Krakowskie gołąbki…
Krakowskie gołąbki: I ich stała miejscówka co widać: A tak pewnie wygląda ich dialog: Nie lubię tych ptaków, dla mnie to szczury ze skrzydłami.
Krakowskie gołąbki: I ich stała miejscówka co widać: A tak pewnie wygląda ich dialog: Nie lubię tych ptaków, dla mnie to szczury ze skrzydłami.
Trzeci tom cyklu Webera „Dahak”. O dwóch poprzednich pisałem tu i tu. I cóż my tu mamy w trzecim tomie? Dzieje się o dzieje, cesarz(!) Colin rządzi piątym cesarstwem wraz ze swoją piękną żoną. Rządzi mądrze, sprawiedliwie w otoczeniu ludzi uczonych, światłych, tolerancyjnych. Cesarz choć ma władzę absolutną ani na chwilkę nie zapomina o swoich…
Z reguły nie dodaję dwóch wpisów ale zobaczyłem reklamę Old Spice w stylu I am on a horse tylko, że tym razem motywem przewodnim jest NAUKA, a gdzie najlepiej się uczyć – oczywiście, że w bibliotece. Miłego oglądania. Tylko się zastanawiam czy to reklama Old Spice czy może biblioteki :D
Miałem się nie chwalić ale co tam. Otóż Charlie czytuje pewien inny portal dla bibliotekarzy, chyba od dnia pojawienia się w sieci tego zacnego przedsięwzięcia. Portal ten zwany dalej pulowerkiem.pl organizuje różne dosyć ciekawe konkursy. Do tej pory było ich trzy. Wziąłem udział we wszystkich ale dopiero ten ostatni przyniósł mi sukces. Zapodam link do…
Podczas niedzielnego leczenia kaca po weselichu, niezbędnych jest kilka atrybutów. Najlepiej gdy atrybuty te są bardzo dobrze schłodzone i warzone przez polskie browary (choć nie musi to być kryterium). Nawet Toffik (pewien szczeniaczek) doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I choć Toffik nie miał na pewno kaca po weselu. To na załączonym poniżej obrazku próbował…
W przeciwieństwie do wielu, wielu ludzi kocham te upały. Kocham ten Kraków spieczony, udręczony, rozgrzany tą wysoką temperaturą. Ubóstwiam asfaltowe aleje z tak gorącym powietrzem, że powoduje zwidy. Życie mogę oddać za to miasto moje, gdzie drgające od wysokiej temperatury powietrze płata figle, a samochody i piękne i jakże klimatyzowane autobusy MPK potęgują wrażenie niemiłosiernego…
Wiem, że suchar i nawet już w „Gazecie Krakowskiej” było, ale ja na Wawel za często nie chodzę i dopiero dzisiaj to zauważyłem. Hmm… jak to zobaczyłem to jednak uśmiechnąłem się pod nosem. Losu ironia, okrutny żart czy chłit marketingowy? Nie mnie o tym decydować. W „Krakowskiej” piszą, że przeszkadza baner krakowianom, chyba tylko tym…
Kraków, ul. Juliusza Lea. Idealnie oddaje stan mojej duszy, ciekawe tylko czy wszystko w dupie czy tylko zasady pisania wyrazu dupa. Od razu skojarzenia z bardzo starym, zirytowanym na wszystko motylkiem:
Bez tekstu dłuższego, po prostu banan na gębie z powodu pięknej pogody :)
Nie wiem czy ktoś już o tym pisał (pewnie tak), ale ja dopiero teraz zobaczyłem opcje na youtubie taką, że można sobie kliknąć na piłeczkę przy oglądanym filmiku i co? i mamy dźwięk tych zjebanych trąbek. No to już jest k…a lekka przesada. Mam nadzieję, że te trombki to raczej nie zostaną zaadaptowane u nas…