Jerzy Żuławski “Stara Ziemia”

Takie tam latające pojazdy z roku 1897. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2010/3/10/strange-ships-that-sail-in-the-skies-1897.html

Takie tam latające pojazdy z roku 1897. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2010/3/10/strange-ships-that-sail-in-the-skies-1897.html

„Stara Ziemia” to trzecia część „Trylogii Księżycowej”. Poprzednie dwie „Na Srebrnym Globie. Rękopis z Księżyca” oraz „Zwycięzca” pomimo pewnych niedużych mankamentów związanych głównie z upływem czasu uważam osobiście za bardzo dobre książki, które można spokojnie określić jako kamienie milowe w rozwoju polskiej literatury fantastycznej czy też idąc tym tropem literatury science – fiction. Obydwie książki z powodzeniem oparły się tak zwanej „próbie czasu” i po delikatnym liftingu mogłyby znów powędrować na szczyty bestsellerów (przesadzam oczywiście, ale pomarzyć nie zaszkodzi).

Rysunki w poście będą idealnie oddawać nastrój książki. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2007/9/10/french-prints-show-the-year-2000-1910.html

Rysunki w poście będą idealnie oddawać nastrój książki. Źródło: http://www.paleofuture.com/blog/2007/9/10/french-prints-show-the-year-2000-1910.html

Natomiast ze „Starą Ziemią” sprawa ma się zupełnie inaczej. Chociaż akcja toczy się niemalże równolegle z akcją „Zwycięzcy” to miejscem akcji jest Ziemia wieku dwudziestego dziewiątego, czyli tysiąc lat od chwili, gdy Żuławski zasiadł do pisania trzeciej części. I tutaj chłop miał problem chyba z przeskoczeniem swoich możliwości związanych z wyobraźnią lub też ewidentnie przyciął swoje wyobrażenia przyszłego społeczeństwa do popularnych wówczas wyobrażeń rozwoju technologicznego i cywilizacyjnego. To widać wyraźnie. Ziemia wieku dwudziestego dziewiątego tak naprawdę jest ciut bardziej zaawansowaną wersją belle epoque czyli Europy przed wybuchem pierwszej wojny światowej.

Latający policjanci? Długo jeszcze będziemy musieli na takie cuda poczekać. Źródło jak wyżej.

Latający policjanci? Długo jeszcze będziemy musieli na takie cuda poczekać. Źródło jak wyżej.

W książce Europa tworzy jeden organizm państwowy. Tak zwane Stany Zjedoczone Europy z jednym rządem i władzą centralną, a Warszawa i Paryż to dwa największe ośrodki miejskie w tej Europie. Koncepcja państwa europejskiego nie jest niczym nowym. Pewien cesarz niemiecki, który był odwiedził naszego króla Bolesława Chrobrego i bawił się na uczcie urządzonej w starosłowiańskim stylu „zastaw się, a postaw się” również mówił o zjednoczonej Europie. W pierwszej połowie wieku dziewiętnastego paneuropeizm był całkiem popularny, a po I wojnie światowej zaczynał nabierać kształtu. Zarzucę kiepskim żartem, że przecież Hitler też mówił o Europie bez granic. I tak po nitce do kłębka dochodzimy do dzisiejszych czasów, gdzie Unia Europejska dąży do coraz większej konsolidacji i zjednoczenia. Porzućmy jednak współczesność i wróćmy do „Starej Ziemi”.

Może tak wyglądała śpiewaczka Aza? Źródło: pinterest.com

Może tak wyglądała śpiewaczka Aza? Źródło: pinterest.com

Żuławski opisał społeczeństwo, w którym bogate klasy próżniacze wykorzystują ogromne masy pracujące. I chociaż ludzkość jest zamożna, ma mnóstwo wynalazków ułatwiających życie, praktycznie pozwalających na zlikwidowanie różnic majątkowych to jednak dalej istnieje podział na biednych i bogatych. Ogólnie mimo pozorów spokoju lud spędzający godziny w ogromnych fabrykach na monotonnych czynnościach niczym roboty pragnie zniszczyć stary świat i zbudować nowy porządek, gdzie nie będzie wyzysku lub nie będzie niczego. 

At the School

Spokojny, wypasiony i niezatroskany dotąd mieszkaniec ze zdumieniem patrzył na ludzi o posępnych, zaciekłych twarzach, w bluzy proste odzianych, o których istnieniu jeśli wiedział, to jeno ze słyszenia, prawie za bajkę to sobie mając, że tacy są gdzieś i żyją jak on…

Żuławski opisał również broń masowej zagłady, którą pragną zdobyć wszyscy, a którą skonstruował Jacek jeden z głównych bohaterów książki. Jacek to przyjaciel Marka – genialny wynalazca i konstruktor rakiety na Księżyc. To również osobnik przeżywający największe wewnętrzne rozterki i dramaty. Nie mogący znaleźć swojego miejsca w świecie.

„Stara Ziemia” jest płodem swojej epoki. Mieszanką filozofii Wschodu, które zyskiwały wówczas na popularności, ezoteryzmu i dekadentyzmu końca dziewiętnastego i początków dwudziestego wieku. Żuławski zamieścił w książce przekonanie, że ludzie nie mogą być równi, bo nie są stworzeni do bycia równymi już w momencie, gdy przychodzą na świat – praktycznie zdeterminowany jest człeczy żywot. Nadzieja ludzkości na lepszy los czyli postęp technologiczny również nie przyniesie powszechnego dobrobytu – z powyższych powodów. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie lepiej korzystał ze zdobyczy techniki. Utopia „Starej Ziemi” społeczeństwa bez wojny, bez głodu i praktycznie bez chorób przeciwstawiona jest dystopii ciężkiego losu ludzi pracujących w fabrykach, którzy niczym gnój i kompost stanowią pożywkę dla całej masy próżniaków, bogaczy i inteligencji. Dzisiejsze czasy świetnie ilustrują książkę. Sceptycyzm i brak wiary w naukę z kolei przeciwstawiony jest wierze w Boga, w możliwości ludzkiego ducha (jogin Nyanatiloka), który porzuciwszy cywilizację zyskał prawdziwą mądrość i wiedzę.

Chemiczna kolacja. Źródłem cały czas paleofuture.com

Chemiczna kolacja. Źródłem cały czas paleofuture.com

Nie. To nie o to idzie. Przekonałem się jeno, że dla ustroju społecznego nic zrobić nie można. Społeczeństwo nie jest wytworem rozumnym i dlatego doskonałe nigdy nie będzie. Wszelka utopia, od najstarszych platońskich począwszy, przez ciąg wieków aż po dni dzisiejsze, aż po sen Grabca twojego, utopią na zawsze pozostanie: dopóki się roi po książkach, buduje się gmach z kart, nie dbając o prawo ciężkości, ale z chwilą gdy się rękę do dzieła przyłoży, widzi się nowe zło, które na miejscu dawnego, usuniętego powstaje. Współżycie ludzi doskonałe, ustrój idealny to problemy z natury swej niedające się rozwiązać. Zgoda jest pojęciem sztucznym, wyrozumowanym; w przyrodzie, wszechświecie i ludzkiej społeczności istnieje tylko walka i przemijająca, pozorna równowaga prących na siebie sił przeciwnych. Sprawiedliwość jest postulatem uwodzącym i niezmiernie popularnym, gdyż właściwie z ludzkiego stanowiska nic rzeczywistego nie oznacza i każdy może ją sobie inaczej rozumieć, i słusznie, gdyż właściwie dla każdego powinna by być inna sprawiedliwość, a tymczasem społeczeństwo jest jedno lub chce być jednym przynajmniej. W końcu to obojętne, czy włada lud czy tyran, mędrcy wybrani czy szalona zgraja krzykaczy: zawsze ktoś jest uciśniony, zawsze komuś jest źle, zawsze jakaś krzywda się dzieje.

Te wszystkie skądinąd szalenie ciekawe pomysły podane są w tak niestrawny sposób, w ten charakterystyczny napuszony i egzaltowany styl z końca Młodej Polski, który w wielu przypadkach dzisiaj nudzi szalenie. Sprawia, że te wszystkie górnolotne słowa brzmią pusto i pozostają z nich wydmuszki. Nawet jeżeli są to słowa prawdziwe. Te spory o Sztukę, o Stwórcę, o Artystę, o Tłum i Masę (koniecznie dużą literą) tak zaprzątające ówczesne światłe umysły w następstwie dwóch katastrof światowych pobrzmiewają pustym dźwiękiem.

Kadr z filmu "Metropolis". Źródło: http://www.rowthree.com/2010/05/06/tcm-film-festival-the-complete-metropolis-1927/

Kadr z filmu “Metropolis”. Źródło: http://www.rowthree.com/2010/05/06/tcm-film-festival-the-complete-metropolis-1927/

W książce dochodzi do rewolucji mas pracujących jednak bardzo szybko rewolucja gaśnie, a w obliczu zagłady totalnej przywódcy powstania poddają się. Żuławski wieszczy (może będąc pod wrażeniem wydarzeń rewolucyjnych 1905 roku), że socjaliści nigdy nie zdobędą władzy w ten sposób, gdyż społeczeństwo nie jest gotowe na takie fantastyczne zmiany jakie proponuje socjalizm. Ogólnie wydźwięk ostatnich kart powieści jest pesymistyczny i to bardzo, gdyż rząd światowy zakazuje działalności naukowej i naukowców uznaje za winnych wszelkiego zła, które się wydarzyło.

Hurra! Future party!

Hurra! Future party!

Czytało mi się „Starą Ziemię” źle. Przyznam się, że męczyłem się z tą książką, ale chciałem ją skończyć, by móc własny osąd wydać. Co też uczyniłem w dzisiejszym wpisie. „Stara Ziemia” się zestarzała. I chociaż nosi w swej treści arcyciekawe spostrzeżenia i wynikające chyba z flirtu z Nietzschem filozoficzne rozważania dotyczące kondycji rasy ludzkiej to odstaje od swoich dwóch poprzedniczek znacząco. Brak w niej tego powiewu świeżości, który był widoczny wcześniej (wiem jak to brzmi w przypadku ponad stuletniej książki, lecz zarówno „Na srebrnym…” jak i „Zwycięzca” miały coś takiego). „Stara Ziemia” to zlepek wszelkich prądów filozoficznych, socjologicznych i literackich, które były modne na początku dwudziestego wieku. Ten zlepek może trzymał się dobrze w swoich czasach, dziś raczej nic z tego ciekawego i interesującego ulepić się nie da.

Aéronat with the long course

Cytat, w którym pobrzmiewają tezy o nadczłowieku i marnej ludzkości.

Ktoś zawsze musi cierpieć. W jednym wypadku większość cierpi, w innym nieliczni, ale może najlepsi, a zresztą chociażby jeden tylko cierpiał pokrzywdzony, ten właśnie, któremu kazano być „równym”, gdy on się przypadkiem na samowładcę urodził. Któż oceni, kiedy większa krzywda się dzieje, i kto wymierzy prawo, jakie człowiek każdy na świat ten ze sobą przynosi? Oddanie słuszności jednej zasadzie jest pogwałceniem drugiej, nie mniej „sprawiedliwej”, i tak zawsze, bez końca.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook