Agata Matraś “Komiks, który wydarzył się naprawdę”

Agata Matraś "Komiks, który wydarzył się naprawdę"Każdemu należy się chwila wytchnienia moi drodzy Czytelnicy. Nawet bibliotekarzom, co to tylko siedzą, czytają te książki i piją kawę za kawą, herbatę za herbatą przegryzając ciastkiem. I jeszcze mają czelność narzekać, że nikt ich nie docenia, a społeczeństwo nie ma do nich szacunku, choć często wykonują pracę daleko wybiegającą poza ich obowiązki.

Cóż zrobić skoro taki odbiór zawodu jest “we” społeczeństwie naszym? Ano uśmiechnąć się i robić dalej swoje (i nie picie kawy w ogromnych ilościach mam tu na myśli) a niesienie owego kaganka oświaty, w tym pięknym kraju nad Wisłą.

A czy może być coś lepszego na poprawę humoru niż internetowy komiks z bibliotekarkami i ich czytelnikami w roli głównej? “Komiks, który wydarzył się naprawdę” obserwuję już od bardzo długiego czasu. Ileż w nim trafnych obserwacji, ileż sytuacji z mego życia zawodowego, a ileż przy tym śmiechu i trochę gorzkiej ironii:)

Dlatego, gdy tylko w świat poszła informacja, że Pulowerek.pl wyda odcinki komiksu na papierze przyklasnąłem inicjatywie z radością. Przyklasnąłem oczywiście w duchu i być może zostawiłem komentarz z gratulacjami na komiksowym blogu.

Dotarła do mnie drogą pocztową (Maćku wielkie dzięki!), niewielka książeczka z obrazkami autorstwa Agaty Matraś. Sto odcinków “Komiksu…” większość znałem z sieci, ale bardzo przyjemnie czytało się je ponownie na papierze.

Jest w tych komiksach wszystko! Cała prawda o trudzie pracy w bibliotece:) Jest nawet komiks z brodą o czytelniku, który szuka książki po kolorze okładki (bibliotekarze, You know what I mean). Komiks-haiku o znikającej pensji lub o tym co powinien bibliotekarz (jeden z moich ulubionych). Sama prawda i samo życie.

Zresztą komiks nie jest przeznaczony wyłącznie dla bibliotekarzy. Poczucie humoru autorki gwarantuje dobrą zabawę osobom nieobeznanym z tajnikami zawodu bibliotekarza. A gdy go przeczytają, to może łaskawszym okiem zerkną na bibliotekarzy, którzy w pocie czoła latem (brak klimatyzacji) i dygocząc z zimna zimą (brak ogrzewania) dzielnie trwają za swoimi ladami bibliotecznymi, by nieść radość i szczęście ludziom złaknionym słowa drukowanego.

Rzekłem i powodzenia życzę w rysowaniu/pisaniu dalszych komiksów. Niech narodzi się nowa tradycja bibliotekarsko-czytelnicza.

 

6 thoughts on “Agata Matraś “Komiks, który wydarzył się naprawdę”

  1. No nie! Wszyscy wokoło już mają, już czytali, a ja cały czas czekam na przesyłkę! :( I co z tego, że gacka czytam, oglądam regularnie w wirtualnym świecie? Chcę w końcu mieć to na papierze! :D
    Ech, ciężkie jest życie bibliotekarza…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook