Jednorożec z profilu Public Domain Revivew na Flickr. Źródło: https://flic.kr/p/e8pdoC
Dobry wieczór, a teraz ostatnio przeczytana przeze mnie książka. Na dniach można powiedzieć. Co mnie skłoniło do przeczytania tej książki? Otóż skłoniło mnie to, że byłem ją zakupiłem w krakowskim antykwariacie szukając zupełnie czegoś innego, ale przy okazji rzuciła mi się okładka w oczy i rysunek. Charakterystyczny dla pewnej serii wydawniczej, którą mam zamiar kiedyś całą przeczytać.
Autor zdjęcia do Dave Mathis „Now I can’t fail”. I ten wpis będzie ilustrowany jego zdjęciami. Źródło: https://flic.kr/p/NbS5Jz
Wróciłem na dobre, także zaczynam znów odgrzebywać się z przeczytanych książek:)
Dzisiaj będzie o książce pisarza, który obecnie jest bardziej znany z czegoś innego niż pisarstwo. A przecież już jego książki czytałem. I to wielokrotnie. Jak do liceum chadzałem to RAZa czytywałem, później trochę przestałem, a ostatnio (chyba ostatnio) nawet na blogu coś tam opisałem. O tu opisałem. A sam autor przewijał się również w różnych antologiach (zwłaszcza w tych z lat dziewięćdziesiątych).
Cześć i czołem, guten tag kup se znak. Zacznę tradycyjnie i obrzydliwie wręcz od narzekania, że wciąż nie doganiam liczby książek przeczytanych od tych opisanych na blogu. I dlatego naprawiam ten błąd. Oczywiście zabieram się do tego jak pies do jeża, albo polityk do pracy na rzecz społeczności. Niemniej jednak będzie trochę o książce, którą czytałem w podstawówce i która bardzo skutecznie na długie lata zniechęciła mnie do Lema (do Lema zniechęcił mnie również Pilot Pirx, ale to zupełnie inna historia).
A tu taki tolerancyjny teleskop :) Źródło: https://flic.kr/p/jKCsTu
Ha! Powolutku, pomalutku podganiam moje posty o książkach. Może to kwestia ogarnięcia, a może to zwykły przypadek. Niestety nie jestem w stanie Wam powiedzieć jak długo będę mógł w miarę regularnie pisywać. Na razie staram się jak mogę, a jak nie mogę to się nie staram (żarcik taki, może niezbyt wyrafinowany).
Dzisiejszy wpis sponsoruje NASA, która stworzyła takie piękne plakaty zachęcające do pracy na Marsie. http://mars.nasa.gov/multimedia/resources/mars-posters-explorers-wanted/
Wiem, że to się robi nudne, ale każdy mój post będę zaczynał tym jak bardzo w plecy jestem z moimi przeczytanymi książkami i opisywaniem ich na blogu. Może gdy stosunek przeczytanych książek do książek opisywanych na blogu się zrównoważy to przestanę narzekać i Was zanudzać, może.
Gdy czytałem Sferę Armilarną wydawało mi się, że to ostatnia część cyklu Oko Jelenia. Jak się całkiem niedawno dowiedziałem pan Andrzej napisał jednak kolejną część zatytułowaną Sowie zwierciadło. I to bardzo dobra wiadomość, ale niestety nie dałem rady do tej pory przeczytać tej książki.
A tu taki wilk. Z Flickra. https://flic.kr/p/xFKvp4
I znów Pilipiuk i znów cykl Oko jelenia i znów poszukiwanie scalaka po potężnym OBCYM, który niszczy cywilizacje, zbiera nasturcje i ogólnie jest POTĘŻNY. A jego słudzy i niewolnicy mogą podróżować w czasie (nie w sensie dosłownym), pochodzą z wielorakich planet, układów gwiezdnych, galaktyk i wszechświatów. Ogółem ów OBCY jest praktycznie bogiem dla nas maluczkich ssaków z trzeciej planety od słońca. Co nie przeszkadza bohaterom książki myśleć, że tego boga przechytrzą.
Grafika do projektowanej gry komputerowej. Źródło: http://kotaku.com/5927634/nazi-explosions-meet-beautiful-landscape-paintings-in-this-video-game-concept-art
I oto kolejna antologia opowiadań Tomasza Kołodziejczaka. Tym razem wydana z okazji trzydziestolecia pracy twórczej pisarza. Zawiera 12 opowiadań będących jak gdyby przekrojem przez owe trzydzieści lat. Kolejna antologia, z której przeczytania jestem bardzo zadowolony.