Heloł! Jak tam upalna sobota Wam mija? Bo w Krakowie jest naprawdę bardzo gorąco jak w takim wielkim piekarniku, co ja osobiście kocham i uwielbiam:) I miałem być na Krakonie, ale jak zwykle wyszło inaczej:( Dzisiaj powrót do metod znęcania się nad papierem i tworzeniem sztuki Z KART książek, a nie tworzeniem sztuki NA KARTACH…
Się porobiło moi drodzy, się porobiło. Polacy o zombie piszą! I to piszą bardzo dobrze, a jeśli nie bardzo dobrze to przynajmniej ciekawie i interesująco. Projekt „Zombiefilia” to dwudziestu dwóch autorów i autorek (w tym jeden ze Zgniłego Kapitalistycznego Zachodu), którzy postanowili machnąć dwadzieścia pięć historii, w których żywe trupy będą jeśli nie głównymi…
Przytoczę Wam krótki bo krótki, ale jakże trafny fragment dotyczący książek, które chciał zakupić główny bohater „Powrotu…” i jakież jego było zdziwienie, gdy wszedł do księgarni… [quote style=”1″] „Całe popołudnie spędziłem w księgarni. Nie było w niej książek. Nie drukowano ich już od pół wieku bez mała. A tak się na nie cieszyłem, po mikrofilmach,…
Kajałem się już za brak „Książek najgorszych”, których nie ma niestety w „Wiadomościach…” ale na szczęście w roku 1925 redakcja czasopisma stworzyła nową rubrykę, którą nazwała „Camera obscura” – są to kurioza, ciekawostki, śmiesznostki i inne dziwne rzeczy wyszperane w prasie z tamtego okresu. Ja sam na swoim blogu często wrzucam Wam takie ciekawostki, ale…
„Mordercy” to moja druga książka Łukasza Śmigla. „Decathexis” podobało mi się bardzo, i nie będę przed Wami ukrywał, że „Mordercy” również wzbudzili we mnie jak najbardziej pozytywne emocje, chociaż nie wiem czy pozytywne to odpowiednie słowo, gdy pisze się o opowiadaniach, w których zło i okrucieństwo są głównymi tematami. Śmigiel zaserwował mi prawdziwą karuzelę pomysłów.…
Biję się w piersi, kajam się przed Wami, bom zapomniał o „Książkach najgorszych” z „Wiadomości Literackich”, ale na usprawiedliwienie dodam, że w kilku numerach z 1925 roku „Książki najgorsze się nie pojawiły”. Czy to znak, że w roku 1925 literatura polska przestała wypuszczać na świat poronione płody domorosłych literatów? Chyba raczej redakcja czasopisma zrezygnowała z…
“Obłok Magellana” to mała znana książka Lema. Podobno nawet sam autor jakby trochę się jej wstydził i nie była wznawiana przez bardzo wiele lat. Ja czytałem wydanie pierwsze z 1955. Dlaczego Lem się jej trochę wstydził? No cóż, nie da się ukryć, że rys ideologiczny w powieści jest dość mocno nakreślony i wiele fragmentów książki…
Czasem wpadnie w moje łapki coś zupełnie niespodziewanego, coś na co sam raczej nigdy bym nie trafił. Tym razem niewielka objętościowo książeczka pana Markowskiego trafiła za sprawą koleżanki z pracy, która stwierdziła, że może mi się spodobać. I miała rację. „13 opowiadań o króliku” to miniaturki literackie, dziejące się w bezimiennym mieście, najprawdopodobniej u schyłku…
Zdałem sobie przed chwilą sprawę, że nie pisałem o żadnej książce Kinga na moim blogu, ale na pewno wielokrotnie o nim wspominałem. Dziwne to, bo pana Stefana to ja namiętnie czytywałem w liceum i trochę mniej namiętnie na studiach. Aha! Wcale to nie dziwne, bo gdy ja byłem w liceum to Internet był na kartki…
Się działo przed wojną, się działo. Pisałem już o francuskiej krowie, która wypiła wiadro jabłkowej brandy, a dzisiaj będzie o węgierskim, tresowanym niedźwiedziu, który jak przystało na tresowane zwierzę z wiadra nie pija tylko z gwinta łoi koniak, a wszystko to w Warszawie, „myly” państwo. Tresowany niedźwiedź upił się na przedstawieniu butelką koniaku. ” (?). Wesołą…