Fakir i manifa…

Niedzielę miałem całkiem interesującą. Najpierw pod Kościołem Mariackim zobaczyłem tego oto osobnika: Trzeba przyznać, że chłopak miał pomysł na sztuczkę. Po chwili zastanowienia tajemnicę lewitacji łatwo rozgryźć. Jednak pomysł i wykonanie zasługują na jak najwyższe uznanie. Fakir wzbudzał sporą sensację wśród przechodniów. Wróżę mu sporą karierę na zbliżający się sezon turystyczny. Bo wiadomo, że krakusom

Sławomir Mrożek „Baltazar. Autobiografia.”

Któż nie zna tego autora, jego groteskowych opowiadań i poważnych sztuk. Któż, któż! Ech, Mrożek to ikona i postać z piedestału. Przez lata nieobecny w Polsce, znany na całym świecie dramaturg, genialny pisarz. Jednym słowem wielki człowiek! A w tej biografii poznajemy troszkę innego Mrożka. I to dzięki samemu Mrożkowi poznajemy tego innego Sławka. Sławka

Dżoana radzi…

Jako, że Charlie śledzi na bieżąco internety wszelakie, nie mogło mej uwadze  ujść słynne tapl madl z Joanną Krupą. W sensie tego wiralu internetowego a nie programu telewizyjnego. Dziś w drodze do pracy, a dziś było sporo poniżej zera, doszedłem do wniosku, że nie ma nic bardziej ożywczego, pobudzającego, dającego kopa niż przejażdżka na rowerze

Cristo Redentor czy Cristo Rei?

Chrześcijańscy miejscy partyzanci znów w akcji: Dziś w drodze do pracy. Pod wiaduktem kolejowym na ul. Kopernika. Chyba od niedawna bo to moja prawie codzienna trasa więc zauważyłbym wcześniej. Graffiti zrobione chyba przez innych chrześcijańskich city guerillas, bo znacznie lepszy poziom wykonania niże ten cytat z na błoniach. Nawet mnie się podoba. Może jakaś zbłąkana

Zbawion będziesz…

Wspominałem już nie raz, nie dwa, że to miasto mnie zaskakuje wciąż i wciąż. Tym razem objawili się na Błoniach chrześcijańscy, miejscy partyzanci. I wysmażyli na ścieżce przepiękne wezwanie zaczerpnięte z Nowego Testamentu a dokładniej z Listu do Rzymian 10,9. Poruszyło mnie ono do głębi i wzbudziło refleksję na tematy uniwersalne takie jak Bóg, śmierć,

Miejska „twórczość”…

Już wspominałem, że to miasto moje ukochane nie przestaje mnie zaskakiwać wciąż. I tak też było wczoraj. Otóż nie wiem, jak wielu ludzi zwróciło na to uwagę. Koło Kina „Ars” na ulicy świętego Jana idąc w stronę rynku na bocznych ścianach poczynając od kina znajduje się jedyne w swoim rodzaju Manifesto, przekaz, krzyk Anonimowego Twórcy. Nie mogłem się powstrzymać i zrobiłem zdjęcia tego Mocnego, Niepowtarzalnego Aktu Twórczego. Zdjęcia poniżej, później postaram się w swym zadufaniu i przeświadczeniu o mej mądrości i przenikliwości napisać Wam: o co Kurwa moim zdaniem chodziło Anonimowemu Twórcy. Zdjęcia zaserwowane będą w kolejności takiej, jakiej można zobaczyć wpisy na ścianach idąc w stronę rynku. Uważam bowiem, że i kolejność ma tutaj olbrzymie znaczenie.

Żal, żal za rowerem…

Spotkała mię tragedyja niemała jakaś złodziejska ręka sięgnęła po mój rower! W sumie sam sobie winien jestem bo na pokuszenie go wystawiałem. W związku z tym tragicznym dla mnie wydarzeniem, duszę mą zalała poetycka wena i oddałem się twórczości. Na pierwszy ogień pójdzie parafraza „Inwokacji” z „Pana Tadeusza” autorstwa wiadomo kogo, a jak ktoś nie

Autobusem do ślubu…

To miasto nie przestaje mnie zaskakiwać. Pomykam sobie rowerkiem a tu taki widok: Stał sobie pod kościołem autobus Młodej Pary. Przez chwilę myślałem, że to autko właśnie Państwa Młodych ale po rozmowie z kierowcą okazało się, że to podwózka dla gości. Co i tak jest pomysłem genialnym jak dla mnie :) Z mojej strony Wszystkiego

%d bloggers like this: