Troszkę niepokojący obrazek, zupełnie nie oddający ducha antologii. Źródło: https://flic.kr/p/AS9H
Uważam się za człowieka dość odpornego na wszelkiego rodzaju krew, flaki, obrzydlistwa, ohydę śmierci i tym podobne rzeczy. Z horrorami jestem za pan brat, ale odkryłem, że jednak wolę horrory, w których zło występuje w postaci ponadnaturalnej. Zdecydowanie bardziej pasuje mi przemoc czyniona ludziom przez duchy, wampiry, zombiaki i tym podobne rzeczy niż przemoc czyniona ludziom przez innych ludzi. Nie lubię oglądać filmów z tak zwanego podgatunku home invasion czy też innych slasherów.
Fragment szopki satyrycznej wykonanej z papieru przez Antoniego Wasilewskiego i Alfreda Żmudę przedstawiającej dziennikarzy IKC: Aleksandra Błażejowskiego, Stanisława Mroza. Źródło: http://www.audiovis.nac.gov.pl/obraz/22647/cdb0daa0c624ed6d5a2137578b06e3e5/
Promocje, promocje, promocje – to słowo działa na każdego. A jeśli mamy do czynienia z promocją na książki to wiadomo, że człowiek jest już stracony. Ja sam od czasu do czasu zaszaleję. I w takim Bookrage’u wezmę udział. Pokłosiem zakupów Bookrage’owych jest książeczka “Czerwony Błazen” Aleksandra Błażejowskiego. A sama akcja odbyła się bardzo dawno temu.
Takie ładne zdjęcie sobie znalazłem i chciałbym go użyć. Źródło: https://flic.kr/p/93DoSr
Kolejny raz po wpisie Fraa sięgnąłem po książkę, a właściwie dłuższe opowiadanie. Fraa przeczytała sobie „Cylinder van Troffa” i ja też sobie go przeczytałem. Dzięki Ci o Fraa!
„Cylinder…” czytałem dawno, dawno temu. W zamierzchłych i pokrytych patyną nostalgii latach dziewięćdziesiątych. I szczerze mówiąc z motywu opowieści pamiętałem tylko opis opuszczonych zautomatyzowanych miast i przekleństwo o straszliwym brzmieniu „ty docencie!”.
Czasem w mej pamięci z przeczytanych dawno temu książek zostają jedynie krótkie fragmenty, które zostały się niczym spiżowe posągi w mych szarych komórkach, na wieczną rzecz pamiątkę. I często odświeżając sobie książkę praktycznie nie pamiętam z niej nic i z niecierpliwością czekam, aż natrafię na ten fragment, który nawet po tylu latach wciąż świeżością w mojej głowie pachnie i z wyrazistością olbrzymią staje przed oczyma duszy mojej.
Swój występ zakończyłem stwierdzeniem, że BIBLIOTEKA jest dziejącą się tu i teraz utopią, stąd to zdjęcie. Źródło: https://flic.kr/p/gfchKU
Wczoraj miałem małą prelekcję na minikonwencie SMOKON organizowanym przez klub miłośników fantastyki KRAKOWSKIE SMOKI. Podobno się podobało. Mam nadzieję, że ludziska nie mówili tak tylko grzeczności:) Dlaczego zaczynam od tej informacji? Otóż w mojej prelekcji znalazło się dużo fotografii dziwnych wynalazków z przeszłości.
I dzisiaj z głupia frant wpisałem w FBC (Federacja Bibliotek Cyfrowych) słowo „wynalazki” i wyskoczyły mi numery czasopisma „Technika, rzemiosło, wynalazki” z roku 1938. Już w pierwszym numerze znalazłem arcyciekawy artykuł, który opisywał jak w tytule „Smutne losy polskiego filmu kolorowego”. Najpierw przytoczę Wam artykuł, a później zasypię Was linkami o wynalazcy.
Przeczytajcie sobie cały. Jest wciąż aktualny jeśli chodzi o sprawy marnowania talentów i przepuszczania przez palce wielkich okazji i oddawaniu za bezcen polskich wynalazków.
Miałem wrzucać zdjęcia swoje z Krymu, ale je już wrzucałem. Także flaga Ukrainy. Źródło: https://flic.kr/p/594B8n
Skończyłem Endymiona i akurat miałem pod ręką książkę Ziemowita Szczerka „Przyjdzie Mordor i nas zje…”. Książkę kojarzę z szumu jaki się zrobił po tym jak autor otrzymał Paszport Polityki właśnie za „Mordor” (taki skrót myślowy). Pomyślałem sobie A przeczytam, toż to Ukraina, byłem, coś tam widziałem, co nieco liznąłem, a jeszcze więcej łyknąłem, zobaczę sobie co też ten Szczerek zmajstrował.
Ludzie zamieszkujący Maszynę nieustannie słyszą szum. Cisza jest dla nich zjawiskiem przerażającym. Źródło: http://loveangelmusic.deviantart.com/art/The-Machine-hummed-eternally-THE-MACHINE-STOPS-377458586?q=gallery%3Aloveangelmusic%2F24056796&qo=12
Chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć o przejmującym, zadziwiająco trafnym w przewidywaniu pewnych zachowań społecznych i dość wizjonerskim opowiadaniu na które ostatnio natrafiłem, a które powinno być uznawane za jeden z kamieni milowych w literaturze, nie tylko science-fiction.
Dzień dobry! Ależ ten czas leci. Dawno mnie tu nie było. Patrzę wstecz na ten dziwny kwiecień i przerażony jestem, że tak bardzo zarosło to moje blogowe poletko. Uwaga! Uwaga! Udało mi się skończyć cykl napisany przez Simmonsa. Powiem Wam, że lekko nie było. Ostatnia część to była dla mnie droga przez mękę. Niczym owa…
Udało mi się skończyć trzecią część cyklu Hyperion/Cantos. Krótko będzie, bo obiecałem Wam zbiorczy wpis o wszystkich czterech książkach. Trzeciej części nie czytało mi się aż tak dobrze jak poprzednich dwóch. Może wynika to z przeciążenia tematyką, objętością, a może duże znaczenie miał fakt, że Simmons w książce poszedł w bardziej przygodową konwencję. Niemal cała…