“W poszukiwaniu smoczej legendy” – gra miejska z okazji Małopolskich Dni Książki i Róży.

Będzie się działo!

Będzie się działo!

Tak jak obiecałem zapraszam Was na grę miejską organizowaną przez pracowników Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie wspólnie z kilkoma krakowskimi księgarniami.

Continue reading

Gra miejska “Wędrowcy w czasie”

12002311_10153871831514505_1210388191479520571_n

Ahoj, internauci świadomie lub mniej świadomie przemierzający bezkres wszechoceanu informacji. Mam dla Was zaproszenie do wzięcia udziału w grze miejskiej, związanej z jubileuszem Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

Continue reading

Kazimierz Kyrcz Jr “Femme Fatale”

Ava Gardner - femme fatale? Źródło: http://theniftyfifties.tumblr.com/tagged/Ava+Gardner/page/3

Ava Gardner – femme fatale? Źródło: http://theniftyfifties.tumblr.com/tagged/Ava+Gardner/page/3

Książki Kazimierza Kyrcza Jr na moim blogu pojawiają się dość regularnie. Dlatego dzisiaj uraczę Was opowieścią o jego najnowszym zbiorku opowiadań, o jakże wymownym tytule Femme fatale.

Continue reading

Kazimierz Kyrcz Jr “Podwójna pętla”

"Podwójna pętla" opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH

“Podwójna pętla” opowiada o życiu policjanta, dlatego dzisiejsze zdjęcia będą z motywem przewodnim policji. Oto pies policyjny. Źródło: https://flic.kr/p/5TJoyH

Praca w policji nie należała nigdy do moim marzeń. Znam kilu policjantów i wiem, że nie jest to lekka, łatwa i przyjemna robótka. Z opowiadanych przez nich historii bardzo często wieje takim absurdem, groteską, że ciężko uwierzyć w ich prawdziwość. Dlatego też Mateusz policjant z krakowskiej policji wzbudził we mnie zaufanie, bo z jego opowieści o pracy w policji czuć doświadczenie. A “Podwójna pętla” to książka po części o pracy w policji.

Continue reading

Paweł Dunin – Wąsowicz “Fantastyczny Kraków”

A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)

A z tym plakatem to chyba raczej wszyscy wiedzą co było inspiracją:)

Na książkę „Fantastyczny Kraków” Dunina – Wąsowicza ostrzyłem sobie ząbki od dłuższego czasu, ale zawsze coś wypadało i zakupić jej nie mogłem. Dopiero na Targach Książki, które były minęły całkiem niedawno odwiedziłem stoisko Narodowego Centrum Kultury i zaopatrzyłem się w kilka książek po bardzo atrakcyjnej cenie:) Pozdrawiam przemiłe Panie ze stoiska.

Aha i dzisiejszy wpis będzie ilustrowany wykonanymi przeze mnie GIFami z motywem fantastycznego Krakowa w tle. Mam nadzieję, że się spodobają.

Continue reading

Grzegorz Drukarczyk “Zabijcie Odkupiciela”

IMAG0372 Miasto bez nazwy, ogromny moloch, po którego asfaltowych żyłach poruszają się blaszane pudełka na kółkach, w tych blaszakach ludzie pędzą do pracy, by zarabiać kasę na nowe blaszaki. Miasto ogromne, brzydkie, w którym parki składają się z wyschniętych drzew, a jedynymi mieszkańcami Miasta, którzy mają jakiekolwiek ludzkie odruchy to grupa Wspaniałych Powalonych czyli kloszardów zajmujących najniższą (według ludzi z blaszanych pudełek na kółkach) niszę ekologiczną.

Nad Miastem góruje elektrownia atomowa. Ogromna, wielgachna i pompująca prąd w Miasto. Niestety czasem się coś w tej elektrowni popsuje, zdarzy się jakiś wyciek radioaktywny i trzeba to naprawić, ale jest to bardzo niebezpieczne. Po co marnować świetnie wyszkolonych pracowników, którzy umrą na chorobę popromienną. Lepiej rekrutować bezdomnych, którzy niczym Robaczki Świętojańskie zaprowadzą na miejsce wycieku specjalistyczne roboty. A to, że żule długo nie pociągną, psa z kulawą nogą nie będzie obchodzić.

Główny bohater Schizo, to wyszczekany żul. Z ogromnymi pokładami cynizmu, sarkazmu, ironii i nienawiści  do tak zwanego „normalnego” świata. To on jest narratorem historii, w której dużą rolę odegra Jezus ponownie przybyły na ziemię, grupa żulów o przedziwnych cechach i historiach życia. Były ksiądz nazywany Apostołem, który nie skończył swojego pierwszego kazania, a który odszedł z kościoła i napisał Nową Ewangelię. Facet z tikami nerwowymi, który pochodzenie ich wyjaśnia w heroicznym czynie, Bawarczyk prowadzący najpodlejszy lokal w mieście i kilka innych groteskowych postaci.

Oto pierwsze kazanie Apostoła:

„Zapomnijcie od dziś o wszystkim, co wpajano wam z tego miejsca. Rozbierzcie ten kościół cegła po cegle i zbudujcie z niego własne domy, zamiast dawać pieniądze na ofiarę, kupcie dzieciom zabawki. Czas mszy poświęćcie na rozmowę ze sobą. I zapomnijcie o dziesięciu przykazaniach, bo tak naprawdę jest ono tylko jedno: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Jeżeli to pojmiecie, jeżeli będziecie ludźmi, On też będzie miłował was jak siebie samego. Te mury nie są wiarą, księża w złoconych sutannach nie są wiarą, martwe koraliki różańca nie są wiarą, paradne uroczystości nie są wiarą. Wiarą jest tylko ten krzyż, ale nie trzeba go wcale wieszać na ścianie, wystarczy wiedzieć, że istnieje i pamiętać o nim”

­

Jest jeszcze Przełożona Kostnicy, czyli zimna suka bez serca, którą Schizo kiedyś kochał, a którego ona wyśle na śmierć.

Pomysłów na koniec świata i ponowne przyjście Zbawiciela było mnóstwo. Niektóre bardziej szalone, inne zgodne z konwencją religijną i w duchu ostatniego rozdziału Nowego Testamentu napisanego przez niejakiego św. Jana od wina dzbana i skręta z afgana. Jezus wracał już jako zombie, jako mściciel i pewnie mnóstwo innych przyjmował wcieleń.

Pan Drukarczyk oferuje nam bardzo interesującą wizję nadejścia Odkupiciela. Jezus zostanie Robaczkiem Świętojańskim i będzie nauczał w elektrowni atomowej. Nauczał będzie zmartwychwstałych kloszardów, którzy zginęli podczas akcji naprawczych przecieków w elektrowni. Ludzie na wysokich szczeblach władzy zrobią wszystko, by Jezus nie zrealizował swojego planu, którym jest królestwo niebieskie na ziemi. Czy mu się uda?

Świetny, wulgarny język, którym posługuje się Schizo na opisanie swojego żulerskiego życia oraz tak zwanego „normalnego” świata. Sporo gorzkich słów na temat społeczeństwa, które tylko żre, konsumuje, kupuje. Bez żadnej refleksji, bez żadnego zastanowienia. Tępe masy, które myślą, że żyją. Schizo nie zostawiał suchej nitki (eufemistycznie mówiąc) na innych ludziach. Dostawało im się za oportunizm, głupotę, masowość, brak ludzkich uczuć i chciwość nowych rzeczy. Tu mnie ta postawa Schiza, który negował wszystkich “normalnych” drażniła, bo chociaż do pracy jeżdżę na rowerze, o zarabianiu kasy na nowe blaszane pudełko też ciężko mówić, to chyba należę do tej „normalnej” części społeczeństwa.

Dlaczego Drukarczyk jako jedynych „prawdziwych” ludzi pokazał żuli? Może chodzi o szczerość. Żule i kloszardzi niczego nie udają. Są szczerzy w swoich intencjach: znaleźć jakikolwiek alkohol, wyczyścić nim swoją pamięć, zaspokoić głód i tak do usranej śmierci. Popić, pojeść i nie wiem czy poruchać, ale te dwie pierwsze podstawowe potrzeby rządzą Wielkimi Powalonymi. I czy rzeczywiście żule to pasożyci? Wrzód na zdrowym ciele społeczeństwa. A może jest odwrotnie? Może ci, którzy siedzą na samym szczycie tak zwanej drabiny społecznej, cała wierchuszka to przeżarte złem, fałszem i chciwością stwory, które już dawno powinno się przestać nazywać ludźmi.

Książka Drukarczyka zapewniła mi kilka godzin porządnej rozrywki. Czyta się ją bardzo dobrze, choć czasem może być trochę obrzydliwie. Mnie zirytowała scena w stołówce. Schizo wymusił obiady na ludziach, po prostu ich wypłaszając swoim smrodem i chamstwem. Podobno tak robią żule na dworcach. Podchodzą do człowieka z jedzeniem i wtykają mu paluchy do zupy czy jakiegoś dania. Mnie osobiście coś takiego nie spotkało, ale gdyby mi ktoś tak zrobił to niech spodziewa się wpierdolu. Co innego jest bowiem przeprosić “kierownyka” i żebrać o złotówkę na przysłowiową “bułkę”, a co innego chamsko i ordynarnie wpieprzyć komuś paluchy do jedzenia.

Są co prawda pewne dłużyzny, zwłaszcza gdy Schizo zacznie pomstować na cały świat. Może też w książce brakować totalnej rozpierduchy, na której czele stałby Jezus z kumplami. Prawdziwego Armagedonu, ale ogólnie czyta się bardzo dobrze.

Książka nie kończy się happy endem. Kończy się ponuro i smutno. Nie ma zwycięstwa nad plugastwem i tymi na górze.

Moje zdziwienie było spore, gdy przeczytałem na biblionetce, że pierwsze wydanie książki ukazało się w 1992 roku. A to wydanie z Fabryki Słów jest wznowieniem. Zupełnie nie dało się odczuć, że książka ma ponad dwadzieścia lat. A często  taka fantastyka dość szybko się starzeje. Szacunek dla autora. Widocznie „Zabijcie Odkupiciela” jest dość uniwersalną krytyką społeczeństwa i przystaje do każdych czasów. Co nie świadczy dobrze o naszym “normalnym” świecie.

Charlie na wystawie…

Czasem miłe i fajne rzeczy mogą spotkać człowieka z zupełnie niespodziewanej strony i w jak najmniej oczekiwanym momencie. Będzie dzisiaj trochę nieskromnie, bo będę się chwalił!

Otóż jeden z moich wpisów pod tytułem “Miejska twórczość” (to ten w którym opisuję zdjęcia Manifestu Anonimowego Twórcy) stał się inspiracją dla artystki!

Ciąg zdarzeń przyczynowo – skutkowych wyglądał następująco. Anonimowy Twórca zainspirował mnie swoim przekazem. Ja wykorzystując moje doświadczenie, wiedzę i wykształcenie humanistyczne (które dla wielu ludzi jest niczem) opisałem wrażenia jakie Manifest we mnie wywołuje. Moje krytyczne spojrzenie na Manifest, z kolei spodobało się rzeźbiarce Iwonie Demko, która poprosiła o wykorzystanie tekstu w artystycznej instalacji!

No i jest! Wisi! W Centrum Sztuki Współczesnej Solvay w Krakowie! W ramach projektu “Przedmieścia”.

Zapodam Wam kilka fotek, żebyście mieli naoczny pogląd:)

Szatan, wódka, czołgi

Szatan, wódka, czołgi

Miejska Twórczość

Cipa, traktor, kombinerki!

Cipa, traktor, kombinerki!

Wisi sobie ten mój wpis:) Ja osobiście stosunek do tak zwanej modern art mam raczej chłodny. Przyznam Wam się, że prośba Iwony zaskoczyła mnie zupełnie i mile połechtała próżność mą.

Satysfakcja niewątpliwie jest:) I choć rola ma skromna w całym przedsięwzięciu czuję się bardzo zadowolony, że pisanina, którą tutaj uprawiam podoba się:)

P. S. Iwony nie znałem wcześniej, trafiła na mojego bloga wpisując różne wulgaryzmy (co nie świadczy najlepiej o mnie:D).