzony z humorem i znawstwem tematu. Antologia pokazała, że zombiaki pasują wszędzie, nawet do opowieści o smerfach (!). W tym e-booku znajdziemy wiele klisz z gatunków takich jak horror, komedia, science – fiction, ale klisz bardzo umiejętnie wykorzystanych i rzadko kiedy rażących wtórnością. Jest kanibalizm, jest nekrofilia, post apokaliptyczny świat i zabawne rozmyślania nałogowego zombiaka, który chciałby rzucić ludzkie mięsko, ale za bardzo to lubi. Jest jeszcze mnóstwo motywów i motywików, które sprawiały, że wiele opowiadań trafiało idealnie w moje potrzeby, ale już wspominałem o lenistwie, które nie pozwala mi się rozpisywać. Musicie się przekonać sami.

Oczywistym jest, że nie wszystkie opowiadania mię zachwyciły, ale żadne nie było złe. Ja lubię jak jest śmieszno i straszno, występuje humor i niebanalne ujęcie tematu, a wtedy mnie coś za serce chwyta. A dwadzieścia pięć opowiadań, z których zaledwie kilka mógłbym określić jako takie, które nie sprawiły mi wielkiej przyjemności czytelniczej to naprawdę duży sukces twórców, których teksty zamieszczono w antologii.

Jednak, aby do końca nie pozostawać takim leniwym to napiszę moje top 3.

“Inspekcja” Marcin Podlewski – za świetny klimat post apokaliptycznego świata i ciekawy pomysł, plus dynamiczna akcja i dobra narracja.

“Powtórne przyjście” Michał Stonawski – bardzo ciekawy świat, o którym strzępki informacji przemycone zostały w tekście. Bardzo chciałbym jeszcze coś przeczytać z tego świata.

“Amanda” Paulina Kuchta – nekrofilia, zombiefilia, prostytucja i sprawiedliwy koniec. I w top 3 choćby za ten fragment:

Wtedy zdałem sobie sprawę, w co się wpakowałem. Seks był fajny, pasował mi taki układ. Ale związek z kurwą, a na dodatek martwą? To nie miało przyszłości. Najwyższy czas poszukać sobie żywej laski, z którą mógłbym pokazać się na ulicy, pójść do parku, czy zagrać w grę wymagającą większego wysiłku umysłowego niż chińczyk.

Jest jeszcze Carlton Mellick III przedstawiciel i weteran nurtu bizarro, ale on jest tak jakby poza konkurencją. Jego “Cytrynowe noże i karaluchy” były tak obrzydliwe, wstrętne i ohydne, że czasem się wzdragałem, ale jednocześnie były ciekawe i wciągające. Facet ma naprawdę pokręcony umysł i nie chcę wiedzieć co on robi w wolnym czasie. Na pewno nie szydełkuje, no chyba, że za wełnę służą mu włókna mięśniowe truposzczaków.

Skoro Charlie już zaspokoił swoje ego pisząc, że mu się podobała ta antologia to teraz złoży wyrazy podziwu i szacunku dla ludzi, którym się chciało i którzy doprowadzili do powstania tej DARMOWEJ książki, którą możecie pobrać STĄD.

Jeśli ktoś choć trochę otarł się o tematykę zombie to powinien sobie ściągnąć i przeczytać.

Bizarro… bitch!

Oj chyba odkryłem coś niesamowitego i dla mnie zupełnie nowego. Gatunek literatury nazywany bizarro fiction. Z tego co mi mówi wikipedia: bizarro fiction to gatunek literatury współczesnej wykorzystujący elementy absurdu, satyry, groteski. Wiki podaje dalej, że bizarro najbliżej do science – fiction i horroru niż do awangardy czy dadaizmu, jednak takie elementy również znajdziemy w bizarro.

