Krakowiaczek jeden…

Taką okładkę czasopisma “To-to” wyszperałem w Chełmskiej Bibliotece Cyfrowej. I jest to okładka numeru, w którym znalazł się artykuł o książkach oprawionych w ludzką skórę.

Krakowiaczek jeden, miał słoników siedem...

Krakowiaczek jeden, miał słoników siedem…

Wydaje się, że jak na tamte lata okładka dość odważna. Zresztą samo czasopismo, którego redaktorem i wydawcą był Julian Tuwim jest bardzo zabawne i pełne wszelakich ciekawostek, anegdot, zdjęć, które dzisiaj zapełniają Internety. Zastanawiam się jak odnalazłby się Julian Tuwim w Internetach. Skromnym moim zdaniem – Tuwim spenetrowałby Internety dokładnie.

Strachy w stylu retro.

Naprzód do boju! Niech Śmierci zwyciężą! Źródło: https://flic.kr/p/9kgZiT

Naprzód do boju! Niech Śmierci zwyciężą! Źródło: https://flic.kr/p/9kgZiT

Dwa wpisy w ciągu jednego dnia! Takie rzeczy wyczynia Charlie. Tego u mnie chyba jeszcze nie grali. Zapoznam Was moi drodzy z ciekawą galerią zdjęć sprzed wielu, wielu lat. Zdjęcia będą w tematyce Halloween, bo dziś jest ten dzień. I chociaż ja go w żaden szczególny sposób nie obchodzę to uważam, że zawsze można znaleźć okazję do wrzucenia fajnych wintydż zdjęć.

Continue reading

Co można z książkami zrobić vol. 8.

Kolejna odsłona mojego “cyklu” dotyczącego aktów twórczości/barbarzyństwa/bezeceństwa/sztuki (niepotrzebne możecie sobie skreślić) popełnianych na książkach. Papier to cudowny materiał i tworzywo. A papierowe książki stają się wdzięcznym albo niewdzięcznym tematem dla wielu artystów.

“Kalejdoskop”

Dziś prace fotografki(?) fotograficzki(?) a może pani fotograf? O wdzięcznym imieniu Cara a nazwisku Barer.

Muszę przyznać, że bardzo ładnie się prezentują te fotografie.

Na początek dawka książkowych motyli:

“Motyl”

 

“Niebieski motyl”

 

“Różowy motyl”

 

“Ćma”

 

“Bajka”

Muszę przyznać, że podobają mi się te zdjęcia.

Informację o fotografce znalazłem w serwisie [Neatorama], a więcej równie ciekawych, o ile nie ciekawszych prac artystki znajdziecie na jej stronie www.carabarer.com

Jacek Dehnel “Fotoplastikon”

Jacek Dehnel "Fotoplastikon"

Jacek Dehnel “Fotoplastikon”

Moja pierwsza książka Jacka Dehnela, pisarza o dobrej, ugruntowanej pozycji jeśli chodzi o polski i nie tylko świat literacki. “Fotoplastikon” to ponad sto mini opowieści, wariacji snutych przez Dehnela na temat starych fotografii, których Dehnel jest namiętnym zbieraczem i kolekcjonerem.

Większość fotografii pochodzi z przełomów wieku dziewiętnastego i dwudziestego. Zdjęcia te mają kolory sepii, często są zniszczone, bo losy tych fotografii zapewne bywały pogmatwane. I właśnie losy tych fotografii oraz losy ludzi przedstawionych na tych fotografiach Dehnel próbuje nam opowiedzieć. Zdjęcia są różne, przedstawiają różnych ludzi – wszystkie łączy jedynie wielka niewiadoma. Niewiadoma, którą Dehnel stara się rozwikłać w bardzo interesujący sposób. Jego miniatury literackie na temat każdej fotografii są zastanawiające. Sto miniatur, sto różnych zdjęć. Niektóre teksty zachwyciły mnie bardzo, inne zdenerwowały, bo uważałem, że Dehnel podąża zupełnie nie w tą stronę. Autor książki potrafił jednak wydobyć emocje ze zdjęć, które praktycznie od ponad stu lat były martwe. Martwe, bo krewni już dawno nie żyli, bo wojna wyczyściła wszelkie rodzinne powiązania, albo wojna sprawiła, że zupełnie przypadkowi ludzie stali się właścicielami zdjęć, których nie powinni mieć w posiadaniu.

Dehnel stara się przy całej swojej erudycji, wykształceniu – poznać te zdjęcia. Poznawanie tych zdjęć niekoniecznie musi oznaczać bezapelacyjną akceptację tego co się na nich dzieje. Czasem miałem wrażenie, że autor drwi z  postawy sfotografowanych ludzi, że ma z nich niezłą polewkę. A przecież nie przystoi, minęło tyle lat, takie fotografie wymagają przecież nabożnego podejścia, a tu taki Dehnel się nabija i często robi to w sposób zajebisty. Przecież ludzie na fotografiach nie mają szans żadnych na obronę. Ich kości już dawno spróchniały i tylko te fotografie jako mgnienie przeszłości po nich zostały. Niektóre teksty odbierałem też jako takie popisywanie się Dehnela, że czego to on nie wie, i jakie ma zajebiste skojarzenia i jakże on głęboko potrafi spojrzeć na zdjęcia. Takie małe grafomaństwo. No ale może przemawia przeze mnie zwyczajna zazdrość bo koleś jest tylko starszy ode mnie o cztery lata i uznanym pisarzem już jest.

Osobiście nie rozumiem pasji pana Jacka do zbierania starych fotografii, które nie mają z jego przeszłością nic wspólnego. Ale po lekturze “Fotoplastikonu” na pewno dwa razy się zastanowię albo przynajmniej przyjrzę jakimś fotografiom w stylu vintage.

Polecam książkę, bardzo miła lektura, przenosi nas w dawne czasy, pozwala nabrać dystansu do nas samych, do naszego życia, które tak naprawdę nie różni się niczym od życia ludzi z fotografii. Rządzą nami te same prawa natury, te same namiętności złe i dobre. Dehnel jest świetny właśnie w wydobywaniu tych namiętności.