Zbigniew Nienacki “Dagome Iudex” – trylogia

Ja Dago       Ja Dago Piastun        Ja Dago Władca

Dziś opowiem Wam o trzech książkach „Ja Dago”, „Ja Dago Piastun” i „Ja Dago Władca”. Wchodzą one w skład trylogii „DAGOME IUDEX”, którą Nienacki napisał pod koniec lat osiemdziesiątych, a która praktycznie zupełnie nie istnieje w  świadomości czytelniczej Polaków (trochę generalizuję, ale tak jest). Chciałbym pochylić się nad przyczynami, które sprawiły, że książka nie stała się hitem, nie zdobyła nagród, nie utrwaliła się w kanonie książek literatury popularnej w Polsce. Jakim cudem Zbigi nie powalił ludzi na kolana swą trylogią?

Zacznę od tego, że jest to strasznie długi wpis. Nie wiem czy nie najdłuższy jaki kiedykolwiek napisałem dlatego wrzucę ze dwa obrazki coby go trochę urozmaicić. Zauważyłem na innych blogach, że ładnie to wygląda i może u mnie się przyjmie.

Aby było Wam łatwiej przybliżę fabułę książek. Najpierw jednak zacznę od przydługiego wstępu, żebyście nie dostali wszystkiego od razu.

Jak powstają państwa? Co skłania ludzi do tego, by współtworzyli grupę osób zjednoczonych pod władzą jakiegoś osobnika lub rządu? I dlaczego ludzie oddają władzę nad sobą w ręce innego człowieka? Wikipedia mówi, że państwo to:

trwały związek ludzi stale zamieszkujących określone terytorium, podlegających władzy zwierzchniej oraz zdolność do nawiązywania i utrzymywania stosunków dyplomatycznych z innymi państwami.

Wiki podaje również kilka teorii dotyczących powstawania państw. Mamy teorię teistyczną, teologiczną, patriarchalną, marksistowską, teorię podboju i przemocy lub umowy społecznej. Tych teorii trochę jest. Można powiedzieć, że co człowiek to teoria. Proces powstawania państwa pewnie zawiera elementy z każdej z nich (może z wyjątkiem boskiej interwencji i boskiego pochodzenia władcy). Ale można też powiedzieć, że dawniej państwa rozwijały się głównie przez podbój. Rzym podbijał, Babilon podbijał, Imperium Ottomańskie podbijało, Frankowie i Teutoni podbijali, Czynghis Chan podbijał, a nie on nie podbijał. On tylko najeżdżał, rozpierd… wszystko w drobny mak, gwałcił, rabował i wracał do siebie na „przestwór suchego oceanu”, by tam płodzić kolejnych potomków. Piszę w trzeciej osobie liczby pojedynczej o wszystkich tych czynnościach, ale wiadomo, że Czynghis Chan nie robił tego sam (nie czuję kiedy rymuję). Było z nim z reguły kilkadziesiąt tysięcy kumpli z podwórka. Wracając do genezy państwa. Podbój to jedno, przekazanie władzy w ręce jakiegoś osobnika to drugie. W małych społecznościach, plemionach w dawnych czasach najczęściej wodzem zostawał najsilniejszy facet. Samiec alfa, macho. Z racji tego, że wszystkim pozostałym mógł spuścić wpierdol i często miał smykałkę do wojowania. Gdy umierał jego potomstwo nie miało szans na dziedziczne objęcie władzy, chyba, że było również najlepsze.

Ale to było strasznie dawno temu. Później ludzie wynaleźli tyle rzeczy, że nie ogarniali tego wszystkiego. Rolnictwo, hodowla zwierząt, pismo, pieniądze. Zrobiło się tych wynalazków sporo. Dlatego podzielili się na klasy, kasty, stany, by „lepiej się żyło”. Dali władzę jednym, by ich chronili przed innymi. Dostali motykę od innych, by aż do śmierci uprawiać rolę. I w ten znacznie uproszczony sposób przedstawiony przez mnie, cywilizacje rodziły się, rozwijały i upadały. W Europie Zachodniej skrytej mrokami średniowiecza, czyli koło VIII/IX wieku naszej ery po rozpadzie Cesarstwa Rzymskiego scalanie różnych plemion, rodów następowało znacznie szybciej niż na Wschodzie. Lecz nawet na terenach dzisiejszych wschodnich Niemiec, Polski, Czech, Węgier, Ukrainy, Rosji, Litwy, Łotwy istniały związki plemienne, które posługiwały się wspólnym językiem i wybierały jednego wodza na czas wojny lub wypraw łupieżczych. Często takiemu wodzu/wodzowi udało się zatrzymać władzę na dłuższy czas, a nawet przekazać ją synowi lub synom. W ten sposób najprawdopodobniej zaczęły się tworzyć dzisiejsze państwa Europy Środkowo – Wschodniej.

Czasy te okryte są tajemnicą, mnóstwem legend i mitów. Nie inaczej jest z naszą kochaną Polską. Historycy pewni są Mieszka i trochę jego ojca. Wszystko co było wcześniej jest wielką niewiadomą.

Dlatego wziął sobie pan Nienacki ów okres na warsztat i postanowił spisać własną wersję legendy o powstaniu państwa polskiego. Cel szczytny, lecz jednocześnie wymagający. Czy podołał?

Powiem Wam na końcu.

O fabule będzie w skrócie.

Głównego bohatera poznajemy w momencie, gdy przekracza Rzekę Zapomnienia na wschód od cesarstwa Teutonów. Po to by obudzić śpiącego olbrzyma, czyli ludy słowiańskie i wprowadzić je na karty historii. Narracja nie jest prowadzona liniowo. Oprócz bieżących wydarzeń mamy retrospekcje, które przybliżają nam jego przeszłość. Rozdziały z historią jego dzieciństwa przeplatają się z tymi dotyczącymi aktualnych wydarzeń. Jego przeszłość to w skrócie: krew olbrzymów, która w nim płynie, znajomość sztuki miłości i sztuki czarów, pragnienie zemsty na mordercach opiekunki, wędrówka do miast nad Bałtykiem, magiczny miecz Tryfing, który odcina głowy, nauka na dworze w Konstantynopolu sztuki rządzenia ludźmi, choroba zwana Żądzą Czynów oraz wiecznie mu towarzyszące pragnienie zostania władcą, którego urzeczywistniania jesteśmy świadkiem.

Od tomu pierwszego towarzyszymy Dagobertowi w jego drodze do władzy nad plemionami słowiańskimi, które pragnie uczynić wielkimi. Jest to dość interesująca droga. Bardzo krwawa, bardzo wyboista, moralnie podejrzana. Tak eufemistycznie mógłbym określić potoki krwi, spermy, niezliczone ilości krzywoprzysięstw, zdrad, gwałtów, rabunków, kłamstw, którymi usłana jest ścieżka Dago do władzy. Czasem popełnia jakiś dobry czyn, ale tylko wtedy gdy jest pewien, że to się przysłuży jego interesom. Walcząc z kolejnymi miejscowymi władcami, nie nazywa siebie księciem, lecz Piastunem. Dlatego, że nie chce władać ludem, tylko się nim opiekować, piastować (ot, taka demagogia).

Dago poznał sztukę rządzenia ludźmi. Zna na pamięć Księgę grzmotów i błyskawic, z której mądrości przewijają się przez całą trylogię.

Na przykład fragment, który służy jako motto książki:

„Nie istnieje człowiek, sprawa, zjawisko, a nawet żadna rzecz, dopóty, dopóki w sposób swoisty nie zostały nazwane. Władzą jest, wiec moc swoistego nazywania ludzi, spraw, zjawisk i rzeczy Lak, aby te określenia przyjęły się powszechnie. Władza nazywa, co jest dobre, a co złe, co jest białe, a co czarne, co jest ładne, a co brzydkie, bohaterskie lub zdradzieckie; co służy ludowi i państwu, a co lud i państwo rujnuje; co jest po lewej ręce, a co po prawej, co jest z przodu, a co z tyłu. Władza określa nawet, który bóg jest silny, a który słaby, co należy wywyższać, a co poniżać.”

Księga Grzmotów i Błyskawic rozdział: „O sztuce rządzenia ludźmi”

„Pikne” nieprawdaż? W książce znajdziemy mnóstwo przykładów idealnie wpasowujących się w ten fragment. Morderstwa nazwane słuszną karą, zdrada nazwana wiernością, niewola zamienia się w wolność i tym podobne.

Wielu zalicza książkę do powieści historycznej, która jest osadzona w konkretnym okresie historii. Obok postaci wymyślonych przez Nienackiego przewijają się przez książkę postacie historyczne, wspomina się autentyczne wydarzenia z historii Europy. Czas akcji powieści to około 860 roku naszej ery. Zapewne wnikliwy historyk dopatrzy się nieścisłości, ale mi one nie przeszkadzają. Niektórzy mówią również o “Dagome Iudex” jako historycznej fantasy, ale z tym fantasy to ja bym nie przesadzał. Jest zaczarowany miecz, ale czy nie jest on czasem zaczarowany w ten sposób, że włada nim zajebisty szermierz? Mamy wróżów, mamy górę Ślężę z pogańskimi rytuałami, mamy kąpiel w rosole długowieczności, magiczne runy i tym podobne. Lecz czy te zjawiska i artefakty działają za pomocą magii, czy może po prostu siłą sugestii? Ludzie w tamtych czasach byli strasznie zabobonni i łatwo dawali wiarę wszelakim magicznym sprawkom. Nawet mamy smoka! Szczek się smok nazywał i okazał się nie żadnym gadem, ale upośledzonym osiłkiem ze skłonnościami do małych dziewczynek.

– Nikt nie rodzi się wolnym. Najpierw jest niewolnikiem swoich rodziców, swego rodu, swojego języka, swojej wiary, a także swojej płci oraz rozumu i siły, którą go obdarzono. Rodzimy się też niewolnikami swoich słabości. Nie wiem, co to znaczy być człowiekiem wolnym, ponieważ nie wiem, co to jest wolność. Gdybyś żył tylko sam na świecie, być może mógłbyś myśleć o sobie, że jesteś wolnym. Ale jeśli spotkasz drugiego człowieka, to albo ty go weźmiesz pod swoja władzę, albo on ciebie sobie podporządkuje.

 

Z elementów fantasy mamy też drużynę. Dago to typowy heros. Piękny, silny, umięśniony. Przy tym bardzo mądry i wykształcony. Conan Barbarzyńca jak się patrzy. Wędruje wraz z Herimem, lubieżnym mnichem, który staje się jego kanclerzem oraz w towarzystwie Zyfiki – Dzikiej Kobiety potomkini Amazonek, która staje się kochanką Dago i później przyczyną wielu kłopotów.

Nienacki wrzucił wiele, wiele mitów i legend do swojej książki. Wymieszał je w tyglu swojego pisarstwa i stworzył bardzo interesujące ich wersje. Popiel i myszy, wspomniane Amazonki, Scytowie, nawet genezę husarii sobie stworzył. Niezłą zabawą jest rozszyfrowywanie tych mitów, choć w większości nie jest to szczególnie trudne.

Dago konsekwentnie dąży do celu. Zabija swoich wrogów w walce, często przy pomocy ogromnego sprytu. Jego przygody są interesujące, a sam Dago może budzić sympatię, choć jego czyny już niekoniecznie. Świat pogańskich Słowian jest barwnie i szczegółowo przedstawiony (przynajmniej dla mnie). Widać, że Nienacki lekcje odrobił, choć błędów się nie ustrzegł.

A tu heros austriackiego pochodzenia. W filmie nie wydaje się pałać zbytnią inteligencją

A tu heros austriackiego pochodzenia. W filmie nie wydaje się obdarzony zbytnią inteligencją.

Dlaczego więc skoro książka jest ciekawa, przygody interesujące, bohaterowie wiarygodni cykl „Dagome Iudex” nie powalił na kolana polskich czytelników? Pierwszym powodem jaki nasuwa mi się na myśl to seks. Mój Swarogu! Ileż tam jest seksu. I to nie takiego z romansów dla panienek z pensji. Żadnych tam całusów, miziania i przytulania. Opisy aktów miłosnych są delikatnie mówiąc niemal ginekologiczne. Seks jest opisany bardzo naturalistycznie.

UWAGA! BĘDĘ PRZYTACZAŁ PRZYKŁADY! MOŻE BYĆ OBSCENICZNIE!
 Mamy więc spermę, nasienie ściekające po udach, wyprężone żołędzie, wnikanie w łono, drętwiejące członki (i nie chodzi tu o ręce czy nogi), piersi jak wymiona, gwałty, masturbację, zoofilię, pedofilię, i wiele, wiele innych.

Czy coś takiego:

„A on, zaspokojony, po raz pierwszy spełniwszy się z kobietą, z pogardą patrzył na swój wciąż sterczący członek lśniący od jej wydzielin”

lub

Niejednokrotnie, w izbie słabo rozświetlonej blaskiem księżyca przenikającego przez rybie pęcherze w oknach, obserwował, jak jego ojciec wpycha nabrzmiały członek w wypięty, obnażony zad macochy.

– wybrałem „lżejsze” przykłady.

Ogólnie Nienacki w tych trzech tomach umieścił chyba każdą dewiację seksualną jaka została stwierdzona przez Światową Organizację Zdrowia. Wyobraźcie sobie, że taki nastoletni czytelnik Nienackiego wychowany na panach Samochodzikach dostaje w swoje ręce książkę z kolorową okładką, myśli, że sobie poczyta jakieś fantasy czy „cuś”, a tu porno. Lub rodziców jego, którzy również nie przeczytali opis z tyłu, a w którym wyraźnie jest napisane, że powieść jest przeznaczona dla dorosłych lubiących „prozę drapieżną”. Mam tu na myśli rodziców nie znających książek dla dorosłych napisanych przez Nienackiego. Seks i jego opisy zdecydowanie mogły stać na przeszkodzie jeśli chodzi o sukces książki.

Drugim powodem był okres, w którym się ukazała. Końcówka lat osiemdziesiątych, początek dziewięćdziesiątych to chyba nie był dobry pomysł na wydanie tego typu książki w Polsce. Czytelnicy nie byli wyrobieni jeśli chodzi o jakiekolwiek fantasy (jeśli patrzeć na książkę Nienackiego pod tym kątem). Gdyby wydawnictwo poczekało kilka lat. Rynek został wtedy zalany różnego rodzaju tłumaczeniami fantasy anglojęzycznej. Ludzie czytali wszystko, bo było z Zachodu. Odpowiedni PR, marketing, kilka chwytliwych haseł i ludzie by to kupili. Moim słowom może przeczyć fakt, że wznowienia powieści również okazały się fiaskiem. Wdowa po pisarzu wznowiła trylogię pod zmienionym tytułem „Historia Sekretna” – moim skromnym zdaniem brzmi jeszcze gorzej niż „Dagome Iudex”. Podobno oficyna wydawnicza „Warmia” wydała w 2009 roku wznowienie „Dagome Iudex” w jednym tomie. Książka chyba nie stała się hitem, przynajmniej ja nic o tym nie wiem.

Trzeci powód. Książka może zostać uznana za mocno szowinistyczną. Wszyscy wiemy, że kobiety w dawnych czasach nie miały, ekhm… „lekko”. Były traktowane jak przedmiot, niezbędny element do reprodukcji. Wartość kobiety mierzono w jej zdolności do rodzenia kolejnych dzieci. Na szczęście ludzkość (niestety nie cała) przeszła od tamtych zwyczajów w miarę pozytywne przeobrażenie. Nie jest jeszcze tak różowo, ale jest lepiej i cały czas staramy się, aby było lepiej. Czym innym jest znać suche fakty historyczne o niedoli kobiet, a czym innym jest czytać o gwałconych kobietach, kobietach traktowanych jak bydło. Jest w trylogii Nienackiego kilka postaci kobiecych, które są dość silnie zarysowane. Każda ma swoje pragnienia, swoje dążenia. Najczęściej są to kobiety u boku władców, które manipulują nimi przy pomocy swego ciała, kontrolując ich poczynania obietnicami rozkoszy. To pokazuje jak prości w obsłudze byli i chyba dalej są mężczyźni. Niestety czasem autor, bo zdecydowanie czuć w książce osobę autora rzuci jakiś bardzo niesmaczny komentarz dotyczący natury i charakteru kobiet, za który mógłby spokojnie zostać rozszarpany przez adresatki. Nie skreślałbym jednak tej książki przez owe wpadki.

Czwarty powód. Jesteśmy Polakami. Lubimy o sobie myśleć jako o nacji szlachetniejszej od innych. Nie splamiliśmy się zbrodniami pokroju tych popełnionych przez naszych zachodnich sąsiadów (to na pewno), zawsze postępowaliśmy fair wobec pokonanych i tym podobne (to już nie jest takie pewne). Dlatego nikt nie lubi czytać o tym, że podwaliny jego państwa to mordy, grabieże, niewolnictwo i wyzysk, strach przed obcym, chciwość i wiele, wiele innych bardzo wątpliwych moralnie czynów. Bądźmy szczerzy, czy w historii ludzkości powstało jakiekolwiek państwo bez tych wyżej wymienionych? Wątpię. A jeśli tak to chciałbym o nim poczytać. Dlatego Nienacki mógł trochę podrażnić dumę narodową. Z drugiej strony w tej książce cały czas się przewijają motywy gloryfikujące Słowian. Ich sposób bycia, ich przywiązanie do ziemi, ich pogaństwo, brak pojęcia grzechu, umiłowanie natury, tradycji rodzinnych i tym podobne. Nienacki chwali bardzo nasze pogańskie korzenie (chodzi mi o naszych praszczurów, a nie o nasze… a zresztą nieważne). Czyli patriotyzm jest.

Piąty powód. Książka jest poważna, ponura i brutalna. Niby nic wielkiego, ale zupełnie nie ma w niej humoru. Wiem, że porównanie może trochę na wyrost, ale taki Martin w swoich „Pieśniach Lodu i Ognia” bardzo zgrabnie połączył seks, przemoc i humor. Nienacki pojechał po całości. Niby, że opisuje jacy to Słowianie są weseli, ale żadnych przykładów poza seksualną rozwiązłością nie podaje. Po przeczytaniu „Dagome Iudex” można zwątpić w człowieka. Nienacki opisuje ludzi którymi rządzi strach, chciwość, żądza, zazdrość i nienawiść. Nikt niczego nie robi bezinteresownie. Miłość to tylko pożądanie i chuć. Smutne to trochę…

Jedno jest pewne, opowieść Nienackiego w niczym nie przypomina "Starej Baśni". Obrazek z rusalke.tumblr.com/

Jedno jest pewne, opowieść Nienackiego w niczym nie przypomina “Starej Baśni”.
Obrazek z rusalke.tumblr.com

Trochę trudności może sprawiać również nazewnictwo w książce. Nienacki starał się zarchaizować język, choć robił to trochę niekonsekwentnie. Czy Słowianie nosili kalesony? W książce występuje wiele ludów, plemion. Ze skojarzeniem większości nie miałem problemu, ale były takie, które za cholerę mi nic nie mówiły. Przydałyby się jakieś przypisy, ale może przypisów nie było, bo część rzeczy pan Nienacki sobie powymyślał? Znalazłem świetny artykuł w “Poradniku językowym” z roku 1990, w którym Bogdan Walczak chwali niektóre posunięcia językowe pana Nienackiego, ale też zwraca mu uwagę na rażące błędy, obok których językoznawca przejść obojętnie nie może.:) A które mogą czytelnikowi nieobeznanemu z historią języka polskiego dać mylne wyobrażenie o języku jakim posługiwali się nasi przodkowie w IX wieku.

Nawiązując do Martina. Uważam, że „Dagome Iudex” to zajebisty materiał na serial HBO. Dużo się dzieje, jest mnóstwo seksu i przemocy. Są intrygi w celu zdobycia władzy, jest walka, jest krew. Ktoś powinien przerobić to na scenariusz i wysłać do HBO.

– Milcz, głupi mnichu – rozgniewał się na niego Dago. – Czy to nie ty zgrzeszyłeś w Fuldzie przeciw czystości, gwałcąc niewiastę? Ludzie mają tyle utrapień, a wyznawcy krzyża dołożyli im najgorsze: grzech. Ci ludzie tutaj nie grzeszą, ponieważ nie znają grzechu. Także ich bogowie nie wiedzą, co to grzech. Powiedz mi jak może grzeszyć bóg rzeki, prastare drzewo albo kamień’? One są poza grzechem i poza dobrem i złem, w ich świecie nie ma grzechu, bo nie ma także dobra i zła. Wszelkie prawa na ziemi ustanowili ludzie i oni wedle nich sądzą innych. Prawo ludzkie nie może pochodzić od bogów, gdyż różne kraje mają swoje własne prawa, często zresztą zmieniane.

Jest jeszcze kwestia religii. Dago to wyrachowany skurwysyn, który twierdzi, że najlepiej służyć wszystkim bogom, bo nie wiadomo, który się przyda. Został ochrzczony, ale żywi pogardę dla bożego syna, który zginął na krzyżu. Sam swego kraju nie chce włączyć do grona krajów chrześcijańskich. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że któryś z jego potomków będzie musiał to zrobić. Po to by ocalić swoją władzę i nie zostać poddanym jakiegoś niemieckiego barona. I tak się stało. Zresztą w całej książce czuć sympatię do pogaństwa. Z całym bagażem wiary w słońce, wodę. Z przeświadczeniem, że życie ma się jedno i należy je spędzić w miarę wesoło (oczywiście jeśli się było niewolnym kmieciem to raczej szału nie było). I kompletnym niezrozumieniem pojęcia grzechu i monogamii.

Ależ się rozpisałem. Podsumowując. Dla mnie „Dagome Iudex” to ciekawa powieść historyczna z mocno naciąganymi elementami fantasy. Ze świetnie opisanym światem Słowian, ich obyczajami, wierzeniami. Jednym bohaterem głównym i całym tabunem dość dobrze napisanych innych bohaterów. Obnażająca mechanizmy władzy, które chyba nie zmieniły się od stuleci. Powody braku sukcesu wymieniłem, ale nie zmienia to faktu, że jest mi trochę smutno, że ta książka nie znalazła szerszego kręgu odbiorców.

Aha, tak jak obiecałem. Miałem Wam powiedzieć czy Dago podołał i stworzył własne państwo? A w jakim kraju mieszkacie? Po jakiemu (przepraszam za kolokwializm) gadacie? Jasne, że podołał:)

P. S. Nie wiem dlaczego akurat za ten kolokwializm przeprosiłem, wszak pisanina ma się od nich roi.

P. S. 2 Tutaj opis wspomnianego artykułu

Walczak Bogdan: Osobliwe nazewnictwo powieści Zbigniewa Nienackiego “Dagome iudex”. Poradnik Językowy 1990 z. 1 s. 19-32

28 thoughts on “Zbigniew Nienacki “Dagome Iudex” – trylogia

  1. znam te książki – trafiłem na nie w wieku lat nastu i oczywiście w pierwszej kolejności doceniłem ich potencjał pornograficzny ;-). Później jednak przyszły tzw. second thoughts. Choć dawno już nie czytałem Dagome (a lekturę zaliczyłem chyba ze trzy razy, w sumie) to z perspektywy czasu uważam tę trylogię za bardzo udaną. Dzisiaj wydawcy mamią nas setkami superbestsellerów zza oceanu, w których jest to samo, które są równie kompleksowe i wielowątkowe, a przy tym ponure, realistyczne itd. Warto pamiętać, że Nienacki poszedł tą drogą dawno, dawno temu. I efekt robi wrażenie. Uważam, że DI można z powodzeniem porównywać do najgłośniejszych sag fantasy i około-fantasy. Mało tego, z tych porównań wychodzi obronną ręką.

    • Ja miałem podobnie (potencjał pornograficzny przyćmił wszystko). Dziś ta pornografia nie budzi takich emocji, a książka jest świetnym studium władzy, ludzi pragnących władzy i ogólnie całego naszego gatunku. Z dość pesymistycznej perspektywy.

      • Moja ocena „Dagome iudex” Z. Nienackiego
        Z całą pewnością nie będzie to obiektywna ocena. Oczywiście składa się na to wiele przyczyn. Pomyślałem sobie tak: skoro Nienacki pozwolił sobie w tak dobrowolny i wulgarny sposób pokazać nasze pochodzenie, pławiąc się w opisach różnych zboczeń seksualnych, co nie miało najmniejszego pokrycia w rzeczywistości. Dlaczego nie mogłem pokusić się na napisanie recenzji, a raczej tego co czuję po przeczytaniu trylogii„Dagome iudex” W mojej ocenie, to co jest tam opisane, nie ma najmniejszego pokrycia w historii.
        1.Pierwsza przyczyna. Nie nawiedzę agentów SB tych zawodowych i tych pracujących z cywila, a niepodważalnie takim był Zbigniew Nienacki i to dobrowolnym.
        Z dokumentów IPN wynika jasno: Zbigniewa Nienackiego w 1984 roku zarejestrował funkcjonariusz o nazwisku Czernych. Nienacki otrzymał pseudonim Eremita. Zbigniew Nienacki od 1962 r. należał do PZPR, a od 1963 r. do Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej. Bardzo niechlubnie o Nienackim wypowiada się inny pracownika IPN-u Piotr Kardla; To był człowiek, który zawsze popierał komunistów. W stanie wojennym wstąpił do PRON. Na zebraniach Związku Literatów Polskich niejednokrotnie chwalił się pistoletem i twierdził, że wszystkich z opozycji należy wybić jak pluskwy.
        2. Druga przyczyna. Zaczynając czytać trylogię spodziewałem się, że nastąpi tu próba wyjaśnienia dokumentu złożonego pod koniec życia przez Mieszka I powierzając ówczesne państwo w ręce papieża. Głównie to co nim kierowało; Dla dobra młodego jeszcze państwa? Dla ochrony drugiej żony Ody i ich dzieci? Te dwie wersje podają historycy. Istnieje jeszcze trzecia wersja. Zabezpieczenie państwa przez Niemcami, którzy mogliby wykorzystać jako pretekst Odę i jej dzieci z Mieszkiem I, w celu ingerencji w państwo Polan.
        3. Trzecia przyczyna. To co pokazuje Nienacki w „Dagome iudex”, głównie chodzi o życie ówczesnych ludzi (plemion) na terenie obecnej Polski, nie ma najmniejszego pokrycia z rzeczywistością. Nienacki opisuje koniec IX wieku. Źródła historyczne wprawdzie nieliczne ale sięgają aż do VI wieku i ta część Europy jest ujęta jako najbardziej cywilizowana społeczność: Na ziemiach polskich przed przyjęciem chrześcijaństwa panował politeizm. Czczono wielu bogów, a także siły natury, oraz duchy przodków. Imiona niektórych bóstw powtarzały się u wielu plemion. Zwykle jednak każde plemię, czy związek sąsiedzki miał własnego boga, którego czcił. Podobnie każdy ród, miał swoje duchy przodków, które otaczał czcią. Kobieta, która wychodziła za mąż, musiała zmienić kult przodków, porzucała obrzędy własnej rodziny i zaczynała oddawać cześć przodkom rodziny męża. Jest to dowód na to, że dbano o zdrowe społeczeństwo. Czyli nie było tak powszechnego kazirodztwa jak opisuje to Nienacki, ba nie tylko opisuje ale on się w tym pławi, jest tym zafascynowany. W mojej ocenie to jest zboczeniem. Podobnie jak opisywane przez niego gwałty na kobietach, które tylko wówczas doznawały rozkoszy, gdy były gwałcone. Istnieje pytanie czyżby dlatego rzuciła go pierwsza żona? A nie jak powszechnie się mówi, że to Nienacki zrobił dla dobra swej twórczości, bo żona i syn ograniczali go. !?!?!? Kolejnym dowodem na to, że „Dagome iudex”, ani nie jest powieścią historyczną, ani nie ma nic z tym, wspólnego są inne źródła historyczne: W VI wieku tereny północne obecnej Polski zamieszkiwały plemiona wywodzące się ze społeczności celtyckiej, gdzie podstawową jednostką była rodzina monogamiczna. Grupy rodzinne powiązane związkami krwi tworzyły ród. Kilka rodów tworzyło plemię. Było ono wyższą formą organizacji na czele której stał król lub książę. Jak na ówczesne czasy, były to doskonałe struktury organizacyjne. Dbano o zdrową społeczność nie dopuszczając pod karą śmierci do związków kazirodczych. Zwykle kupowano kobiety od sąsiednich rodów lub plemion, ewentualnie napadano i porywano je dla utrzymania dobrego i zdrowego społeczeństwa. Dlatego też nie brano za złe kobietom, że tak łatwo przyjmowały wiarę innych bogów wyrzekając się własnych. Plemiona celtyckie zajmowały północą część obecnej Polski aż po połowę Mazowsza. Dawne społeczeństwa zamieszkałe już od VI wieku, a więc znacznie wcześniej niż pokazuje to Nienacki, o całe 300 lat stosowali zasadę niedopuszczania do seksu kazirodczego nie tylko wśród ludzi ale i również wśród zwierząt domowych; Dla polepszenia gatunku i bojowości psów, suki wiązano do drzew na noc aby pokryły je wilki, w ten sposób domowe psy stawały się bardziej bojowe i wykorzystywano je na polowania, ale również w bitwach i napadach. Podobnie było z utrzymaniem zdrowego gatunku bydła lub koni. Przestrzegano aby nie było pokryć samic przez samców z tego samego gniazda lub miotu. O taki porządek obowiązek mieli dbać wieszcze. W przypadku nieprzestrzegania przez członka społeczności, zanosili skargę do druidów ( najwyżsi rango kapłanowi i posiadający najwyższy autorytet), którzy nakładali kary; od wygania ze społeczności, aż po karę śmierci. Wobec czego skora tak mocno dbano o idealny gatunek zwierząt domowych, musieli dbać również o zdrowy gatunek ludzi, którzy stali w hierarchii wyższej od zwierząt.
        4. Czwarta przyczyna. Całkowicie pomieszanie epok. Brak utrzymania chronologii. Wprawdzie zaznaczył Nienacki prawdopodobnie na podstawie Jasienicy o wielkich rodach Polskich takich jak ; Łabędzie, Awdańce, Nęłecze i inne, ale przedstawił je w zupełnie innym świetle i niewłaściwej chronologii. Siemowit i Lestek nigdy nie byli braćmi przedstawionymi tu przez Nienackiego jako bracia przyrodni Piastuna. W rodzie Piastów byli to ojciec i syn. Zresztą nie zaznaczył innych sławnych rodów takich jak Sapiehy, Lisy, Jastrzębce; były to wielkie rody które dały wielkich Polaków bardzo nie lubianych przez komunistów w XX wieku. Między innymi Sapieha – kardynał, Jastrzębce z tego rodu w linii prostej wywodził się J.I Kraszewski. Wykazując w ten sposób swoją komunistyczną wierność. Jako pisarz nie był obiektywny. Celowo pominął tych których się bał i nienawidził jako ideologiczny komunista.
        5. Piąta przyczyna. Szeroko opisane zachowywanie się tak zwanych Konojadów poddanych pani Kłodawy. : „ Największą rozrywką dla nich był seks starców z dziewięcioletnimi dziewczynkami… a największą uciecha jak te dziewczynki publicznie były gwałcone przez psy na placu przed chatami. Dziewczynki umyślnie specjalnie się wypinały, aby psy na nich skakały, a dorośli i starcy, klepali w ręce z uciechy i w śmiechu wypuszczali ślinę z bezzębnych warg. – tam jest więcej takich . Takie coś mógł opisać i fascynować się tym tylko człowiek zboczony seksualnie.
        6. Szósta przyczyna. W całej trylogii wykorzystał fragmenty innych pisarzy, legend i baśni; Poddany Łabędzia wywozi Orza na stracenie bo był garbaty; ‘.. żal zrobiło się mu chłopca i zamiast zostawić go na pożarcie dzikiej zwierzyny, odwiózł go i oddał dla Konojadów…” – typowa scena ze Śpiącej Królewny, nie wykonanie polecenia gajowego. Podobnie dalsze życie Orzy; „ Odkąd skończył szesnaście lat i nabył umiejętności walczenia mieczem nie było takich którzy wyśmiewali by się z jego kalectwa” Nieco wcześniej w innej powieści o dziejach Piastów jest napisane tak; „ Przedmił był doświadczony życiem, szramy na twarzy i niewielkiego wzrostu, ale odkąd nabył nadprzyrodzonych zdolności walki mieczem i łukiem, nikt nie odważył naśmiewać się z jego małego wzrostu i szpetnej twarzy” Należy dodać, że obaj byli wyrzuceni jeden przez ojca a drugi prze ojczyma i wychowywali się wśród stada koni. Takich fragmentów jest masę. Ja nie twierdzę, że jest to plagiat. Dawniej takie porównania i powtarzające się scenki były nagminne i nikt tego nie traktował jako plagiat. Choćby scenka z „Pana Tadeusza” – A. Mickiewicza; poranne spotkanie Tadeusza z Zosią w salonie. Scenka jest powielona w „Przedwiośnie”- S. Żeromskiego poranne spotkanie Cezarego Baryki z Karolcią. Nikt tego nie przyjmował za plagiat, najwidoczniej takie jest prawo autora. Tak kiedyś się pisało.
        7. Siódma przyczyna. Z trylogii „Dagome iudex” można śmiało wnioskować, że pisząc ją Nienacki bardzo bał się śmierci. Tak bardzo, że był gotowy na wszystko aby tego uniknąć i odzwierciedlił to w scenie gdzie Dago Piastun zgadza się na obrzydliwe współżycie seksualne z wieszczką co ma mu zapewnić wieczność albo bynajmniej długie życie. Cały obrządek zapewniający mu długowieczność jest opisany w sposób obszerny i wyjątkowo obrzydliwy.
        Te siedem przyczyn w mojej ocenie nie daje trylogii ani miana książki historycznej, ani miana książki fantastyczno naukowej a wręcz zwykłej książki z gatunku Wiedźmin, Władca Pierścienia. Kto lubi taki gatunek będzie usatysfakcjonowany, pod warunkiem, że uzna opisane w niej wszystkie zboczenia seksualne jako norma, a nie obrzydliwość.
        Na plus Nienackiego w „Dagome iudex” Niezależnie od tego co powiedziałem w siedmiu punktach na niekorzyść trylogii, to sceny strategiczne, walki o władzę, intrygi należy oddać prawdę i stwierdzić, że opisane są w sposób mistrzowski. Zawiłość intrygi przeciwko intrydze i kontr – intryg z wykorzystaniem osób trzecich lub czwartych jest majstersztykiem, tego nie zobaczyłem w innych dotychczas czytanych książkach zarówno historycznych jak i fantastycznych. Moja złośliwość nakazuje mi dodać; Przecież agenci UB, a potem SB byli największymi intrygantami w celu uzyskania informacji. No tak, ale trzeba było to jeszcze umiejętnie opisać. Pomimo to ja jestem tymi scenami zafascynowany. Z całej trylogii tylko te sceny podobały mi się najbardziej.
        Podsumowanie. Po przeczytaniu całej „Dagome iudex” odnoszę wrażenie, że Nienacki pisał ją pewnymi etapami jako człowiek już schorowany i w różnych nastrojach. Jest to zauważalne ponieważ opisuje dość szczegółowo i obszernie zboczenia seksualne, aby nie powiedzieć obleśnie i można odnieść wrażenie, że jest pod wpływem swych urojeń, zboczonych urojeń. Nagle przechodzi do wspaniałych opisów strategii walki o władzę, kunsztu filozofii i logicznego uzasadnienia zachowujących się bohaterów, przewidywalność sytuacji istny, tak jak wcześniej powiedziałem majstersztyk. Na początku trylogii dzieli swoje nastroje na kolejne rozdziały, w trzecim tomie nie utrzymuje już takiej chronologii, po prostu miesza się mu to wszystko. Epilog też nie ma nic wspólnego z historią. Mieszko i Czcibor w/g historii byli braćmi rodzonymi, a nie krewniakami jak podaje Nienacki. Prawdą jest, że Czcibor był starszy od Mieszka, ale to on sam dobrowolnie oddał władzę młodszemu bratu stwierdzając, że nie bardzo zna się na polityce i lepiej jak będzie służył swemu młodszemu bratu ale jako ramie zbrojne. W epilogu daje się zauważyć zmęczenie Nienackiego życiem, licznymi intrygami, którymi musiał się w swoim życiu posługiwać aby coś osiągnąć i chce bezboleśnie odejść ze świata. Targa go jednak wewnętrzna sprzeczność, bo rozum i logika mówi jednoznacznie, że gdyby nawet żył 100 czy 200 lat musi umrzeć. Z drugiej strony ucieka i chowa się za parawan złudnych fantazji wieczności i najlepiej gdyby to ktoś zrobił za niego. Nie, nie go zabił jak pokazuje to w epilogu, ale żeby za niego umarł. Scena duszenia go jest symbolem w tym przypadku i tak moim zdaniem należy ją odbierać. Po przeczytaniu całej „Dagome iudex” zmieniłem zdanie o Nienackim na jego niekorzyść. Jako młody chłopak zaczytywałem się w rozwiązywaniu przez niego zawiłych tajemnic przodków, w trylogii tego nie znalazłem. Ale to tylko moje odczucie. Każdy ma prawo do własnego zdania, które ja uszanuję, co nie robi ujmy dla mego stanowiska.
        Bernard Franciszek Węglarski

        • Do mnie bardziej przekonujaco przemówił Bernard Weglarski niż autor artykułu. Równiez cztalem tą trylogię. Dla zainteresowanych można ją dostać w ksiegarniach wszystkie trzy tomy w jednym. Nie moge się zgodzić, z tym że kobieta doznaje zadowolenia seksualnego tylko wtedy gdy jest gwałcona. Podobnie kazirodcze wspólzycia i sex ze zwierzetami. Cał książka aż sie roii od wulgaryzmów, zboczeń i tego co moze być uznane za zboczenia seksualne. Ja osobiście tej książki nie polecam nikomu, chyba ze ktoś gustuje w wulgaryzmach i soczyscie opisanych scenach pornograficznych luidzi ze zwierzetami.

        • Ujmy dla stanowiska nie ma żadnej. Nienacki napisał książkę tak jak wspominałem o żądzy władzy, o żądzy posiadania, i żądzy cielesnej. Nie mieszałbym tutaj jego przeszłości komunistycznej z wydarzeniami w książce. Przecież to dwie różne bajki. W trylogii o Piastunie moim zdaniem ważna jest próba ukazania tego jak tworzą się legendy, jak ludzie mogą manipulować innymi ludźmi. Przecież mamy tutaj mechanizmy polityki ukazane od podszewki. To jest ważne w tej książce, a pornograficzne opisy mogą wykazywać niezdrową fascynację Nienackiego tego typu zachowaniami ludzi (które przecież istniały i istnieją), ale nie muszą tej fascynacji wykazywać.

          • Promowanie zboczeń, które jak słusznie pan zwuwazyłeś, są, były i będą. niemniej jednak promowanie ich poparte fascynacją pozwala,że nie zauwazamy granicy pomiedzy tym co jest noramalne a tym co jest zboczone. Jego działania komunistyczne mają i to w sposób bardzo widoczny wpływ na treść trylogii.
            Nie chce mi sie szukać dlatego pozwole sobie na cytat z komentarza BW ; “Przestrzegano aby nie było pokryć samic przez samców z tego samego gniazda lub miotu. O taki porządek obowiązek mieli dbać wieszcze. W przypadku nieprzestrzegania przez członka społeczności, zanosili skargę do druidów ( najwyżsi rango kapłanowi i posiadający najwyższy autorytet), którzy nakładali kary; od wygania ze społeczności, aż po karę śmierci. Wobec czego skoro tak mocno dbano o idealny gatunek zwierząt domowych, musieli dbać również o zdrowy gatunek ludzi, którzy stali w hierarchii wyższej od zwierząt.”- czyli nie było to tak powszechne jak to Pan mówi i opisuje Nienacki. Tymbardziej, że mowa o momentcie znacznie wczesniejszym niz opisuje Nienacki. fascynacja trylogią jest jednoznacznym, że facynujemy sie niezdrowymi scenami soczyscioe opisanymi, a to prowadzi do promowania takiego zachowania zboczonego zachowania. Nienacki taki był i chciał aby wszyscy juz jesli sie tak nie zachowywali to chwaliil takie zachowanie.

        • No cóż, fan ” Pana Samochodzika”, etyk oraz ekspert d.s. genezy i przebiegu frustracji innych ludzi zderzył się z czymś zbyt trudnym…

  2. Ha, natchnąłeś mnie. :)
    Seria od zawsze była u mnie w domu, bo najpierw rodzice mieli, jak od nich wyfrunęłam, to mąż. Żeby było zabawniej, każde z nich miało 2/3 serii, bo bez ostatniego tomu. Osobiście im jakiś czas temu kupiłam (za dość duże pieniądze, ośmielę się stwierdzić…), żeby mieli komplety – i rodzice, i małżonek. I mimo tego wszystkiego – ja sama nigdy Dagome nie przeczytałam. Choć miałam jedno podejście, ale byłam wtedy młoda i niewinna i mnie ten potencjał pornograficzny właśnie zniechęcił – pamiętam tylko jakieś niejasne opisy obcowania z ogromną, włochatą babą. XD

    Ale, jak powiedziałam, natchnąłeś mnie: w końcu to przeczytam. Choć nie wiem jeszcze, gdzie to wcisnąć, skoro siedzę w “Eksplorując nieznane”, ale jakoś dam radę. :) Tym bardziej, że Twoja wzmianka o Scytach sprawia, że dla mnie to się robi absolutne “MAST RID”.

    • Oj, żebyś mi za złe nie miała:)

      Tych Scytów to malutko jest i raczej jako ciekawostka:)

      Nienackiemu dostało się od historyków za pewne niedociągnięcia jeśli chodzi o fakty historyczne w książce.

      Ja pierwszy tom przeczytałem z biblioteki publicznej w mojej mieścinie (dziwnym trafem biblioteka nie zakupiła następnych dwóch), drugi tom znalazłem będąc na wakacjach u rodziny w Opolu, a trzeci już na studiach. Co zmotywowało mnie do zakupienia całej trylogii:)

  3. Kochani Rodacy! A czy jest ta książka gdzieś dostępna dla czytelnika spoza Polski? Boście mnie tak natchnęli tą recenzją do jej przeczytania – lecz gdzie mam ją wziąć w kraju ościennym? Chyba tylko gdzieś w sieci…

    • Jako bibliotekarz mam za zadanie najpierw szerzyć wiedzę o książkach, dopiero później się zastanawiać skąd te książki brać. A ogólniej mówiąc jestem za wolnym przepływem informacji dlatego informuję, że są do zdobycia wersje elektroniczne. Można bardzo łatwo znaleźć na pewnych portalach. Jednym z nich jest taki co w nazwie ma gryzonia:)

  4. O w mordeczkę. Nienackiego znam, oczywiście, ale całkiem nie z tej strony. I wcale nie wiem, czy chcę z tej strony poznać, bo jako baba, osobnik z natury emocjonalny, lubię, jak mogę polubić bohatera. Tego bym nie polubiła.
    Jednocześnie chylę głowę, tak fantastycznie napisanej recenzji dawno nie czytałam. Długo, ale warto.

    • Z tego co się orientowałem, to raczej książka nie jest zbyt popularna wśród kobiet:)

      Dago da się polubić, ale na pewno nie za jego czyny. Możemy go polubić kibicując jego drodze do władzy (ale wtedy musimy mu dać dyspensę). Podziwiając za jego konsekwencję. Poza tym robi mnóstwo złych rzeczy.

      Agnes dzięki za miłe słowa:)

      • Książka jest popularna wśród osób, charakteryzujacych sie kołtuniarstwem, które uważają,ze nalezy ja przeczytać, bio to nalezy do dobrego tonu. Podobnie jak póscie do opery choć w czasie trawnia przedstawienia śpią. . Popularna jest u osób, zachowujących sie dokładnie jak Dulska. W domu mozna prac wszystkie brudy , byleby na zewnatrz nic nie wychodziło. Co jest wspaniałego w opisach gwałconych dziewczynek przez psy ku uciechy gawiedzi. To mógł wymyslec tylko człowiek chory psychicznie i zoboczony seksualnie i najprawdopodobniej takim był Nienacki. P. B.Weglarski pisze ,że był TW czyli tajnym dobrowolnym agentem SB. takie rzeczy może robić tylko człowiek wypaczony psychicznie. Oczywiście chodzi mi o jedno i o drugie.

        • Nie spotkałem się z opinią, by książkę należało przeczytać, bo to należy do dobrego tonu.

          Nie ma nic wspaniałego w opisach dziewczynek gwałconych przez psy ku uciesze gawiedzi, ale także nie ma nic wspaniałego w opisach ludzi mordowanych z zimną krwią dla władzy, pieniędzy i tym podobnych. Nienacki skumulował wszelkie negatywne i złe rzeczy w swojej książce, by moim zdaniem pokazać, że ludzka natura RÓWNIEŻ oprócz cudownych rzeczy pozwala na czynienie zła. Nie wiem nic o kondycji psychicznej Nienackiego, ale nie sądzę by ona miała coś wspólnego z książką, no może poza zbyt dużą ilością nagromadzonego seksu.

          • A ja tak i to kilkakrotnie, ba nawet polecano mi ją przez osoby, które uważają się, że pochodzą z wyższych sfer. Natomiast gdy zapytałem o sam dokument nie potrafili odpowiedzieć kto i kiedy oraz po co miał być stworzony. Miał być ponieważ historycy twierdzą iż w ogóle nie było żadnego dokumentu o takiej nazwie. Po prostu dziwnym zbiegiem okoliczności zostało to odkryte w okresie międzywojennym po dojściu Hitlera do władzy. To jednak nie ma znaczenia. Przeczytałem wszystkie opinie pod Pana recenzją i oprócz achów, mających demonstrować tu najwyższy stopień zachwytu nie ma nic konkretnego, w tych ocenach. Jedynie Pan Bernard Węglarski pokusił się o głębszą analizę i wykazał plagiatowanie Nienackiego, co udowodnił cytatami. Pochodzenie i postępowanie Nienackiego ma również znaczenie. Zastanawiające jest, o czym pisze P. B. Węglarski, dlaczego jego pierwsza żona od niego odeszła wraz z synem i pozostała w Łodzi. Ze względu na dewiacje seksualne Nienackiego, który nie tylko w tej trylogii barwnie opisuje. Oczywiście bardzo wypaczył historię o czym również Pan Bernard dokładnie powiedział. Zgadzam się z jego stanowiskiem całkowicie to znaczy z bernardem Węglarskim, że pisana trylogia jest etapami, pod wpływem jakichś środków odurzających wtedy jest ten ( przepraszam ale inaczej tego nazwać nie mogę ) bełkot i obleśne opisy obcowania seksualnego z potworami, zwierzętami i kazirodcze. Oraz gdy był normalny i pisał z sensem. Oczywiście kto lubi zaczytywać się w tego typu literaturze, smakuje w wulgarnej pornografii, dla niego trylogia będzie dziełem, kto gustuje w prawdziwej literaturze to będzie ona bełkotem naćpanego faceta. Swój komentarz pozwolę sobie zakończyć cytatem z komentarzy Pana Bernarda Węglarskiego; „ Ale to tylko moje odczucie. Każdy ma prawo do własnego zdania, które ja uszanuję, co nie robi ujmy dla mego stanowiska.” – osobiście nie polecam .

          • A ja tak. Tylko niwe widzę tych którzy by wrócili od marca gdzie obiecali przeczytac książkę do dyskusji i skomentowali swoje wrażenia.

          • Świetna porcja literatury. Komentujący wielbiciele historii faktu, oceniający wartość książki poprzez życie osobiste autora, esteci i strażnicy moralności na bazie “zakazów i ograniczeń” – nie polecam, bo nie zrozumiecie.

  5. Swietna trylogia. Nie rozumiem dlaczego wiekszosc osob jest oburzona brutalnymi czy seksualnymi scenami. Jesli wiezmiemy pod uwage tak zwany “big picture” to stanie sie oczywiste, ze w tamtych czasach (zobacz: tlo historyczne) ludzie byli nekani napadami, glodowali, szukali wlasnej tozsamosci, walczyli o przetrwanie, etc w takich dzikich i ciezkich warunkach dochodzilo do zachowan ktore dzis uwazane sa za bestialskie, niemoralne, zle…Powiem wiecej – wielki plus dla autora, za probe zanalizowania/rekonstrukcji zachowan dawnych ludow.
    p.s Jesli ktos nadal nie jest przekonany to niech poszuka wywiadow z wietnamskimi weteranami… (zolnierze gwalcacy martwe ciala, robiacy naszyjniki z narzadow…, jedzacy ludzkie mieso). Zawsze starajcie sie zobaczyc najpierw “Big Picture” .

  6. ps. I jeszcze pytanie do autora bloga mam , czyj jest cytat na banerze ? “Jeden tylko srodek do osiągniecia szczescia iest, albo ograniczyc swoje zadze, albo pomnozyc sposoby nasycenia ich.” ? (oceniajac po czcionce to cos bardzo starego?) dzieki :)
    (prosze o odp. tu – nie odbieram @).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook