Zaczyna się wiosna, a w momencie, gdy piszę te słowa Ukraińcy dzielnie odpierają ataki ruSSkich najeźdźców.

ALCOA czyli wieżowiec z lat 50-tych w Pittsburghu. Źródło: https://flic.kr/p/w8vJbM

A teraz będzie o kolejnej klasyce, którą kiedyś byłem przeczytałem, a przypadkiem się złożyło, że autorem jest Pohl, którego kojarzyć możecie z poprzedniego wpisu o „Gateway…”, ale to naprawdę przypadek.

Z mgły mej pamięci zanim zaczynałem czytać ją ponownie – pojawiały się fragmenty o kampaniach reklamowych uzależniającej kawy, o narkotykach dostępnych wszędzie, o normach syfu, które można wrzucić do jedzenia.

A teraz przejdziemy do notatek, bo na nich jedynie mogę polegać.

„Zacząłem czytać. Wydanie tak zwane fanzinowe „Klubówka” z 1986 roku. Świat korpo, które rządzą Ziemią. Mamy na początek wkładki przeciwsadzowe do nosa (w Krakowie przerabialiśmy to w 2018 roku – maseczki antysmogowe). Świat jest zatłoczony do granic możliwości, przyroda zdegenerowana i zniszczona. Firmy produkujące rzeczy dają na przykład uzależniające alkaloidy w kawie. Przekaz podprogowy w reklamach.

Więcej wieżowców z Pittsburgha. Źródło: https://flic.kr/p/uDFm4L

Wtedy, gdy w latach 50-tych książka się ukazała była świetną satyrą na korporacyjną chciwość, niszczenie środowiska naturalnego w imię coraz większych zysków, konsumpcjonizm rozdmuchany do granic możliwości, a także propagandę sukcesu. Mamy całkiem sporo o klasowości społeczeństwa. Teraz to książka opisująca nasz świat w pierwszej ćwiartce XXI wieku. Z tymże akcja powieści panów Frederika i Cyrila dzieje się coś około 2039 roku. Chciałbym powiedzieć, że mamy jeszcze czas, ale jest tylko gorzej.

To co robią korporacje z naszą planetą to już nie wizje przyszłości, ale bardzo smutna rzeczywistość. Źródło: https://flic.kr/p/a5WzS9

Humor całkiem absurdalny i groteskowy (bardzo lubię), państwa się nie liczą, korporacje są ponadnarodowe. A ludzkość (oczywiście ta najbogatsza) lata sobie na Księżyc i na Marsa, a plany podboju Wenus są kanwą opowieści.

W skrócie główny bohater to bardzo utalentowany copywriter pracujący dla dużej agencji marketingowej. Dostają zlecenie na przyciągnięcie nowych kolonistów na Wenus (warunki tam są straszne i długo jeszcze będą straszne). Chłop się za to bierze i zaczyna się gra z przeciwnikami biznesowymi, agencjami szpiegowskimi, rewolucjonistami i tak dalej.

Nie znam się na architekturze, ale tutaj to podobno bardzo znany projekt Franka Lloyd Wright’a tak zwany „Wodospad” (Fallingwater). Źródło: https://flic.kr/p/vPp5wQ

Książka się trochę zestarzała jeśli chodzi o sferę obyczajową, ale i tak bardzo dobrze mi się ją czytało. To klasyk i na pewno jedna z pierwszych książek poruszających temat przeludnienia Ziemi, chciwych korporacji i absurdu w jakim przychodzi nam żyć, bo wmawiają, że jest coraz lepiej, a nie do końca tak jest. Polecam gorąco!

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: