Ziemowit Szczerek “Siódemka”

Jeden z siedmiu cudów siódemki według Szczerka. Mówiąc szczerze, zawsze mnie korciło, aby się tam zatrzymać.

Jeden z siedmiu cudów siódemki według Szczerka. Mówiąc szczerze zawsze mnie korciło, aby się tam zatrzymać.

Droga krajowa numer siedem, droga łącząca Kraków z Warszawą. Szlak komunikacyjny z setkami lat historii, milionami ludzi, którzy przez wieki przebyli tę trasę. I ja również ją przebywam. Co prawda odbijam zaraz za Skarżyskiem, ale i tak znam ją jak własną kieszeń. Wiem, że w Antolce bardzo często stoją niebieskie misie, pamiętam, aby przed Chęcinami rozejrzeć się i odnaleźć zamek, często korzystam z drugiego pasa do wyprzedzania tak zwanej mijanki, by choć trochę przyspieszyć powrót do domów. Tak moi Drodzy dobrze przeczytaliście: do domów. Albowiem gdy opuszczam Kraków jadę do rodzinnego domu, ale gdy opuszczam dom rodzinny jadę do swojego krakowskiego domu.

Kolejny cud "siódemki" - Jędrzejów - jako całość. Tutaj Dom Handlowy Piast. Źródło: Google Street view.

Kolejny cud “siódemki” – Jędrzejów – jako całość. Tutaj Dom Handlowy Piast. Źródło: Google Street view.

Skąd takie osobiste wynurzenia? Otóż Szczerek Ziemowit, którego Przyjdzie Mordor i nas zje… mię zachwycił, złapał za gardło tak silnie, że aż przypomniałem sobie przepyszny smak ukraińskiej wódki pitej w przedziale pociągu mknącego z Krymu. I tenże Szczerek napisał tym razem nie reportaż gonzo, a powieść.

Pełnoprawną powieść fantastyczną z głównym bohaterem, który ma CEL, ma do przebycia drogę i stara się zdobyć drużynę. Oczywiście teraz trochę dorabiam swojej filozofii, ale można tak spojrzeć na przygody Pawła na drodze krajowej numer siedem.

Nie brakuje jednak w tej powieści mocnych, sarkastycznych i przerysowanych opisów polskiej polskości, polskich miasteczek i wsi oraz przede wszystkim typów ludzkich, które tę Polskie zamieszkują. Napisałem, że przerysowanych, bo tak jest w istocie, osobniki zaludniające powieść to typowe Mirki, Janusze, Marciny i Seby. Aż do bólu typowe, ale też do bólu groteskowe.

To przerysowanie nie oznacza jednak totalnego odjechania od rzeczywistego obrazu. Wręcz przeciwnie, w tych ostrych słowach i opisach można znaleźć dużo, ale to bardzo dużo zdrowej krytyki i ciekawych przemyśleń dotyczących tego kraju o nazwie Polska. I chociaż czasem są one gorzkie i bolą to warto spojrzeć na kraj oczami Szczerka. Nie we wszystkim ze Szczerkiem trzeba się zgadzać, ale nie można mu odmówić ostrości spojrzenia i trafności wielu spostrzeżeń. Podróż siódemką z Pawłem, głównym bohaterem książki to niezła jazda, podczas której jest kilka niezapomnianych momentów. Moim skromnym zdaniem wybija się na czoło

UWAGA DELIKATNY SPOILER
.

W książce jest też miejsce na chwilę powagi, na przerażającą wizję wojny i śmierci, oraz zniszczenia jakie wojna niesie. A przecież u naszych sąsiadów ta wojna właśnie trwa. I nie jest żadnym wymysłem, ani medialną histerią. Wręcz przeciwnie media przestały już o Ukrainie pisać. To przerażające i poruszające.

Polecam gorąco książkę Ziemowita Szczerka.

8 thoughts on “Ziemowit Szczerek “Siódemka”

  1. Ja też stosunkowo często pokonuję odcinek między Krakowem i Skarżyskiem. Jako pasażerka, więc mam czas, żeby się porozglądać, choć czasami utrudniają to ekrany. Ostatnio na tym remontowanym odcinku zauważyłam na przykład dużo myszołowów (chyba), które przyczajają się na hałdach ziemi lub słupach i wypatrują zdobyczy.
    Fasada “Zameczku” od dawna mnie intryguje swoją kiczowatością, ale przez centrum Jędrzejowa nie jeżdżę od kiedy istnieje obwodnica, więc tego “Domu Handlowego” nie kojarzę. Ciekawa jestem, co takiego groteskowego wypatrzył jeszcze Szczerek.

  2. Ach, siódemka, słodka droga mojego dzieciństwa! :-) Do 15. roku życia obowiązkowo jeździłam nią dwa razy do roku – w wakacje do, i od dziadków. Poniżej koszmarnego w wyglądzie zameczku, jadąc w kierunku Miechowa, stoi dziwny stary pawilonik, w którym zawsze była księgarnia – zresztą jest do tej pory. Jako mała dziewczynka naciągałam tam mamę na książki i wagon wafelków śmietankowych, każdy osobno pakowany w sreberko i niebieski papierek. Najsłodsze i najśmietankowsze pod słońcem wafelki, które kosztowałam potem z nabożeństwem, leżąc z książką na kocu w sadzie dziadka. Dałabym wszystkie pieniądze świata, żeby móc powrócić w tamte czasy.
    A ubiegłego lata, będąc z mamą w jej rodzinnych stronach, poszłyśmy wreszcie z ciekawości do zameczku :-) O dziwo dali nam bardzo dobre pierogi i wyśmienity żurek :-)

    • Mnie też zawsze korci, aby się zatrzymać i spróbować co też w Zameczku serwują, ale z reguły jest tak, że gdy wracam do Krakowa to jadę od mamusi i nie jestem głodny. A jak jadę do mej rodzinnej Przysuchy to chcę być głodny, bo przecież będzie jedzenie od mamusi:) Ot paradoks.

  3. Pingback: Kazimierz Kyrcz Jr "Femme Fatale" | Blog Charliego Bibliotekarza

  4. Pingback: Ziemowit Szczerek "Rzeczpospolita Zwycięska. Alternatywna historia Polski" | Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook