Jan Costin Wagner „Księżyc z lodu”

Z czym kojarzy mi się Finlandia? Może będę mało oryginalny, ale z wódką o tej samej nazwie, która w czasach gdy byłem żakiem, tudzież studentem stanowiła rarytas niewątpliwy, nieosiągalny dla pustej sakiewki krakowskiego studenta, do tego studenta bibliotekoznawstwa. Finlandia kojarzy mi się jeszcze ze straszliwie trudnym językiem, lasami, zimą, jeziorami i wojną z ZSRR w

Makabryczna pamiątka po zmarłej…

Myślicie, że żyjemy w dziwnych czasach? Wydaje się Wam, że gorzej i dziwniej nigdy nie było? To przeczytajcie tę historię z roku 1925. Ludzie zarówno Ci żyjący obecnie jak i dawno zmarli nie przestaną mnie nigdy zaskakiwać… Zrobiłem nawet transkrypcję:) „Jedno z pism francuskich opowiada następujący niezwykły szczegół z życia zmarłego astronoma-poety Kamila Flammariona. Oto

Zygmunt III też idzie na mecz…

Piłkarska gorączka zawładnęła naszym krajem. Dziś mecz o wszystko. Jak kraj długi i szeroki wszyscy będą trzymać kciuki. A najnowsze doniesienia prasowe pokazują jak jeden z naszych króli, jeden z symboli Warszawy, ten co na kolumnie stoi. Dołącza do grona fanów piłki nożnej i w tym jakże ważnym dla Polski momencie schodzi z kolumny i

Barek z katalogu kartkowego!

Nie wiem jak to zrobię, ale jak będzie następnym razem wyrzucany jakiś zbędny mebel z biblioteki, na pewno wezmę sobie katalog kartkowy! Powiem krótko chcem! Dopiero bym sobie katalogował! Że hej!

Henning Mankell „Morderca bez twarzy”

Henning Mankell szturmem podbił rynek kryminałów w Polsce. Przynajmniej takie odniosłem wrażenie szperając po nieprzebranych, niezmierzonych ludzkich rozumem zasobach Internetu. Zdobył sympatię i wręcz uwielbienie całkiem sporej rzeszy ludzi. A że kryminalnym bibliotekarzem jestem chciałbym wiedzieć o co cały ten hałas. „Morderca bez twarzy” to pierwsza książka z Kurtem Wallanderem jako głównym bohaterem, trochę będącym

Ursula K. Le Guin „Wydziedziczeni”

Dawno mnie tu  nie było, ale miałem taki szalony okres od początku czerwca, że szkoda gadać. Dużo się działo, dużo się piło. Powrót do szarej (dosłownie i w przenośni – bo w Krakowie pochmurno) rzeczywistości jest bolesny. Ale ja nie o tym, a o książce „Wydziedziczeni”. Książka została wydana w 1974 roku. To czas gdy

Dzień dziecka!

Dziś świętujemy! Wszyscy bez wyjątku! Nie po to przychodziliśmy na świat, by zapominać o radościach dzieciństwa. Dlatego wszystkim dużym i małym uśmiechu, uśmiechu i jeszcze raz uśmiechu! Mówi Wam to Charlie, który gdy odwiedza swoje rodzinne strony w oczach swej matki jest: kochanym synusiem, niewdzięcznym bachorem, mądrym Karolkiem i drobnym pijaczkiem, synem marnotrawnym i uczynnym

Czarna godzina nędzy…

A Wy na co oszczędzacie? O ile oszczędzacie i macie takie możliwości… Ja żyję zaklęty w kręgu od pierwszego do pierwszego… Swoją drogą dobry, mocny slogan reklamowy. Nawet w dzisiejszych czasach miałby przebicie… Tym razem nie z cyfrowej biblioteki, ale ze zbiorów mojej:)

Rozwydrzona seksualność…

Się moi drodzy działo w tej przedwojennej Polsce, oj działo się. Dwudziesty wiek swoimi wstrętnymi, ohydnymi rozpustnymi mackami wdzierał się wszędzie, obłapiał niewinne kobiety za… Dziś facet biegający po mieście w większości przypadków spódnic nie musiałby zadzierać, kolana są na wierzchu, o ile nie przykryte dżinsami:) Ciekawe jak wyglądało „badanie” w urzędzie śledczym? Coś mi

Ursula K. Le Guin „Słowo „las” znaczy świat”

Dobra wróciłem. Ależ miałem tydzień moi kochani. Konferencja w Warszawie od środy do piątku, sobota to odjazdowy w Krakowie, a w niedzielę impreza rodzinna w Łodzi. Po prostu szok! Nawet nie miałem kiedy napisać o książce, którą przeczytałem w drodze do Warszawy. Idąc za ciosem będzie to kolejna Ursula i kolejna książka zaliczana do cyklu

%d bloggers like this: