Bernhard Schlink „Lektor”

Przeczytałem tę książkę za namową znajomej. Sprawdziłem co tam o niej piszą na biblionetce. No i zupełnie nie rozumiem zachwytów. Mój Boże jak ja się z tym „Lektorem” męczyłem. Cała ta opowieść wydała mi się strasznie płaska. Płaska jak moje rodzinne mazowieckie strony (choć u mnie da się jeszcze czasem wypatrzeć jakąś samotną gruszę w

Systematyczność…

To zdecydowanie nie moje drugie imię :D No ale cóż zrobić, muszę się jakoś ogarnąć. Pierwszy tydzień w pracy po powrocie z Monachium minął całkiem spoko – wiadomo pytania: Jak było? i tak dalej i tak dalej. Na początku chciałem ściemniać, że było do dupy i żeby nikogo innego nie wysyłali następnym razem bo ja

Jak mogłem to przegapić!

Nie wiem dlaczego ale w jakiś sposób umknęło mi, że zacząłem pisać bloga rok temu! Dobra okazja do podsumowania mojej rocznej działalności. A więc zacznijmy: Za pozytywną uważam moją pracę jako bibliotekarza niestety za minus uważam moje zarobki :( ale w tym przypadku nie jestem chyba wyjątkiem i narzekać nie zamierzam (choć bardzo tego pragnę).

Powrót do Krakowa…

Wychodząc na przeciw życzeniom czytelnika tegoż bloga (WOW!) coś tam skrobnę! I stało się – te 3 tygodnie minęły jak z bicza strzelił i już jestem w domu! Ten czas był naprawdę fantastyczny – poznałem mnóstwo wspaniałych ludzi z całego świata! I polubiłem Monachium – to wspaniałe miasto. Może trochę suchych faktów o Monachium –

%d bloggers like this: