Dzień dobry!

ziemia_apollp_pixl

Zdjęcie pochodzi z archiwum misji APOLLO do obejrzenia tutaj https://flic.kr/p/yM56zG

W Krakowie wiosna dzisiejszego dnia. I w dodatku bez smogu bo wiater wszystko przewiał:) Życzę Wam owocnego i pracowitego tygodnia, ja na pewno taki będę miał, ale jeśli tylko taka pogoda się utrzyma to aż chce się żyć i pracować:)

I kocie przemyślenia o wyjeździe w Bieszczady wciąż są aktualne, ale odłożone na później:)

Wielka Księżycowa Mistyfikacja (Great Moon Hoax of 1835). Cz. 1

Źródło: https://flic.kr/p/a4zrof

Źródło: https://flic.kr/p/a4zrof

Szperając sobie po sieci w poszukiwaniu ilustracji do wpisu o “Na Srebrnym Globie” Żuławskiego natrafiłem na informację o pierwszym medialnym przekręcie dziewiętnastego wieku. W skrócie o co chodzi.

Otóż dnia 21 sierpnia roku pańskiego tysiąc osiemset trzydziestego piątego, nowojorski dziennik The New York Sun na swojej drugiej stronie zamieścił wzmiankę o Sir Johnie Herschelu, który z Przylądka Dobrej Nadziei, dzięki nowemu rodzajowi teleskopu dokonał niesamowitych odkryć astronomicznych i naukowych. Wzmianka jak i późniejsze artykuły sygnowane są również informacją, że wszystkie informacje stanowią suplement do naukowego czasopisma  Edinburgh Journal of Science, co miało dodatkowo podkreślić wagę odkrycia i uwiarygodnić je w oczach czytelników.

Continue reading

Janusz Zajdel “Cylinder van Troffa”

Takie ładne zdjęcie sobie znalazłem i chciałbym go użyć. Źródło: https://flic.kr/p/93DoSr

Takie ładne zdjęcie sobie znalazłem i chciałbym go użyć. Źródło: https://flic.kr/p/93DoSr

Kolejny raz po wpisie Fraa sięgnąłem po książkę, a właściwie dłuższe opowiadanie. Fraa przeczytała sobie “Cylinder van Troffa” i ja też sobie go przeczytałem. Dzięki Ci o Fraa!

“Cylinder…” czytałem dawno, dawno temu. W zamierzchłych i pokrytych patyną nostalgii latach dziewięćdziesiątych. I szczerze mówiąc z motywu opowieści pamiętałem tylko opis opuszczonych zautomatyzowanych miast i przekleństwo o straszliwym brzmieniu “ty docencie!”.

Continue reading

Jerzy Żuławski “Stara Ziemia”

Takie tam latające pojazdy z roku 1897. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2010/3/10/strange-ships-that-sail-in-the-skies-1897.html

Takie tam latające pojazdy z roku 1897. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2010/3/10/strange-ships-that-sail-in-the-skies-1897.html

„Stara Ziemia” to trzecia część „Trylogii Księżycowej”. Poprzednie dwie „Na Srebrnym Globie. Rękopis z Księżyca” oraz „Zwycięzca” pomimo pewnych niedużych mankamentów związanych głównie z upływem czasu uważam osobiście za bardzo dobre książki, które można spokojnie określić jako kamienie milowe w rozwoju polskiej literatury fantastycznej czy też idąc tym tropem literatury science – fiction. Obydwie książki z powodzeniem oparły się tak zwanej „próbie czasu” i po delikatnym liftingu mogłyby znów powędrować na szczyty bestsellerów (przesadzam oczywiście, ale pomarzyć nie zaszkodzi).

Czytaj dalej->

Henry Kuttner “Księżycowe Hollywood”

Krwiożercza ośmiornica z Plutona dobierze się Wam do tyłków! Źródło: http://www.darkroastedblend.com/2008/10/grand-old-times-in-future.html

Krwiożercza ośmiornica z Plutona dobierze się Wam do tyłków! Źródło: http://www.darkroastedblend.com/2008/10/grand-old-times-in-future.html

Układ Słoneczny kipiący życiem? Każda planeta, ba! Każda większa asteroida zasiedlona przez niesamowite, niewyobrażalne stworzenia? Marsjańskie plemiona nomadów, inteligentne istoty z Tytana i obrzydliwe, niebezpieczne stworzenia z radioaktywnego Plutona. A między tym wszystkim wścibscy ludzie, którzy wszędzie wcisną swoją obrzydliwą w dodatku „amerykancką” „way of life”. Czy to możliwie? W uniwersum wykreowanym przez Kuttnera oczywiście, że tak.

Czytaj dalej->

Jerzy Żuławski “Zwycięzca”

moon creep

Lecisz na Księżyc z przyjaciółmi. Jesteście pierwszymi, którzy odważyli się na ten krok. Gna Was chęć przekroczenia kolejnej bariery, uczynienie kroku naprzód, ruszenie bryły z posad świata. Chcecie również spróbować stworzyć lepszy świat. Okazuje się jednak, że Wy i potomstwo jakie z Was wyrośnie jest już skażone, nieczyste i ludzie, którzy urodzili się na księżycowej ziemi i nigdy nie mieli do czynienia z ziemską cywilizacją. Nie są w stanie stworzyć społeczeństwa bez nierówności, bez wyzysku. Widzisz, że ludzkie dzieci gdziekolwiek się narodzą noszą w sobie zalążek zła. Przekonał się o tym Jan Korecki w powieści Jerzego Żuławskiego Na srebrnym globie przekona się również Marek zwany przez selenitów Zwycięzcą, bo o nim i jego poczynaniach na srebrnym globie jest druga część księżycowej trylogii.

Czytaj Dalej->

Jerzy Żuławski “Na Srebrnym Globie. Rękopis z Księżyca”

FullMoon2010

Księżyc w pełni. Źródło: Wikimedia Commons.

„Wszystkie nieszczęścia, wszystkie złe namiętności i nędze ludzkie, które tam od wieków prześladują ród człowieczy, nie wyłączając i groźnej ich królowej — nieubłaganej śmierci, przyszły tu za nami, na ten glob, dotąd cichy i spokojny w swej martwocie. Wszędzie źle jest człowiekowi, bo wszędzie nosi sam w sobie zaród nieszczęścia…”

Zacząłem może mocnym akcentem, ale chciałem Wam pokazać, że przy lekturze „Na Srebrnym Globie” wciąż natykałem się na podobne i godne zaznaczenia fragmenty i cytaty.

Czytaj Dalej ->

Jakub Żulczyk “Zmorojewo”

Jakub Żulczyk "Zmorojewo"

Jakub Żulczyk "Zmorojewo"

Była taka akcja, bo już po akcji jest, że wydawnictwo Nasza Księgarnia wypuściło książkę Jakuba Żulczyka za darmo, w formie ebooka. A, że od jakiegoś czasu posiadaczem Kindle jestem postanowiłem skorzystać z okazji, bo o książce co nieco słyszałem i większość opinii była dość pochlebna.

Macie ochotę na ogromną dawkę Zła w swojskich klimatach polskiej wsi? Myślicie, że Polacy gęsi i swoich horrorów nie mają? Jeśli tak myślicie, to się mylicie. A polskich horrorów nie znacie, bo zagraniczne czytacie. Jak polski horror przeczytacie to narobicie w gacie. Nawet nie czuję, kiedy rymuję, a ja tutaj przecież książkę recenzuję. Dobra koniec pitolenia. Wracamy do książki. Żulczyk pokazuje, że horror mamy. Choć nie jest to horror – przynajmniej w moim odczuciu – dla dorosłych. „Zmorojewo” to bardziej dla młodzieży jest. Autor daje nam bohatera – typowego fajtłapę w wieku lat kilkunastu, co to całe dnie spędza przed komputerem, siedząc w Internecie i grając w gry komputerowe, ewentualnie odwiedzając strony pornograficzne – o tym autor nie pisał, ale Tytus Grójecki to piętnastolatek, niektórych rzeczy nie trzeba pisać, są oczywiste – bohater czyta też książki i ogólnie lepiej jest mu w świecie wyimaginowanym niż rzeczywistym. Tytus ów skazany został na wakacje u babci na wsi. Wiadomo, że wakacje na wsi dla dzieciaka z Warszawy to nie jest żadna frajda – ja w jego wieku każde wakacje spędzałem na wsi i to była zawsze najlepsza część roku -, ale ja to ja, a Tytus to Tytus. I tutaj możemy dojść do wysnucia dość ostrożnych wniosków, że z Tytusem może się utożsamiać całkiem spora grupa młodzieży. Ta część młodzieży, która oczywiście przeczyta „Zmorojewo”. Te wakacje na wsi jak to w takich książkach bywa zamiast okazać się nudnymi okazały się przygodą życia. Czegóż na tej polskiej wsi nie było! Twardowski i jego lustro, Kwiat Paproci, miasto widmo, dziwaczne stwory zmuszające ludzi do pożerania się nawzajem, pierwszy pocałunek i pierwsza miłość. No takich wakacji to tylko pozazdrościć.

„Zmorojewo” jest horrorem dość krwawym i całkiem, całkiem okropnym, ale jest  horrorem dla młodzieży. Nie dlatego, że jest mało krwiste i mało groźne. Niektóre sceny i opisy są naprawdę godne nazwania ich iście makabrycznymi. Po prostu ewidentnie przez cały czas czytania czułem, że jestem ciut za stary na tę książkę. Po drugie Jakub Żulczyk przypomniał mi powieści z lat młodości, głównie Nienackiego. Potrafił oddać klimat zagadki, potrafił wciągnąć czytelnika w akcję i co najlepsze prawie się z młodym bohaterem utożsamiałem. Choć od Tytusa Grójeckiego dzieli mnie nie tylko bariera lat, ale również zupełnie inny bagaż doświadczeń  jeśli chodzi o wiek szczenięcych lat. Za tę umiejętność, czyli związanie czytelnika z bohaterem ogromny plus dla autora.

Książka jest zabawna, galeria postaci interesująca i całkiem spora. Teksty ironicznie opisują naszą szarą, polską rzeczywistość, ale wiele z nich jest mocno stereotypowych. I z jednym się nie zgodzę – mianowicie sposobem zdobycia starodruków z Biblioteki Narodowej – tak łatwo cennych książek z Biblioteki się nie wynosi, no chyba, że jest się wyrodnym i niegodziwym pracownikiem Biblioteki Jagiellońskiej, albo profesorem historii na UJ.

Pod koniec  +++SPOILER+++  w momencie, gdy Tytus pokonywał ZŁO, autorowi włączyło się nadmiernie moralizatorstwo i rzucanie hasłami w stylu życie jest do przeżycia, czerp z niego pełnymi garściami, nie bój się, kochaj, płacz, śmiej się i tak dalej i tak dalej. W sumie w książce dla młodzieży można się było czegoś takiego spodziewać:)

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony nie miałem problemu z wciągnięciem się w akcję powieści. Interesowało mnie co będzie dalej i jak wszystko się potoczy. Z drugiej strony na chłodno z boku analizowałem większość motywów i motywików jakie zostały wykorzystane w tym horrorze.  Trochę psuło mi to lekturę, ale nie na tyle by nie mieć ochoty na następną część cyklu, bo to cykl będzie. „Zmorojewo” jest dobrą książką, to horror z elementami książki przygodowej dla młodzieży. Gdybym przeczytał to z dziesięć lat temu to piałbym z zachwytu. Dziś jestem tylko zadowolony i poczucia straconego czasu nie miałem.

I jeszcze jedno czytając książkę miałem nieodparte wrażenie, że jest to niemal gotowy materiał na świetny film. Naprawdę. Opowieść o chłopcu, który spotyka swoje przeznaczenie i walczy ze Złem. Potwory, piękna dziewczyna, świat po tamtej stronie. Tajemnicze obiekty do zdobycia. I całkiem spore ilości flaków i krwi. Gdyby tylko polscy filmowcy umieli takie filmy kręcić…