Kazimierz Kyrcz Jr “Femme Fatale”

Ava Gardner - femme fatale? Źródło: http://theniftyfifties.tumblr.com/tagged/Ava+Gardner/page/3

Ava Gardner – femme fatale? Źródło: http://theniftyfifties.tumblr.com/tagged/Ava+Gardner/page/3

Książki Kazimierza Kyrcza Jr na moim blogu pojawiają się dość regularnie. Dlatego dzisiaj uraczę Was opowieścią o jego najnowszym zbiorku opowiadań, o jakże wymownym tytule Femme fatale.

Continue reading

Łukasz Śmigiel “Mordercy”

mordercy

„Mordercy” to moja druga książka Łukasza Śmigla. „Decathexis” podobało mi się bardzo, i nie będę przed Wami ukrywał, że „Mordercy” również wzbudzili we mnie jak najbardziej pozytywne emocje, chociaż nie wiem czy pozytywne to odpowiednie słowo, gdy pisze się o opowiadaniach, w których zło i okrucieństwo są głównymi tematami.

Śmigiel zaserwował mi prawdziwą karuzelę pomysłów. Każde z dwunastu opowiadań to zupełnie inne światy, czasy, klimaty i historie. Mamy tutaj prawdziwy miszmasz popkulturowych tematów. Są w zbiorku podróże w czasie („Rocznik 1866”), postapokaliptyczny świat razem z obcymi, którzy przekształcają Ziemię w swoje dominium („Do samego końca”). Są anioły i demony („Constant”), jest również prywatny detektyw, który nie godzi się odejść na tamten świat zgodnie z wolą pozostałej części społeczeństwa („Kozioł ofiarny”). Zresztą poruszony w tym opowiadaniu motyw Mordu Kolektywnego przewijał się również w „Decathexis”. A teraz jeszcze doszedł do skojarzeń film “Noc oczyszczenia”, w którym przez jedną noc w Stanach Zjednoczonych żadne siły porządkowe nie działają.

Nie będę rozpisywał się o każdym opowiadaniu, powiem Wam tyle, że każde z nich jest napisane w sposób przemyślany, zgodny z tematyką jaka jest poruszana w treści i ciekawym językiem.

Ja tylko Wam napiszę, że najbardziej podobało mi się opowiadanie z H. G. Wellsem, jako bohaterem, o podróżach w czasie i chorej wizji przyszłości (którą można na wiele ciekawych sposobów rozwinąć, ale to pewnie sam autor wie już najlepiej „Rocznik 1866”). Świetne również było to, w którym poznałem doktora Tulpa, na dworze Izabeli Portugalskiej “Omega” (podobno z TYCH Tulpów).

W każdym opowiadaniu znalazłem również kilka ciekawostek z historii, sztuki, medycyny. Widać, że autor zgromadził w swojej głowie mnóstwo interesujących informacji, o których zresztą wspomina w posłowiu.

Polecam gorąco miłośnikom dość krwawych, ale też różnorodnych w swej tematyce opowiadań z pogranicza horroru, fantastyki i kryminału.

P. S. Podoba mi się również nagromadzenie bardzo dużej liczby piosenek w tekstach. Muszę przyznać, że mamy z panem Łukaszem Śmiglem dość podobny gust muzyczny.

P. S. 2 Jest też opowiadanie, które świetnie wpisuje się w cały nurt dziwnych organizmów przejmujących władzę nad ludźmi i ich umysłami (“Za minutę północ”). Tutaj „Inwazja porywaczy ciał” się kłania. Dlatego też wrzucę Wam trailer z mojej ulubionej wersji z roku 1978 z Donaldem Sutherlandem.

Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki “Lek na lęk”

Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki "Lek na lęk"

Chyba coś ze mną jest nie tak. Po wstrząsającej lekturze książki Tochmana, w której opisano prawdziwe okrucieństwa ludzi wobec ludzi, w ramach odprężenia i zapomnienia o temacie zabrałem się za lekturę książki o wyimaginowanych okrucieństwach, jakie ludziom czynią inni ludzie, duchy, demony. Naprawdę psychika moja działa w bardzo pokręcony sposób. Ale musicie przyznać, że tytuł książki przedstawiać może jakąś obietnicę wyleczenia i przeprowadzenia terapii.

„Lek na lęk” to dzieło duetu pisarskiego. Duetu, którego wcześniej nie znałem zbyt dobrze. Może przemknęli mi gdzieś w jakiś zbiorach opowiadań grozy, ale zapomniałem widocznie. Przyznam się szczerze, że raczej dość sceptycznie byłem nastawiony do owego zbioru i nie spodziewałem się szczególnych fajerwerków. Jakoś tak wydawało mi się, że będzie to ta sama papka, która mielona była już w tak wielu zbiorach opowiadań grozy/horroru/makabry. A tu niespodzianka! Autorzy zaskoczyli mnie bardzo mile (nie wiem czy w przypadku horroru słowo „mile” jest adekwatne), dostałem do ręki historie odświeżające, bardzo dobrze napisane, pełne czarnego humoru. Gdzie cynizm i ironia dominują, a krew i makabra występują w idealnych jak dla mnie proporcjach.

„Lek na lęk” to zbiór szesnastu opowiadań, w większości bardzo krótkich, ciężko nazwać je nawet opowiadaniami to takie miniatury literackie. Oczywiście nie wszystkie, jest kilka dłuższych. Historie mamy przeróżne, niektóre mieszające ze sobą świat duchów, demonów, aniołów i ludzi Roszada, Opiekun, Pączek, Ręce rzeźnika. Inne to próba zgłębienia mrocznych zakamarków ludzkiej psyche Selena, Przytulanka, Mam marzenie. Galeria postaci, jaka przewija się w tym zbiorze jest dość imponująca. Rzeźnik – morderca niewiniątek, psychopata naprawiający świat za pomocą pistoletu, młody człowiek, będący pod opieką Anioła Stróża, który bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki. Wszystkie dość interesujące.

Opowiadania trzymają wysoki poziom, są sprawnie i interesująco napisane. Dodatkową radość sprawiał mi fakt, że spora część opowiadań, w których wspominane jest miejsce akcji, dzieje się w moim Krakówku, co pozwalało wyobrazić sobie wiele rzeczy lepiej i bardziej “żywo” i barwnie. Język opowiadań jest naturalny, bez sztuczności, nadęcia. Tam gdzie powinna być przysłowiowa kurwa jest kurwa, a tam gdzie byłaby zupełnie niepotrzebna jest chuj, i wszystko gra:) Żartuję:)

Wielu polskim autorom nie udaje się przenieść naszej współczesności na karty książki w sposób naturalny. Często wypada taka próba blado i nieprzekonywująco. W „Leku na lęk” takich zgrzytów nie odczuwałem. Autorzy przekazali mi dość wiarygodny (sic!) obraz naszej rzeczywistości. Może z wyjątkiem duchów, flaków i fragmentów rozczłonkowanych ciał walających się tu i ówdzie. Przynajmniej chciałbym wierzyć, że w tej naszej rzeczywistości nie ma, aż tylu duchów, demonów i psychopatycznych morderców. Zapewne się mylę

Dla równowagi dodam, że pierwsze opowiadanie „Dobre rady Doroty”  nie nastrajało mnie pozytywnie do dalszych opowiadań. Podczas czytania miałem niedoparte wrażenie, że czytam o polskim Dexterze w wersji żeńskiej. I pomysł porzucania rozczłonkowanych zwłok w Zakrzówku uważam za nietrafiony. Na Zakrzówku trenują nurkowie często nurkowie policyjni, łatwo więc takie fragmenty ciał byłoby wykryć:D Ale na szczęście dalej było już tylko lepiej:)

Kto lubi horror, grozę, sporą dawkę humoru i absurdu, ironii i cynizmu, wszystko w polskim sosie, temu polecam gorąco „Lek na lęk”.

 

P. S. Z kronikarskiego obowiązku. Przy dwóch opowiadaniach gościnnie wystąpił Łukasz Orbitowski.

 

P. S. Miałem się  nie chwalić, ale się pochwalę. Książkę wygrałem w konkursie Wydawnictwa Fu Kang, za opowiadanie, które zajęło trzecie miejsce. Więcej info tutaj. Możecie tam znaleźć opowiadanko pt. “Kanciapa”.