Dlaczego przykuło to moją uwagę? Otóż jak w zwykle w przepaściach internetu znalazłem informację o takiej książce:

Nie będę ukrywał, że zainteresował mię tytuł tejże powieści napisanej przez Camerona Pierce’a, tytuł w wolnym tłumaczeniu może brzmieć: Dupo Gobliny z Auschwitz albo Gobliny-dupy z Auschwitz albo może jeszcze inaczej. Fabuła (za Amazon.com): najpierw w ingliszu:

“In a land where black snow falls in the shape of swastikas, there exists a nightmarish prison camp known as Auschwitz. It is run by a fascist, flatulent race of aliens called the Ass Goblins, who travel in apple-shaped spaceships to abduct children from the neighboring world of Kidland. Prisoners 999 and 1001 are conjoined twin brothers forced to endure the sadistic tortures of these ass-shaped monsters. To survive, they must eat kid skin and work all day constructing bicycles and sex dolls out of dead children.

While the Ass Goblins become drunk on cider made from fermented children, the twins plot their escape. But it won’t be easy. They must overcome toilet toads, cockrats, ass dolls, and the surgical experiments that are slowly mutating them into goblin-child hybrids.

Forget everything you know about Auschwitz…you’re about to be Shit Slaughtered.”

A teraz po mojemu, pokrótce chodzi o to, że w świecie gdzie spada czarny śnieg w kształcie swastyk, mamy obóz koncentracyjny w Auschwitz. Obóz prowadzony jest przez rasę obcych, którzy wyznają ideologię faszystowską a zwią się właśnie Dupo Gobliny. Podróżują oni statkami kosmicznymi w kształcie jabłek, by porywać dzieci z sąsiedniego świata Kidlandii. Więźniowie o numerach 999 i 1001 to bracia syjamscy, którzy muszą znosić sadystyczne tortury dupokształtnych potworów. Aby przetrwać muszą jeść skórę dzieci i pracować cały dzień przy produkcji rowerów oraz sex lalek, które są robione z martwych dzieci.

Bracia wymyślają plan ucieczki, który przeprowadzają podczas gdy Dupo gobliny są pijane ciderem ze sfermentowanych dzieci. Ale na ich drodze czeka bardzo wiele przeszkód takich jak kiblowe ropuchy, cockrats – stawiam na fiutoszczury, chujoszczury, kutasoszczury albo coś w ten deseń (chociaż kutasoszury brzmią chyba najlepiej) i jakieś tam chirurgiczne eksperymenty.

I sloganik na końcu: Zapomnij wszystko co wiesz o Auschwitz – zostaniesz nieźle wyjebany? zajebany? Niestety nie wiem jak przetłumaczyć ten idiom:  Shit slaughtered.

Opis tej książki sprawił, że zapragnąłem ją mieć tu i teraz, zaraz ale już, natychmiast ku**a! To musi być taki kosmos, że po prostu maskra (tutaj słownictwo Charliego stało się tak proste jak konstrukcja cepa, albowiem gdyż oraz już i ponieważ aczkolwiek wciąż, Charlie w momentach dużej ekscytacji zapomina, że język jego ojczysty jest przebogaty jak skarbiec Sknerusa McKwacza). Niestety z tego co sprawdziłem chyba nie ma jeszcze książek z tego gatunku u nas. I solennie obiecuję, że jeśli będę cierpiał na nadmiar gotówki zakupię sobie książki tego pana Camerona Pierce na Amazon.com bo innej drogi chyba nie ma. Obietnice mogę składać bo szczerze mówiąc nie wiem kiedy będę miał nadmiar gotówki.

A może zainteresować tym jakieś polskie wydawnictwo? Albo jeszcze lepiej – samemu zacząć pisać bizarro fiction!

Wyobrażacie to sobie Charlie bibliotekarz i jego najnowsza powieść “Moher punch from Mars” albo inna powieść “Świt Odysei” (eee… nie to chyba już gdzieś było i jest bardzo ale to bardzo bizarro).

I mam trochę obaw przed tym amazon.com bo to i w dolarach się płaci, i że niby ze Stanów to leci, to chyba drogo wychodzi. Ale może czas spróbować.

W każdym bądź razie od tej pory intensywnie przeszukuję sieć w poszukiwaniu informacji o tym gatunku i zbieram pieniążki!

Dobra stronka o bizarro: bizarro central