Timothy Zahn „Tajemnica Kobry”

Witojcie drodzy goście w moim kawałku Internetu! Rozejrzyjcie się swobodnie i zostańcie na chwilkę coby poczytać o tym jak widzę szóstą część cyklu o Kobrach (a tak naprawdę drugą połówkę trzeciego tomu oryginału). Ogólnie mam nadzieję, że pierwsze dni roku 2022 mijają Wam fajnie i dobrze. Chociaż mogę się mylić bo polski wał, tfu polski ład mógł już Wam wejść mocno. Ale nie takie rzeczy nasza Ojczyzna przerabiała.

Timothy Zahn „Transakcja Kobry”

Czołem towarzysze i towarzyszki! Jak w Nowym Roku? Mam nadzieję, że cudownie i niczego się nie obawiacie i z nadzieją patrzycie w przyszłość. A ja dla Was dzisiaj o piątej części cyklu „Kobra”, a tak naprawdę początek trzeciego tomu. Ale nie martwcie się dobre duszyczki. Nie jestem już zły na Wydawnictwo Amber, które dla własnych korzyści materialnych zniszczyło świadomość dorosłego czytelnika, że tak naprawdę były trzy książki. I dlatego nie zgadzały mi się tytuły angielskie, ale oświecenie zstąpiło na mnie dopiero przy czwartym tomie cyklu.

Timothy Zahn „Wojna Kobry”

Czegóż Wam moje duszyczki brakuje w życiu Waszym? Mam nadzieję, że niczego, a na pewno w tych ciemnych czasach nie brakuje Wam zdrowia, bo choć Kraków już od kilku ładnych dni skuty mrozem, a swoim powietrzem zatruwa mieszkańców to ci dzielnie walczą z wirusem, o którym mówić nie powinno, bo jeszcze przyjdzie. Podobno smog ma właściwości rakotwórcze, ale też wirusobójcze więc wdychajmy i zagryzajmy to krakowskie powietrze.

Timothy Zahn „Synowie Kobry”

Ahoj! Latka lecą moi drodzy! Lecą wręcz bardzo, ale to bardzo szybko biegną. Taki eufemizm na brzydkie słowa o czasie, który za… zasuwa jak szalony. A my powoli staczamy się w otchłań, dni są coraz krótsze, znikąd nadziei, wracają demony, które obejmują we władanie ziemską codzienność. Wracają legendy, strachy i przerażające opowieści. Nic nie można zrobić, a kosmos nie pomaga. Czas płynie straszliwie szybko i to jest fakt.

Timothy Zahn „Kobry Aventiny”

Dzieje się źle na tym świecie, ale też pomyślcie sobie, że w kosmosie też źle się dzieje, ale to w dalekiej i nieokreślonej przyszłości. Mam nadzieję, że przynajmniej u Was wszystko w porządku i w skali problemów kraju Wy nie macie żadnych. A ja staram się nie patrzeć na to co na Ziemi, ale spoglądam w gwiazdy i widzę przyszłość! Czy ta przyszłość jest ciekawa? Wciągająca? Interesująca? Zaraz Wam odpowiem na to pytanie :)

Timothy Zahn „Kobra”

Elo, elo! Jak tam w tym ponurym kraju żyjecie? Czy staracie się zachować resztki rozumu i godności człowieka? Czy na tej skalistej planetce czujecie się osamotnieni? Zdajcie sobie sprawę, że kręcimy się z naszym Układem Słonecznym na zadupiu Drogi Mlecznej także nie ma szans na bycie w centrum. Ale czasem zdarzają się promyki słoneczka. A tym promykiem może być wszystko w zależności od tego jakim konstruktem psychicznym jesteście.

„Złoty wiek SF. Tom 1” – Antologia

I jak tam się Wam żyje? Ja powoli popadam w paranoję jesienną i marazm i niechciejstwo. Ale może uda mi się wygospodarować więcej czasu na uszczuplanie „półeczki Syzyfa”, która wbrew pozorom wcale nie zmniejsza się w tempie w jakim bym tego po sobie oczekiwał, Lecz nic to! Jedziem dalej dzielnie! Zapraszam do krótkiego przeglądu opowiadań zawartych w tomie o złotym wieku SF.

Charlie LeDuff „DETROIT: Sekcja zwłok Ameryki”

Dobry dzień! Moje drogie i moi drodzy jak tam? Mam nadzieję, że ok. U mnie „półeczka Syzyfa” choć przez chwilę wydawało się, że zmniejszy się znacząco to jednak wciąż mam do nadrobienia mnóstwo. A dzisiaj o książce, która u mnie przeleżała na półce dłuuuugie miesiące zanim została przeczytana, ale dość szybko trafia na bloga.

Philip K. Dick „Druciarz Galaktyki”

Hejo, hejo! I już krótsze dni, dłuższe noce i tak w koło Macieju. Zima za pasem, mam nadzieję, że unikniemy większych susz i upałów w te wakacje (choć ja jestem ciepłolubny to nie jestem egoistą, który w imię swojego dobrego samopoczucia życzy wszystkim dookoła udaru). I kolejna książka z „półeczki Syzyfa” trafia do opracowania.

Sheri S. Tepper „Trawa”

Dobry, dobry! Jak tam summertime u Was? Mam nadzieję, że nie dotknęły Was żadne katastrofy, które ostatnio nawiedzają naszą Ojczyznę (nie mówię o rządzie, bo on dotknął wszystkich), ale o tych naturalnych. Trzymam za Was kciuki i dzisiaj zmniejszamy moją „półeczkę Syzyfa” o kolejną pozycję, która zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.