“Książki najgorsze” – rubryka z “Wiadomości Literackich”. Vol. 18

Dzień dobry!

Pani Wiosna w Krakowie się zjawiła:) A ja poprzedni tydzień miałem bardzo dziwny. Zupełnie jakby wyjęty z życiorysu. Ale już wróciłem i dam Wam garsteczkę “Książek najgorszych”:)

Dokładniej jedną książkę pana Jana Michalaka “Swój do swego”. Jest to sztuka ludowa o niesprawiedliwości społecznej i różnicach klasowych.

Wiadomości Literackie nr 29, 20 lipca 1924r.

WL1924nr2920VII

Książki najgorsze

“Jan Michalak. Swój do swego. Sztuka ludowa w jednym akcie ze śpiewami i tańcami. Zamość, Księgarnia Rolnicza, 1924; str. 32.

P. Michalak powiada przez usta chłopa Jamioły:

„Póki naród nie wykaże,
Że faktycznie pić nie lubi,
Póty Żydzi i pachciarze
Będą zdrowi wciąż i grubi.
A gdy jeden Żydek schudnie,
Zaraz w Polsce będzie cudnie!”

Strasznie mało potrzeba właściwie do uszczęśliwienia całego kraju. Wystarczy parę funtów mięsa żydowskiego!

Żyd Fruchtman tak namawia do picia:

“Pijcie, pijcie, głupie chamy,
Upijajcie się bez tchu (?),
Z wami sobie radę damy,
Gdy złożycie się do snu (!?).
Ja rachuję wszystko to.
Potem piszę byle co (?)”

Michalak sam pisze byle co, a o wódeczce musi mieć niezłe pojęcie i poważne doświadczenie w piciu, gdyż w swojej książeczce, obejmującej 32 strony druku, wymienia 28 gatunków wódki. M. in. spotykamy tam: ”Robaczówkę”, „Słonecznikówkę”, „Gorzycę”, „Mocarną”, „Drzewówkę” i tym podobne.

P. Michalak ma również dobrze wyrobione pojęcie o elegancji. W sztuce występuje hrabia Zbaraski, który przyjeżdża koleją do swego majątku i wysiada z wagonu z bukietem czerwonych róż, ubrany przytem we frak. Hrabia, który podróżuje we fraku, wyraża się bardzo górnolotnie, używając słów w języku nieznanym nam bliżej:

„Pardons mą ątante (!!!???)
Zrzucam z nieba niespodziankę,
Ofiaruję tę bogdankę,
Jak powiedział kiedyś Dante (!!!!)”.


Młody Jamioła dziękuje hrabiemu i powiada:

„Jestem ciemny, głupi chłop,
Nie mam smaku i ubioru,
Nie uczony, bez poloru,
Wymłócony jako snop.
W ciemię bito mnie od dziecka,
Ale nie znam co to gniewy.
Tyś jest ziarno, a ja plewy,
Dziś nam pachnie jedna kiecka”.

Wszystko jedno, niech się dzieje, co chce, ale nie mogę się oprzeć pokusie przyznania p. Michalakowi, że istotnie jest ciemny i głupi chłop, że nie ma smaku, że go bito w ciemię od dziecka, i że go jeszcze będą bili nieraz w życiu, jeżeli nie przestanie się zalewać wódką i pisać podobne świństwa.”

bt.

Mamy więc sztukę ludową z wyraźnymi akcentami antysemickimi oraz nieznajomością realiów obycia towarzyskiego.

Sztuka dotyka również problemu alkoholowego chłopów polskich.

Kolejny raz przekonujemy się, że walka o sprawiedliwość społeczną, równość, wolność i braterstwo powinna być czyniona przy pomocy ludzi posiadających talent pisarski. W przeciwnym razie autor może zostać odebrany jako podżegacz do pogromów i innych okropieństw.

Na pewno mamy wątek miłosny. Niestety nie ma w Jagiellonce dostępnego egzemplarza tej książki. Ja na podstawie przytoczonych fragmentów obstawiałbym miłosny trójkąt z Jemiołą, hrabim i bliżej nieokreśloną, ale pachnącą kiecką.

Znalezione jak zwykle w Małopolskiej Bibliotece Cyfrowej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook