Cristo Redentor czy Cristo Rei?

Chrześcijańscy miejscy partyzanci znów w akcji: Dziś w drodze do pracy. Pod wiaduktem kolejowym na ul. Kopernika. Chyba od niedawna bo to moja prawie codzienna trasa więc zauważyłbym wcześniej. Graffiti zrobione chyba przez innych chrześcijańskich city guerillas, bo znacznie lepszy poziom wykonania niże ten cytat z na błoniach. Nawet mnie się podoba. Może jakaś zbłąkana

Kir Bułyczow „Świat bez czasu”

Pójdę sobie za ciosem i zamieszczę drugi wpis. Tak się po prostu nałożyło, że skończyłem czytać drugą książkę. Zresztą tak już mam, że często czytam po kilka książek naraz – nie wiem czy to dobrze czy to źle ale nic na to nie poradzę. Dlatego też gdy jakąś książkę machnę od razu świadczy to o

Romain Gary „Obietnica poranka”

Witajcie! Long time, no see :) Jakoś tak nie mogę ogarnąć swoich myśli. Co w sumie powinno być proste albowiem mam ich może całe dwie. Nie pisałem nic przez dwa tygodnie, a sporo się wydarzyło. Po pięknej złotej polskiej przyszła oziębła, rzucająca śniegiem biała suka. Ostatnie dni były dosyć hardkorowe w Kraku i zmuszony zostałem

Maciej Parowski „Burza. Ucieczka z Warszawy ’40”

No i zaczęła się ta brzydka słota i paskudna jesień. Zlało mnie dzisiaj tak podczas powrotu z pracy, że nawet czułem jak rowerowi się robi zimno. No ale za dużo było tej cudnej, złotej polskiej – teraz przyszła jej znacznie ale to znacznie brzydsza siostra, która ma za zadanie zdołować ten naród tuż przed wyborami,

Poul Anderson „Stanie się czas”

No dobra dzieciaczki dawno mnie nie było ale to nie znaczy, że Charlie przestał czytać książki czy też przestał oddychać! Żyję, mam się całkiem dobrze a zresztą podobno jest dobry news dla mnie, więc chciałbym się podzielić z wami kolejną przeczytaną książką. Poul Anderson to bardzo płodny i zasłużony pisarz jeśli chodzi o książki z

Janusz Rudnicki „Śmierć czeskiego psa”

Bo czasem warto być na czasie i przeczytać coś co jest w miarę świeże i niedawno wydane, no może nie tak niedawno. Będzie o książce, która została finalistką tegorocznej nagrody Nike. Nie zdobyła jej jednak. Nie wiem dlaczego bo ja z miejsca nagrodę bym przyznał. Ale nie znam pozostałych pozycji finałowych :D więc spuszczę na

Zbawion będziesz…

Wspominałem już nie raz, nie dwa, że to miasto mnie zaskakuje wciąż i wciąż. Tym razem objawili się na Błoniach chrześcijańscy, miejscy partyzanci. I wysmażyli na ścieżce przepiękne wezwanie zaczerpnięte z Nowego Testamentu a dokładniej z Listu do Rzymian 10,9. Poruszyło mnie ono do głębi i wzbudziło refleksję na tematy uniwersalne takie jak Bóg, śmierć,

Dmitry Glukhovsky „Metro 2033”

Bo jak to zwykle bywa po deszczu jest słońce, po zimie wiosna a po książce do dupy jest fajna książka. Panie i Panowie schodzimy do metra, nie tej jednej nitki warszawskiego ale całego podziemnego miasta, które rozciąga się pod największą metropolią Europy. Schodzimy do moskiewskiego metra. Moskiewskie metro znałem do tej pory jedynie ze zdjęć

%d bloggers like this: