Straszna zima była, a Ukraina się trzyma, choć ruSScy robią co mogą żeby Ukraińcom napsuć krwi, ale my stale i regularnie wspieramy wolną i niepodległą Ukrainę.

Teraz o książce też przeczytanej podczas urlopu z poprzedniego wpisu. Tylko tym razem przeczytanej na czytniku książek tak zwanych elektronicznych.

To zbiór opowiadań i tutaj też posłużę się swoimi notatkami, gdyż nie za wiele pamiętam. Uwaga notatki zaczynają się poniżej:
„Kupiec i wrota alchemika” – Opowiadanie o podróżach w czasie, ale bez żadnych wehikułów, wynalazków. Tyko przez specjalne portale. Utrzymane w stylistyce baśni tysiąca i jednej nocy. Ogólnie takie sobie. Na pewno nie powala na kolana, poza tym twierdzenie, przebijające przez tekst opowiadania że przyszłości nie da się zmienić w momencie gdy się ją zmienia zupełnie bez sensu.

„Wydech” – Tytułowe opowiadanie, bardzo podobała mi się stylistyka tekstu, świat mechanicznego życia, oraz postawa niezłomnego badacza i naukowca, który za wszelką cenę chce odkryć co się dzieje z jego światem.

„Co z nami będzie” – Dobre, ciekawe, krótkie. Czy wolna wola istnieje? Co jeśli ludzie stracą chęć i sens życia, bo przecież wszystko jest już zdeterminowane. Wiadomości do ludzkości pochodzą z przyszłości, że nie należy się poddawać i żyć tak jakby nic. Trochę filozoficzne opowiadanie, ale nawet mi podeszło.

„Cykl życia oprogramowania” – Jak dla mnie mocno rozbudowana historia o wirtualnych tamagoczi. Nudne jak flaki z olejem.

„Automatyczna niania Dacey’a” – Bardzo ciekawy koncept o wychowaniu ludzi przez maszyny. A dzięki sprytnemu zabiegowi uprawdopodobnienia (chociaż nie jest to zabieg jakoś szczególnie odkrywczy) poprzez wplecenie do opka rzekomych reklam niani z czasopism to pomysł zyskał na wiarygodności, a dziś jesteśmy bliżej niż dalej realizacji takich wizji.

„Prawda faktów, prawda uczuć” – Jedno z lepszych opowiadań w zbiorze. Nagrywanie całego życia, lifelogi, w każdej sekundzie można obejrzeć nie tylko swoje działania własnymi oczami, ale też zobaczyć siebie oczami innych. Dodatkowo autor wplótł (nie wiem czy prawdziwą) historię pisma w afrykańskim plemieniu. Jak wynalazek pisma odmienił tradycję i zwyczaj pewnego członka tego plemienia (wydaje mi się, że o tym też pisał Brunner, w którejś ze swoich książek, ale nie dam sobie ręki uciąć). Dobrze się to czytało, chociaż też takie rozmemłane to było. Bo niby o uczuciach i ich odbiorze przez innych. I jak wygląda konfrontacja naszych wyobrażeń o naszym postępowaniu z faktami.

„Wielka cisza” – Opowiadanie o papugach, które były inteligentne, ale ludzie je olali i gatunek wyginął. Krótkie, ale z ciekawym pomysłem i nasączone czarnym humorem.

„Omfalos” – Jak człowiek mało wie o świecie. Do czasu przeczytania tego opowiadania nie wiedziałem czym jest omfalos, a teraz już wiem. Ciekawe i intrygujące opowiadanie, w którym nauka bez wątpienia ma dowody na to, że Bóg stworzył Adama i Ewę i że Ziemia ma tysiące lat. To historia o tym jak nauka może być stosowana i o metodzie naukowej w zupełnie szalony sposób. Co się stanie jeśli cały Twój świat i światopogląd runie? Jakim cudem możesz połączyć to co wiesz z tym w co wierzysz?

„Lęk to zawrót głowy do wolności” – To też dobre opko o światach równoległych i możliwościach kontaktu pomiędzy nimi. A także o ewentualnych konsekwencjach tego kontaktu, które odbijają się na społeczeństwie i ludzkości jako takiej. Mocny i dobry pomysł, wykonanie też niczego sobie. Lęki i depresje gdy zobaczymy na przykład złego siebie, albo takiego, któremu w życiu się powiodło znacznie lepiej niż nam. To może powodować różne problemy i bardzo wiele pytań. Takie miałem skojarzenie z Schopenhauerem i najgorszą wersją samego siebie”

To koniec notatek. Teraz o wrażeniach po latach – ogólnie wymęczyłem ten zbiór i szczerze nie rozumiałem zachwytów w sieci, a takowe były. Nie była to zła lektura, ale też bez szczególnych fajerwerków.


