Świat w roku dwutysięcznym według “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 1926 roku.

Dzień dobry. Dla takich perełek sprzed lat kilkudziesięciu przeglądam starą prasę. Przewidywania dotyczące przyszłości to nieodłączny element ludzkiej twórczości. Natrafiłem na ten artykuł “przepowiadający” wygląd świata w roku 2000. Takie gdybania często zaskakują zadziwiającą trafnością przewidywań lub śmieszą naiwnością oczekiwań.

Przeczytajcie sobie. Warto.

IKC1926nr7920III

Świat w roku 2000 – nym

Bez węgla i dymu – Dom elektryczny – Komunikacja podziemna – Elektryczna gazeta

Kraków, 19 marca.

Różne oznaki zdają się wskazywać na to, że w niedalekiej może przyszłości pokłady węgla, jako źródło wszelkiej energji, zostaną zupełnie wyczerpane. Człowiek przestanie w pocie czoła i w ciężkim mozole wydobywać węgiel z ziemi. Natomiast elektryczność, otrzymywana z przeróżnych źródeł poruszać będzie wszelkiego rodzaju machiny. Wiek XIX był wiekiem wynalazków. Stulecie to obdarzyło nas koleją, statkiem parowym, autem, maszyną do pisania, fotografią, maszyną do szycia, maszyną drukarską, telegrafem bez drutu, kinematografem, promieniami Roentgena. Wszystkie te wynalazki spopularyzowały się niezmiernie szybko i obecnie przedstawiają się nam, jako coś zupełnie naturalnego. Wszystko to tak zrosło się z naszem codziennem życiem, że nie umielibyśmy sobie poprostu wyobrazić naszego życia bez tych wszystkich technicznych udoskonaleń. Chwilowe uszkodzenie jednego z tych wynalazków, odrazu hamuje bieg życia powszedniego.

Ale wszystkie te rzeczy są tylko etapami na drodze rozwoju techniki. Co zatem przyniesie nam przyszłość w tej dziedzinie?

Przedewszystkiem w gospodarstwie naszem domowem wszystko się zmieni. Praca gospodyni zredukowaną będzie do minimum. Tak zwane ognisko domowe zniknie, ustępując miejsca elektrycznym piecom, kuchniom gazowym, do których gaz doprowadzany będzie na odległość. Wielkie centrale energii otrzymywanej z powietrza, będą zaopatrywać miasta obficie w elektryczność. Bogaty właściciel kamienicy będzie może posiadał własną turbinę powietrzną, dostarczającą mu energii elektrycznej w odpowiedniej ilości. Gospodyni nie będzie mleć kawy w młynku, przestanie trzepać dywany, obierać ziemniaki, czyścić obuwie, nie będzie zmuszoną do prasowania bielizny. Wszystkie te czynności spełniać będzie mała elektryczna maszyna, pociągająca za sobą minimalne koszta. Mieszkania będą o wiele hygieniczniejsze, aniżeli obecnie.

A jakże będzie wyglądał wówczas przemysł? I tutaj obraz zmieni się zasadniczo. Znikną dymne kominy i buchające żarem wielkie piece, albowiem węgiel i koks wyjdą z użycia. Metale topić się będą w wielkich piecach elektrycznych. Ludzie zamieszkają w jasnych, czystych domach. Na terenach przemysłowych. obecnie przedstawiających tak ponury obraz, rozciągać się będą zielone, wesołe parki i pola. Robotnicy w warsztatach swoich będą stać przy pracy w białych płaszczach. Elektryczne pochłaniacze pyłu oczyszczać będą nieustannie powietrze, obecnie tak zanieczyszczone dymem węglowym.

A w miastach udoskonalone machiny będą oczyszczać gładkie ulice ze wszelkiego pyłu. Cała komunikacja odbywać się będzie pod ziemią. Zapoczątkowaniem tego są kolejki podziemne. Denerwujące dzwonki tramwajów i warczenie motorów automobilowych, przestanie rozdzierać uszy. Auta pędzić będą po specjalnych na ten cel wybudowanych drogach. Cuchnąca benzyna zostanie zastąpiona innym bezwonnym preparatem. Samoloty o szybkości 600 klm. mknąć będą w powietrzu. Przejażdżka z bieguna północnego na biegun południowy, albo z Ameryki do wnętrza Afryki, będzie drobnostką, zajmująca niewiele czasu, nie pociągającą za sobą żadnego zmęczenia.

Elektryczny aparat dalekowidzący pozwoli człowiekowi podróży informować się, co dzieje się w jego domu. Radjo zostanie tak udoskonalone, że głosy można będzie słyszeć na każdem miejscu, na ziemi, na morzu i w powietrzu. Zostaną utworzone specjalne centrale aparatów do widzenia na odległość. Tak jak się dziś zamawia rozmowę telefoniczną, będzie, można zamówić sobie życie pod piramidami albo nad wodami Gangesu. Przenoszenie fotografji przy pomocy telegrafu bez drutu zostanie do tego stopnia udoskonalone, że film będzie się podziwiać z największej odległości.

Gazety nie będą jak dotychczas, drukowane na papierze. Wydawcy abonentom swoim udzielać będą wszystkich informacyj przy pomocy aparatu dalekowidzącego. Ojciec do synka zamiast powiedzieć: “Pobiegnij po gazetę — powie — nastawno aparat gazetowy”. Przyciska się odpowiedni guzik i matowa z mlecznego szkła szyba, rozbłyska światłem. Odczytuje się najnowsze telegramy artykuły wstępne, wiadomości kronikarskie, felietony. Wszystko to urozmaicone obrazami ruchowymi, rozsianymi w tekście. Biblioteki staną się zbyteczne, ponieważ można się będzie zaabonować i przy pomocy aparatu działającego na odległość, włączyć w każdej chwili interesującą książkę.

Dola ślepych i głuchoniemych ulegnie znacznej poprawie dzięki nowym technicznym wynalazkom umożliwiającym im ścisły kontakt z światem zewnętrznym.

Jak widzimy z tego, warto będzie żyć w roku 2000.

I co myślicie o pomysłach redaktora z “IKC”. Bardzo ciekawe, bardzo ciekawe Wam powiem. Pomylił się co prawda w wieszczeniu świata bez węgla, bez dymów, bez benzyny i z ruchem miejskim przeniesionym pod powierzchnię. Gładkie ulice to jednak wciąż pieść dalekiej przyszłości przynajmniej w naszym pięknym kraju. Już widzę oczyma duszy mojej Kraków bez żadnego automobila w centrum, z szerokimi alejami dla rowerzystów i pieszych.

Domy rzeczywiście stały się elektryczne i gazowe, ale gospodynie i gospodarze mają wciąż pełno pracy. Jest wiele urządzeń ułatwiających życie, lecz brak tego jednego uniwersalnego. I ta energia pobierana z powietrza. Piękna wizja.

Filmy na odległość? Mamy to. Radjo wszędzie? Też to mamy. Informacje, kroniki, wydarzenia uruchamiane za pomocą przycisku, z ruchomymi obrazkami w tekście? Też to mamy. I ta cudna fraza o matowej szybie z mlecznego szkła rozbłyskującej światłem. Też to mamy. Prasa papierowa wciąż istnieje, ale jest w dużym odwrocie.

Globalna wioska, którą można okrążyć błyskawicznie – jest.

Ale najbardziej przerażająca perspektywa, bo dotyczące mnie osobiście, to owo zdanie o zniknięciu bibliotek jako niepotrzebnych instytucji. Na szczęście bibliotekarze w całkiem sporej liczbie odnajdują się w cyfrowej rzeczywistości i starają się adaptować do zmieniających się warunków. Natomiast prawie idealnie trafioną jest wizja książki elektronicznej. Uruchamiamy aparat i “włączamy” interesującą książkę. Czytniki to nie taki znowuż rewolucyjny pomysł.

Miło mieć taką wycieczkę w wizję naszej teraźniejszości sprzed osiemdziesięciu lat. Niemiło jest wiedzieć ile zostało do zrobienia. Świat bez węgla, czysta praca robotników, gładkie ulice, brak bibliotek… tfu! się zagalopowałem. Biblioteki zostaną.

Tradycyjnie znalezione w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej.

[EDIT] Artykuł pochodzi z numeru 79 “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 20 marca 1926. Początek artykułu czyli “Kraków 19 marca” dotyczy prawdopodobnie daty napisania artykułu.[Koniec edytowania w Wielkanocny Poniedziałek]

26 thoughts on “Świat w roku dwutysięcznym według “Ilustrowanego Kuryera Codziennego” z 1926 roku.

