Księżyc częściowo zasłania nasze piękne Słońce. Zdjęcie NASA. Źródło: https://flic.kr/p/pTPgqf
Się czasem człowiekowi ręka na półce w bibliotece omsknie i wybierze książkę, której tytuł mu nic nie mówi, a jedyne co kojarzy to nazwisko Silverberg i imię Robert. Tak też u mnie było z antologią Kierunek 3001. Przykuło mą uwagę nazwisko Silverberga, oraz to, że pierwsze opowiadanie zostało napisane przez Haldemana. Na okładce jest jeszcze pan Jaccques Chambon francuski pisarz, którego nie kojarzę. Nie namyślając się wziąłem do domu. Parafrazując Juliusza Cezara “wziąłem, wypożyczyłem, przeczytałem”.
Ilustracja z sowieckiej książki o podboju kosmosu. Źródło: http://70sscifiart.tumblr.com/post/101078878786/madddscience-from-1967-soviet-science-fiction
Witajcie młodzi komsomolcy! Od dzisiaj zaczynacie trud tworzenia nowej ludzkości, i nie przejmujcie się tym, że Wy nic nie zyskacie z organizacji nowego, lepszego świata. Wasze życia pełne będą cierpienia, głodu, chłodu i wojen. Ale wspólnymi siłami pokonamy zgniły kapitalizm i zaprowadzimy ustrój, który da szczęście wszystkim ludziom na planecie! Pamiętajcie jednak o tym, że Wasz wysiłek nie pójdzie na marne! Wasi potomkowie będą mogli cieszyć się Ziemią wolną od wojen, głodów, chorób, a dodatkowo będą się kontaktować z obcymi cywilizacjami i latać w kosmos! Zajmie to ponad dziesięć wieków, ale przecież wytrzymacie! Wytrzymacie?!
Postanowiłem dzielić się częściej z Wami rysunkami z sieci. Nie na fejsie, ale właśnie tutaj na blogu. Dziś rysunek dobitnie pokazujący mój i nie tylko jak widać mój stosunek do tak zwanej „sztuki” nowoczesnej.
Internet pokazał mi taki oto rysunek pana Toma Gaulda: Moje pierwsze skojarzenie to „Kongres futorologiczny” Lema, w którym Ijon Tichy odwiedzając księgarnię przyszłości ma pełen asortyment literatury w postaci pigułek: „Nareszcie dowiedziałem się, jak wejść w posiadanie encyklopedii. Już ją mam nawet — mieści się w trzech szklanych fiolkach. Kupiłem ją w naukowej sięgarni. Książek…
Alfred Hitchcock na planie „Ptaków”. Fot. Phillippe Halsman, 1962
Zdjęcia zwłaszcza te stare przyciągają mnie jak magnes. Dziękuję codziennie Internetowi, że jest i że za jego sprawą (i ludzi, którym się chce tworzyć sieć) mogę patrzeć w przeszłość. Oglądając na fotografiach rzeczy zwykłe, niezwykłe i niezwykle zwykłe. Tak mnie naszło żeby się z Wami podzielić różnymi fotografiami, które według mnie mają to COŚ.
Moi drodzy, ci którzy czytają moją pisaninę powinni się domyślać lub wiedzieć, że mam do alkoholu stosunek dość liberalny, by nie powiedzieć wręcz, że alkohol lubię, znam, spożywam i często przez niego cierpię. Takie życie.
„Podwójna pętla” opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH
Praca w policji nie należała nigdy do moim marzeń. Znam kilu policjantów i wiem, że nie jest to lekka, łatwa i przyjemna robótka. Z opowiadanych przez nich historii bardzo często wieje takim absurdem, groteską, że ciężko uwierzyć w ich prawdziwość. Dlatego też Mateusz policjant z krakowskiej policji wzbudził we mnie zaufanie, bo z jego opowieści o pracy w policji czuć doświadczenie. A „Podwójna pętla” to książka po części o pracy w policji.
A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)
Na książkę „Fantastyczny Kraków” Dunina – Wąsowicza ostrzyłem sobie ząbki od dłuższego czasu, ale zawsze coś wypadało i zakupić jej nie mogłem. Dopiero na Targach Książki, które były minęły całkiem niedawno odwiedziłem stoisko Narodowego Centrum Kultury i zaopatrzyłem się w kilka książek po bardzo atrakcyjnej cenie:) Pozdrawiam przemiłe Panie ze stoiska.
Aha i dzisiejszy wpis będzie ilustrowany wykonanymi przeze mnie GIFami z motywem fantastycznego Krakowa w tle. Mam nadzieję, że się spodobają.
Naprzód do boju! Niech Śmierci zwyciężą! Źródło: https://flic.kr/p/9kgZiT
Dwa wpisy w ciągu jednego dnia! Takie rzeczy wyczynia Charlie. Tego u mnie chyba jeszcze nie grali. Zapoznam Was moi drodzy z ciekawą galerią zdjęć sprzed wielu, wielu lat. Zdjęcia będą w tematyce Halloween, bo dziś jest ten dzień. I chociaż ja go w żaden szczególny sposób nie obchodzę to uważam, że zawsze można znaleźć okazję do wrzucenia fajnych wintydż zdjęć.
Taką graficzkę stworzyłem z cytatem Słowackiego z „Beniowskiego”.
Ponad dwa lata opisałem Wam książkę, która zajmowała się barbaryzmami i dziwolągami językowymi. Była to wydana w roku 1888 książka Józefa Blizińskiego.Jeśli chcecie ją zobaczyć kliknijcie sobie tutaj. W popełnionym wówczas wpisie zwróciłem uwagę na fakt, że wiele słów wymienianych przez Blizińskiego jako barbaryzmy i zupełnie niepasujące do języka polskiego kalki z innych języków, w obecnej współczesnej mi i Wam moi drodzy Czytelnicy tegoż poletka internetu polszczyźnie funkcjonuje doskonale. A dzisiaj będzie o książce, która również porusza językowe problemy. A wpis będzie przerywany wstawkami audio i video. Wstawki będą o języku oczywiście.