Tomasz Kołodziejczak “Kolory sztandarów”

Takie tam kosmiczne obrazki. Źródło: http://mask1985.deviantart.com/art/The-Ship-370904929

Takie tam kosmiczne obrazki. Źródło: http://mask1985.deviantart.com/art/The-Ship-370904929

Czasem zastanawiam się jakim cudem ja niektórych książek nie czytałem, ba! Nawet o nich nie słyszałem. A przecież jestem takim wyrobionym czytaczem (piszę to z przekąsem), że nic mnie już nie zaskoczy. A tu masz! Jestem częściej zaskakiwany niż bym się spodziewał. Co jest bardzo, ale to bardzo miłym uczuciem.

Cyborg wojskowy. Źródło: http://skavenzverov.deviantart.com/art/Military-Hazard-Class-S-Type-Cyborg-Antharra-419226620

Cyborg wojskowy. Źródło: http://skavenzverov.deviantart.com/art/Military-Hazard-Class-S-Type-Cyborg-Antharra-419226620

“Kolory sztandarów” połknąłem. Dosłownie. Literki i całe zdania łykałem niczym wieloryb tony morskiej wody z planktonem. Książeczka w postaci elektronicznej kurzyła się cyfrowym kurzem gdzieś w pamięci mojego czytnika (czy to jest w ogóle możliwe?). Jak wyglądają cyfrowo zakurzone ebooki? A może programiści powinni stworzyć taki efekt? Jeśli dawno nie otwierałeś jakiegoś pliku z czytnika to najpierw musisz przetrzeć delikatną mgiełkę osiadłą na literkach (jakby co to mój pomysł!). Dobra wracając do książki. Wiecie kiedy jestem szczęśliwy? Gdy czytam świetną książkę, a nic o niej wcześniej nie wiedziałem, bądź miałem niepełne informacje, a później jakieś fakty mnie zaskakują. Tak było z książką Kołodziejczaka. Wydawało mi się, że czytam książkę wydaną niedawno! A tu bach! “Kolory…” nie dość, że zostały wydane osiemnaście lat temu, to jeszcze w 1996 roku zdobyły nagrodę imienia Zajdla! A ostatnio zostały przypomniane przez „Fabrykę Słów”.

Łobcy. Może tak wyglądają wrogowie ludzkości? Źródło: http://leejj.deviantart.com/art/Alien-Concept-279138936

Łobcy. Może tak wyglądają wrogowie ludzkości? Źródło: http://leejj.deviantart.com/art/Alien-Concept-279138936

Krótko o fabule. Mamy Gladiusa, planetę leżącą trochę na uboczu cywilizacji, ale społeczność na niej żyjąca ceni sobie niezależność, która wiąże się z oddaleniem. Wola być suwerenni nawet za cenę niewielkiego zacofania technologicznego. Mamy również Dominium Solarne, czyli zjednoczoną ludzkość, której celem jest połączenie wszystkich planet zasiedlonych przez ludzi pod władzą Sieci Mózgów. I oczywiście mamy też złych Obcych, którzy wylądowali na Gladiusie i bez żadnych prób nawiązania kontaktu i wydawałoby się bez żadnej logiki atakują miasta na planecie. Gladius toczy wojnę z Obcymi, ale ją przegrywa. Jedynym ratunkiem wydaje się sojusz z Dominium Solarnym, ale będzie wiązał się on z utratą suwerenności. W miarę, gdy Korgardzi (tak ktoś nazwał Obcych) stają się coraz bardziej uciążliwi, frakcja polityczna chcąca utrzymać niezależność traci na popularności. I rozpoczyna się okres przejmowania władzy przez Dominium Solarne. Nie wszyscy jednak się z tym zgadzają i schodzą do podziemia. To tyle. Nie chcę za bardzo zdradzać elementów fabuły.

AAAAA! Agenci Dominium Solarnego atakują! Źródło: https://flic.kr/p/8yiDUx

AAAAA! Agenci Dominium Solarnego atakują! Źródło: https://flic.kr/p/8yiDUx

Wydawałoby się, że będę miał do czynienia z kolejną szybką rozpierduchą w kosmosie. I owszem. Rozpierducha była, ale oprócz niej był również dobrze poskładany świat przyszłości, gdzie występował pełen miszmasz różnych wynalazków. Wszczepy neuronowe, nanotechnologia, klonowanie, telepatia, Sieć, egzoszkielety, bioinżynieria, podróże kosmiczne, wirtualna rzeczywistość i środki farmakologiczne sporo ulepszające ciało człowieka. To wszystko i jeszcze więcej w jednej książce. I to na dodatek w miarę się trzymało kupy, że się tak wyrażę.

Dominium Solarne jako dość przerażająca wersja Związku Sowieckiego, bądź hitlerowskich Niemiec (takie moje skojarzenia,) z jego postępującą unifikacją, absurdalnymi przepisami, dążeniem do stworzenia z ludzi elementów ogromnego ULA. Wszyscy połączeni w jedną świadomość i wszyscy nie posiadający praktycznie własnej woli. Naprzeciwko społeczeństwo Gladiusa dość konserwatywne (przy czym konserwatywne w dalekiej przyszłości znaczy co innego niż dzisiaj), ale jednocześnie wykorzystujące wszelkie możliwe zdobycze nauki do walki z Obcymi.

Obcy chcą pojmać i zhańbić nasze kobiety! "Potwór z Czarnej Laguny". Źródło: https://flic.kr/p/7kDt37

Obcy chcą pojmać i zhańbić nasze kobiety! “Potwór z Czarnej Laguny”. Źródło: https://flic.kr/p/7kDt37

Główny bohater budzi sympatię, chociaż jest z niego bardzo sprawna maszyna do zabijania. Jest tanatorem, czyli specjalnym żołnierzem, sędzią i katem w jednym. Jego działania zawsze są uzasadnione wyższą koniecznością, walką ze złem i terroryzmem. Nienawidzi manipulacji mediami, wypaczania faktów i wszystkich tych politycznych gierek, a Dominium Solarne to dla niego symbol największego upadku ludzkości. W książce mamy jednoznacznie określone kto jest dobry, kto zły. A przecież wiemy, że świat nie jest czarno-biały, ale to naprawdę drobny mankament, który nie powoduje większych tąpnięć. Korgardzi zdecydowanie nie zasługują na aplauz, to wrogowie ludzkości. Dominium Solarne ma jednak swoje plusy.

“Kolory…” to świetna książka, dynamiczna z bardzo ciekawie zarysowanym uniwersum, a w tekście co chwilka serwowane są informacje z historii, polityki, wydarzeń gospodarczych, które uwiarygodniają nam ten świat. Zabieram się niezwłocznie do czytania drugiej części.

10 thoughts on “Tomasz Kołodziejczak “Kolory sztandarów”

  1. Poszukam, bo piszesz tak entuzjastycznie…. :)

    BTW – Kołodziejczaka na zawsze zapamiętam jako kogoś, z kim miło mi się rozmawiało na TK w Krakowie. Po upływie kilku miesięcy powiązałam twarz z nazwiskiem :)

  2. O książce nie słyszałam wcześniej i niewiele mam na ten temat do powiedzenia, ale chciałam skomentować, po pierwsze, pomysł z wirtualnymi półkami, które się kurzą – jest bardzo klimatyczny i mam szczerą nadzieję, że kiedyś powstanie program, który wizualizuje książki dokładnie tak: poupychane, jedna na drugiej, jedne mocno przykurzone, inne zczytane. Po drugie, przy obrazku z “Potwora z Czarnej Laguny” parsknęłam śmiechem. Tak bardo drapieżnie i aktywnie porywają i hańbią kobiety!;)

    • Czy nie wyglądałoby to cudnie? Kurczę chciałbym mieć umiejętności tworzenia aplikacji. Zrobiłbym sobie taką nakładkę aplikacji na kindla:) Przecież można na pewno takie coś stworzyć. I jeśli na przykład sięgaliśmy po jakiegoś ebooka często to jego wizualizacja wyglądałaby na bardzo zaczytaną. Oczywiście w czytaniu byłby już piękny, ale przynajmniej przez chwilkę mógłby wyglądać inaczej.

      Wiem, że wirtualne półki są, ale wszystkie one są takie porządne, ładnie poukładane, a ja chciałbym mieć twórczy nieład:)

      Ano takie stwory na nas napadają. Nic się nie da z tym zrobić. Lubią te ziemskie kobiety.

  3. Jedna uwaga odnosnie wizji zewnetrznego zagrozenia, to warto pamietac, ze Kolory sa jedna z kilku powiesci z tym motywem, ktore wtedy sie ukazaly (Aksamitny Anschlus Debksiego chocby). Wszystkie troche wiazaly sie z daleko posunietymi obawami wzgledem Unii i szerzej Zachodu (wyszlismy z jednego rezimu, ktory mowil nam, co mamy myslec i teraz wpadamy w rece drugiego, acz takiego ladniejszego).

    • Sprawdziłem sobie “Aksamitny…”. Trafia do listy do przeczytania.

      Co do Unii to w wielu książkach pojawiają się głosy raczej krytyczne. Niektóre całkiem otwarte “Grillbar Galaktyka” Kossakowskiej (tam mamy unię galaktyczną z mnóstwem głupich przepisów i urzędasów).

  4. Pingback: Tomasz Kołodziejczak "Schwytany w światła" | Blog Charliego Bibliotekarza

  5. Pingback: Tomasz Kołodziejczak "Głowobójcy" | Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook