Ursula K. Le Guin „Czarnoksiężnik z Archipelagu”

A tu czarnoksiężnik z krainy Oz :) Źródło: https://flic.kr/p/ovrG3P

A tu czarnoksiężnik z krainy Oz :) Źródło: https://flic.kr/p/ovrG3P

I dalej mój licznik przeczytanych książek jest znacznie większy od tych opisanych. Dlatego zaciskam zęby i piszę. Z tym zaciskaniem zębów oczywiście przesadzam, ale moje podejście do systematyczności można określić eufemizmem, że się staram, ale mi nie wychodzi.

„Rakietowe szlaki” – antologia

Lądowanie na Księżycu:) Grafika autorstwa Joe Chiodo, 1984

Lądowanie na Księżycu:) Grafika autorstwa Joe Chiodo, 1984

Zagłębiam się coraz bardziej w odmęty szaleństwa… Tfu! W otchłanie klasyki. Ostatnio zacząłem na poważnie zbierać książki. Na studiach nie miałem swego kąta (co roku z akademika trzeba było się wyprowadzać, także nie było gdzie tych książek zostawić) dopiero teraz, gdy nastąpiła mała stabilizacja (obym tego w złej godzinie nie wyrzekł) i w momencie gdy większość ludziów książek się pozbywa ja je zaczynam gromadzić:)

Krzysztof Boruń i Andrzej Trepka „Proxima”

Kręcimy te kosmosy. Źródło: https://www.pinterest.com/pin/92534967318302690/

Kręcimy te kosmosy. Źródło: https://www.pinterest.com/pin/92534967318302690/

Czego mogłem się spodziewać po drugiej części tak zwanej Trylogii kosmicznej Borunia i Trepki? Jeśli mam być szczery to tego samego co po Zagubionej przyszłości – solidnej i fachowej wiedzy naukowej, interesujących i ciekawych pomysłów związanych z podbojem kosmosu, nienachalnej, ale obecnej propagandy komunistycznej, dość wartkiej akcji i ciekawych rozwiązań fabularnych. Ale czy to dostałem?

Świąteczna paczka, kotka i pozdrowienia…

Nigdy nie wrzucałem u siebie stosików, ale akurat przed świętami sprawiłem sobie taki prezent. Dwadzieścia pięć książek z tak zwanej serii „ze słoneczkiem” Wydawnictwa Poznańskiego. Sporo zapomnianej klasyki, którą mam zamiar poznać na nowo. Paczki dzielnie strzeże moja druga kotka Kiki, która była zaciekawiona co też na biurku stoi. Pozdrawiamy Was moim drodzy Czytelnicy bardzo

Ray Bradbury „Kroniki marsjańskie”

Powrót do mojego ulubionego gatunku trwa. Tym razem będzie o klasyku nad klasykami po germańsku będzie to Klassiker der Klassiker (albo jakoś tak). Trochę historii bo tej książki raczej nie da się opisywać bez historycznego tła. Zacznijmy od tego, że została wydana w roku 1950! W tamtych czasach Mars mógł wydawać się planetą, która zostanie