  1. Genialne, bardzo genialne.
    Zadziwiające w sumie, że w tym 1926 roku ktoś tak trafnie przewidział… no… Internet przecież. :) Ebooki, prasę dostępną wirtualnie a nie papierowo, informacje z całego świata dostępne za jednym kliknięciem – chociaż temu jednemu aspektowi fantastyki naukowej sprostaliśmy. :)

    Co do reszty, to mamy wiele do nadrobienia – ale co ciekawe, minęło sto lat prawie, a te nasze wizje wcale się nie zmieniają, tylko oddalamy sobie termin. Ale przecież plan na przyszłość jest wciąż podobny: “higieniczniej”, ludzie w białych strojach, dużo gładkości i czystych płaszczyzn – to się ciągle kojarzy z futurologią. :)
    Jedna różnica, to ta podziemna komunikacja – teraz chyba chętniej widzimy się w przestworzach niż pod ziemią. Zresztą, sama raczej nie byłabym skłonna do wciśnięcia pod ziemię całej komunikacji. Przecież w podróżach jedną z głównych atrakcji jest podziwianie widoków. I jak to tak? Podziwiać ściany tunelu? Jasne, podróż się skraca niby i mamy więcej czasu na podziwianie miejsca docelowego… ale ech, to nie to. :)

    • Pan redaktor musiał być łebskim facetem.

      A może nasze ścieżki rozwoju technologicznego nie są aż tak bardzo rozległe jak nam się wydaje? Może istnieje jakiś wzór, który pozwala dostrzec istotę rzeczy, niekoniecznie ich wygląd? Formy i wykonanie mogą być różne, ale idea i przesłanie bardzo podobne.

      Wydaje mi się, że komunikacja podziemna miała być przeznaczona dla miast. W artykule jest wspomniane o specjalnych drogach dla automobili.

      Teraz też nasza cywilizacja ma tyle możliwości, że nie da się tego ogarnąć. Genetyka, wirtualna rzeczywistość, posthumanizm, czy tak zwana “osobliwość” czyli singularity, nanotechnologia. Mnóstwo, mnóstwo możliwości, zagrożeń i obietnic.

  2. Pingback: Jak miał wyglądać nasz świat w roku 2000 | iMagazine

  3. Zaraz zaraz, energia pobierana z powietrza? Jest, mamy przecież elektrownie wiatrowe i ogniwa fotowoltaiczne, coraz częściej montowane przez prywatnych właścicieli albo wspólnoty mieszkaniowe. A gładkie asfaltowe drogi też mamy, co prawda są w nich dziury, ale w porównaniu z tymi z roku 1926 można powiedzieć, że są gładkie jak stół :-)

    • Faktycznie o elektrowniach wiatrowych nie pomyślałem, tak samo jak o bateriach słonecznych. Wziąłem słowa redaktora dosłownie, że niby ot tak będą czerpać energię.

      Drogi są gładkie jak stół, ale taki z dziurami od korników:)

  4. Pomylił się co prawda w wieszczeniu świata bez węgla, bez dymów, bez benzyny i z ruchem miejskim przeniesionym pod powierzchnię.

    Autor nie pisał o pojazdach bez benzyny, ale o paliwie bezwonnym co udało się uzyskać. Zapewne pierwsze automobile zostawiały za sobą uroczy zapach.
    Bez węgla mamy naszych zachodnich sąsiadów ;) którzy w większości jadą na gazie i powietrzu.
    Polska niestety z 1 linią metra ;), ale w innych zakątkach Europy udało się ograniczyć ruch w centrach miast.

    Domy rzeczywiście stały się elektryczne i gazowe, ale gospodynie i gospodarze mają wciąż pełno pracy.

    Nie zgodzę się z tym. Wystarczy nawet w dzisiejszych czasach spojrzeć ile rzeczy jest do ogarnięcia w kuchni na prawdziwych wsiach, a ile ułatwień codzinnego życia mają gospodynie w miastach, czy bardziej współczesnych domostwach poza nimi.

    I ta energia pobierana z powietrza. Piękna wizja.

    Energia z powietrza jest – farmy wiatrowe, powoli również powstaje jak wspomniał Autor, że poszczególne domy (u nas gospodarstwa) mają własny wiatrak, który daje prąd.

    • Jeśli o innym paliwie bezwonnym pisał to pisał o świecie bez benzyny.

      Jeśli chodzi o naszych zachodnich sąsiadów czyli Niemcy to u nich 62% energii elektrycznej wciąż pochodzi z elektrowni węglowych:

      http://en.wikipedia.org/wiki/Energy_in_Germany

      Nawet na wsiach ludzie w większości używają kuchenek i urządzeń AGD. Moje obie babcie Helcia i Stefcia pozostają jednak tradycjonalistkami i wciąż używają swoich kuchni z fajerkami i na drewno. Ale w domach mają również kuchenkę gazową lub elektryczną.

      Z tą energią z powietrza to jest fakt. Jakoś tak wyleciało mi z głowy.

      • Pozornie z tą benzyną masz rację. Wyobraziłem sobie jednak, że żyję w 1926 roku i jakimś cudem przenoszę się do naszej współczesności, chodzę po ulicach i widzę morze samochodów, które nie śmierdzą nawet w ułamku jak te, które jeszcze pamiętam z lat 70. (a już wtedy zapewne lepiej potrafiono radzić sobie ze spalinami, niż w 3. dziesięcioleciu XX w.). Kiedy zastanawiam się, co bym o tym pomyślał, dochodzę do wniosku, że byłoby to coś w rodzaju “Ojejku, cuchnącą benzynę zastąpiono innym bezwonnym preparatem!”.

  5. zaskakująco realistyczne podejście do tematu… z wyjątkiem może tego wyczerpania węgla jako źródła energii i zarazem prognozowanego gargantuicznego wzrostu zapotrzebowania na ową energię ;-). Cóż, ten problem pozostaje ciągle nierozwiązany…

  6. Fajny artykuł. Dużo rzeczy się sprawdziło. Nie przewidzieli tylko Tuska i jego podatków od wszystkiego. Być może wtedy nie napisaliby zdania “Jak widzimy z tego, warto będzie żyć w roku 2000” – Ja tam się cieszę że nie dożyję roku 2100 :) Dzieci na wszelki wypadek też nie posiadam, bo mam dziwne wrażenie że z roku na rok będzie coraz gorzej…

    • Dziennikarze “IKC” narzekali okropnie na otaczającą ich rzeczywistość. Tematy były takie same jak obecnie: podatki, afery finansowe, bieda, przemoc. Naprawdę zmieniło się niewiele, choć ciut na lepsze moim skromnym zdaniem.

      A od czasu do czasu ktoś musiał machnąć wierszówkę stąd taki artykuł o roku dwutysięcznym:)

  7. Pingback: Futurystyczna wizja polskiej gazety z 1926 roku. Jak miał wyglądać rok 2000? « Gadżetomania.pl

  8. Te przewidywania są tak ogólne…
    Weźmy ten elektryczny aparat dalekowidzący. Oczywiście wszyscy od razu widzą komputer podłączony do Internetu.
    Problem w tym, że ten opis równie dobrze pasuje do telewizora (który już wtedy istniał) z teletekstem.

    • Tak. Lecz dla tamtego człowieka, czym różnił się telewizor, komputer czy telefon? Te 3 urządzenia powoli stają się jednością, które mają prawie te same funkcje, tylko, że mają troszkę inne przeznaczenie ;) Telewizory z internetem, Komórki z telewizją, A komputer potrafi prawie wszystko ;)

  9. Coś podobnego było w Powrocie do przyszłości II. Tylko też nie do końca się spełniło, niestety. Ciekawa jednak jestem, jak wyglądać będą czasy… tak za sto lat. Co się zmieni, co zniknie, czego przybędzie? Czy powstanie mały Matrix, a może będziemy po trzeciej wojnie światowej? Może nas w ogóle nie będzie?
    Ech, chciałoby się dożyć 2100 roku…

  10. Pingback: Jak wyobrażano sobie czasy współczesne niemal 90 lat temu? « Komórkomania.pl

  11. Pingback: W 2139 roku wszyscy będziemy warjatami! | Blog Charliego Bibliotekarza

  12. Pingback: Czy w 1926 roku można było trafnie przewidzieć przyszłość? | satoshi.pl

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook