W dzisiejszym wpisie będą dominować surrealistyczne dzieła. Źródło: http://50watts.com/Fantastic-Plangent
Trzecia i ostatnia część tak zwanej Trylogii kosmicznej Borunia i Trepki. O dwóch poprzednich możecie przeczytać Tu i Tu. Wszystkie trzy części czytałem w wersjach z lat osiemdziesiątych, a więc przeredagowanych już przez autorów. Zastanawiam się jak wyglądały wersje oryginalne.
Ahoj załogo! Dzisiaj zaprezentuję Wam dzieło, którego łaciński tytuł brzmi: Compendium rarissimum totius Artis Magicae sistematisatae per celeberrimos Artis hujus Magistros. Anno 1057. Noli me tangere. Książka pochodzi z 1775 roku, ale wydawca bardzo starał się przekonać czytelnika, że została wydana w 1057 roku. Słowa Noli me tengere znaczą „Nie dotykaj mnie”.
Ładne zdjęcie Pani na białym koniu. Źródło: flickr.com
Dobry dień! Idę za ciosem i opowiem Wam o kolejnej książce Wegnera. Jak na razie ostatniej z meekhańskiego cyklu. Autor w „Niebie ze stali” opisywał przygody wybranych bohaterów, pomijając wątki innych postaci z innych stron świata. Na szczęście nie zapomniał o całej reszcie i w tym tomie została opowiedziana ich (to znaczy reszty) historia.
Obrazek nie ma nic wspólnego z treścią książki. Po prostu mi się spodobał. Źródło: https://flic.kr/p/uixunt
Dobrze, że sobie zrobiłem przerwę w czytaniu wegnerowskich opowieści z meekhańskiego pogranicza. Dlaczego dobrze? Ano pewnie gdybym pociągnął Niebo ze stali tuż zaraz po dwóch zbiorach opowiadań, być może odczułbym przesyt i zmęczenie materiału tematyką, formą, treścią. A tak znów mogę dołączyć się do pochwalnych chórów i peanów ku czci.
Zdjęcie użytkownika Charles Hutchins. Źródło: https://flic.kr/p/a4ujzh
Ostatnimi dniami czasu nie miałem na nic, żar leje się z nieba, ja na blogu milczę, czas przerwać to milczenie. Dzisiaj książka, którą przeczytałem dawno, ale to bardzo dawno temu, ale zapomniałem jej wrzucić na bloga.
Taki oto bibliotekarz 2.0. Źródło: https://www.pinterest.com/pin/153403931029533449/
Na blogu Annoyed Librarian pojawił się ciekawy wpis zatytułowany „Rise of the Machines” wpis porusza problem automatyzacji różnych zawodów i rynku pracy w przyszłości.
Ta dziewczynka już od dłuższego czasu pracuje nad swoim rowerem.
Heloł! Dla Wszystkich, którzy czytają mojego bloga powinien być znanym fakt, że na rowerze jeżdżę, poruszam się, przemieszczam cały czas. Zarówno do pracy, jak i po pracy. W deszczu, w śniegu, w słońcu i w chmurach. Nic więc dziwnego, że od kilku lat organizuję Odjazdowego Bibliotekarza w Krakowie, czyli akcji wymyślonej w Łodzi przez Paulinę Milewską. Z roku na rok akcja nabiera rozmachu i chciałbym Was moi drodzy czytelnicy, którzy mieszkacie w Krakowie i okolicach zaprosić serdecznie do wzięcia udziału:)
Taką okładkę czasopisma „To-to” wyszperałem w Chełmskiej Bibliotece Cyfrowej. I jest to okładka numeru, w którym znalazł się artykuł o książkach oprawionych w ludzką skórę. Wydaje się, że jak na tamte lata okładka dość odważna. Zresztą samo czasopismo, którego redaktorem i wydawcą był Julian Tuwim jest bardzo zabawne i pełne wszelakich ciekawostek, anegdot, zdjęć, które…
Czy dostrzegacie tutaj ludzką twarz? Źródło: http://io9.com/5886724/anthropodermic-bibliopegy-or-the-truth-about-books-bound-in-human-skin
Przepraszam Was bardzo za milczenie (o ile kogoś to interesuje), ale mam teraz kierat w pracy straszliwy i nie wiem kiedy się od niego uwolnię.
Dzisiejszy wpis będzie transkrypcją tekstu z międzywojennego czasopisma „To – to”, którego wydawcą, redaktorem był Julian Tuwim. Tygodnik ten to świetne źródło ciekawostek, rozrywki i interesujących informacji. Odzwierciedla ono zamiłowanie Tuwima do wszelkiego rodzaju kuriozów, dziwactw i osobliwości. W artykule ze stycznia 1926 roku znajdziemy wzmianki o spodniach z ludzkiej skóry zakładanych przez francuskiego generała, książkach oprawionych w ludzką skórę, bębnach na których wygrywa się Yankee Doodle i wiele, wiele innych apetycznych wieści.