Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki “Lek na lęk”

Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki "Lek na lęk"

Chyba coś ze mną jest nie tak. Po wstrząsającej lekturze książki Tochmana, w której opisano prawdziwe okrucieństwa ludzi wobec ludzi, w ramach odprężenia i zapomnienia o temacie zabrałem się za lekturę książki o wyimaginowanych okrucieństwach, jakie ludziom czynią inni ludzie, duchy, demony. Naprawdę psychika moja działa w bardzo pokręcony sposób. Ale musicie przyznać, że tytuł książki przedstawiać może jakąś obietnicę wyleczenia i przeprowadzenia terapii.

„Lek na lęk” to dzieło duetu pisarskiego. Duetu, którego wcześniej nie znałem zbyt dobrze. Może przemknęli mi gdzieś w jakiś zbiorach opowiadań grozy, ale zapomniałem widocznie. Przyznam się szczerze, że raczej dość sceptycznie byłem nastawiony do owego zbioru i nie spodziewałem się szczególnych fajerwerków. Jakoś tak wydawało mi się, że będzie to ta sama papka, która mielona była już w tak wielu zbiorach opowiadań grozy/horroru/makabry. A tu niespodzianka! Autorzy zaskoczyli mnie bardzo mile (nie wiem czy w przypadku horroru słowo „mile” jest adekwatne), dostałem do ręki historie odświeżające, bardzo dobrze napisane, pełne czarnego humoru. Gdzie cynizm i ironia dominują, a krew i makabra występują w idealnych jak dla mnie proporcjach.

„Lek na lęk” to zbiór szesnastu opowiadań, w większości bardzo krótkich, ciężko nazwać je nawet opowiadaniami to takie miniatury literackie. Oczywiście nie wszystkie, jest kilka dłuższych. Historie mamy przeróżne, niektóre mieszające ze sobą świat duchów, demonów, aniołów i ludzi Roszada, Opiekun, Pączek, Ręce rzeźnika. Inne to próba zgłębienia mrocznych zakamarków ludzkiej psyche Selena, Przytulanka, Mam marzenie. Galeria postaci, jaka przewija się w tym zbiorze jest dość imponująca. Rzeźnik – morderca niewiniątek, psychopata naprawiający świat za pomocą pistoletu, młody człowiek, będący pod opieką Anioła Stróża, który bardzo poważnie traktuje swoje obowiązki. Wszystkie dość interesujące.

Opowiadania trzymają wysoki poziom, są sprawnie i interesująco napisane. Dodatkową radość sprawiał mi fakt, że spora część opowiadań, w których wspominane jest miejsce akcji, dzieje się w moim Krakówku, co pozwalało wyobrazić sobie wiele rzeczy lepiej i bardziej “żywo” i barwnie. Język opowiadań jest naturalny, bez sztuczności, nadęcia. Tam gdzie powinna być przysłowiowa kurwa jest kurwa, a tam gdzie byłaby zupełnie niepotrzebna jest chuj, i wszystko gra:) Żartuję:)

Wielu polskim autorom nie udaje się przenieść naszej współczesności na karty książki w sposób naturalny. Często wypada taka próba blado i nieprzekonywująco. W „Leku na lęk” takich zgrzytów nie odczuwałem. Autorzy przekazali mi dość wiarygodny (sic!) obraz naszej rzeczywistości. Może z wyjątkiem duchów, flaków i fragmentów rozczłonkowanych ciał walających się tu i ówdzie. Przynajmniej chciałbym wierzyć, że w tej naszej rzeczywistości nie ma, aż tylu duchów, demonów i psychopatycznych morderców. Zapewne się mylę

Dla równowagi dodam, że pierwsze opowiadanie „Dobre rady Doroty”  nie nastrajało mnie pozytywnie do dalszych opowiadań. Podczas czytania miałem niedoparte wrażenie, że czytam o polskim Dexterze w wersji żeńskiej. I pomysł porzucania rozczłonkowanych zwłok w Zakrzówku uważam za nietrafiony. Na Zakrzówku trenują nurkowie często nurkowie policyjni, łatwo więc takie fragmenty ciał byłoby wykryć:D Ale na szczęście dalej było już tylko lepiej:)

Kto lubi horror, grozę, sporą dawkę humoru i absurdu, ironii i cynizmu, wszystko w polskim sosie, temu polecam gorąco „Lek na lęk”.

 

P. S. Z kronikarskiego obowiązku. Przy dwóch opowiadaniach gościnnie wystąpił Łukasz Orbitowski.

 

P. S. Miałem się  nie chwalić, ale się pochwalę. Książkę wygrałem w konkursie Wydawnictwa Fu Kang, za opowiadanie, które zajęło trzecie miejsce. Więcej info tutaj. Możecie tam znaleźć opowiadanko pt. “Kanciapa”.

11 thoughts on “Kazimierz Kyrcz Jr ; Łukasz Radecki “Lek na lęk”

  1. Gratuluję nagrody :)Czy w konkursie była wymagana określona ilość znaków? Bo jak dla mnie opowiadanie mogłoby być tak ze 3 razy dłuższe, żebyś miał czas bardziej szczegółowo przedstawić bohatera ;) Ale chyba pisanie nie sprawia Ci dużych problemów, prawda? ;) Mam na myśli to, że jak jest już pomysł, to potem już “leci”. Trzeba się tylko zmusić żeby przysiąść, prawda? Ja już od jakiegoś czasu przymierzam się, że wysłać opowiadanie do jakiegoś konkursu, ale zwykle kończy się tak, że siadam przed komputerem i utykam w połowie, niestety. Jeszcze raz gratulacje! :)

    • Ograniczona liczba znaków była. Julka mam tak samo! Pomysłów mnóstwo, w momencie prób wykonania okazuje się jakie to miałkie wychodzi:) Ale chyba trzeba próbować:)

  2. Gratuluję trzeciego miejsca i nagrody:)
    A tak nawiasem pisząc, Twoje fikcyjne opowiadanie przypomina mi nieco pewną życiową historię:)

    • Dzięki:) A możesz rzucić trochę więcej światła na życiową historię?:) Tylko nie mów, że jakiś bibliotekarz tak postąpił:) Z drugiej strony nie od dziś wiadomo, że życie pisze lepsze scenariusze niż w niejedenym filmie:)

  3. Nie bardzo jest o czym:)Napiszę tylko tyle, że chodzi mniej więcej o wątek romansowy, jakie będzie jego zakończenie, czas pokaże. Ale kto wie, może ten “życiowy” bibliotekarz zacznie przejawiać mordercze zapędy względem swojej wybranki i powieje grozą;)
    W każdym razie życie ma wprawę w pisaniu ciekawych scenariuszy i lepszą wyobraźnię niż jeden reżyser:)

  4. Heh, zamiast o Kyrczu i Radeckim, to dyskusja o opowiadaniu :) I słusznie, bo można się zapoznać. Krótkie, ale treściwe. Wiesz, o czym piszesz (mam nadzieję, że z wyjątkiem końcówki).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook