Artystyczna wizja Kazimierza Pietruszewskiego Seniora. Źródło: https://flic.kr/p/uUgdvm
O Fatalnych jajach Bułhakowa słyszałem i czytałem to tu to tam. Odkładałem lekturę tego opowiadania na świętego Nigdy, aż na blogu Setna strona jego autorka zamieściła nie tylko swoje wrażenia po lekturze, ale także bezpośredni link do Wolnych Lektur (ja też to w tym momencie czynię), z których można ściągnąć sobie ten utwór. To był impuls, który pozwolił mi dzięki kilku kliknięciom zdobyć elektroniczny egzemplarz i już nie było wymówek, trzeba było zacząć czytać. Za co autorce bloga – Agacie serdecznie dziękuję.
Bal w Akademii Sztuk Pięknych. Źródło: https://audiovis.nac.gov.pl/obraz/126136/7527166c4c0fbdb4faff756076ec0b77/
Całkiem niedawno przeczytałem inną książkę Nowaczyńskiego. Postać autora na tyle mnie zainteresowała, że obiecałem sobie przeczytać coś jeszcze, kiedyś, gdzieś. Zadziwiająco jak na mnie dość szybko (wcale nie tak szybko, bo po trzech miesiącach) odkurzając mój czytnik (w przenośni oczywiście) zobaczyłem, że mam plik z książką pana Adolfa. Zerknąłem, zacząłem czytać i już postanowiłem skończyć.
Lądowanie na Księżycu:) Grafika autorstwa Joe Chiodo, 1984
Zagłębiam się coraz bardziej w odmęty szaleństwa… Tfu! W otchłanie klasyki. Ostatnio zacząłem na poważnie zbierać książki. Na studiach nie miałem swego kąta (co roku z akademika trzeba było się wyprowadzać, także nie było gdzie tych książek zostawić) dopiero teraz, gdy nastąpiła mała stabilizacja (obym tego w złej godzinie nie wyrzekł) i w momencie gdy większość ludziów książek się pozbywa ja je zaczynam gromadzić:)
Czy tak wyglądał retronauta? Źródło: pinterest.com
Była taka seria wydawana w Polszcze przed laty przez Wydawnictwo Literackie. Seria zwała się „Fantastyka i groza” i redaktorzy owego cyklu z bardzo szerokim rozmachem dobierali lektury dla polskich czytelników. Czegóż tam nie było. Huxley, Le Guin ale także Mary Shelley i sowieccy pisarze. Ja dzisiaj o jednym sowieckim pisarzu chcę napisać. A piszę sowieckim, a nie radzieckim, bo chyba już najwyższy czas porzucić nazewnictwo epoki PRL. Cały świat pisze Soviet Union tylko my z powodów wiadomych mamy Związek Radziecki. Dlatego postaram się (już wcześniej tego próbowałem) pisać sowiecki, albo ewentualnie Kraj Rad:)
W dzisiejszym wpisie będą dominować surrealistyczne dzieła. Źródło: http://50watts.com/Fantastic-Plangent
Trzecia i ostatnia część tak zwanej Trylogii kosmicznej Borunia i Trepki. O dwóch poprzednich możecie przeczytać Tu i Tu. Wszystkie trzy części czytałem w wersjach z lat osiemdziesiątych, a więc przeredagowanych już przez autorów. Zastanawiam się jak wyglądały wersje oryginalne.
Zdjęcie użytkownika Charles Hutchins. Źródło: https://flic.kr/p/a4ujzh
Ostatnimi dniami czasu nie miałem na nic, żar leje się z nieba, ja na blogu milczę, czas przerwać to milczenie. Dzisiaj książka, którą przeczytałem dawno, ale to bardzo dawno temu, ale zapomniałem jej wrzucić na bloga.
Kręcimy te kosmosy. Źródło: https://www.pinterest.com/pin/92534967318302690/
Czego mogłem się spodziewać po drugiej części tak zwanej Trylogii kosmicznej Borunia i Trepki? Jeśli mam być szczery to tego samego co po Zagubionej przyszłości – solidnej i fachowej wiedzy naukowej, interesujących i ciekawych pomysłów związanych z podbojem kosmosu, nienachalnej, ale obecnej propagandy komunistycznej, dość wartkiej akcji i ciekawych rozwiązań fabularnych. Ale czy to dostałem?
Kokon z poczwarką. Takie zdjęcie z Flickra. Źródło: https://flic.kr/p/525PwA
Na jednym z moich ulubionych blogów O dystopiach, którego autorka ma cudowny talent do wynajdowania prawdziwych pereł, pojawił się wpis o książce, o której zupełnie nic nigdy nie słyszałem. Zero, null, pustka totalna niczym w głowie większości polskich polityków. Zresztą o autorze tejże książki również nie słyszałem absolutnie nic. Wstyd mnie się zrobiło, bo pan Wyndham zasłużonym pisarzem jest. Napisał na przykład Dzień Tryfidów, który kojarzę tylko i wyłącznie z filmu. Z zadziwiającą jak na mnie szybkością i zdecydowaniem, za grosze zakupiłem Poczwarki na znanym serwisie aukcyjnym i to dosłownie za grosze. Po “Stalowym Szczurze” byłem wygłodniały porządnej lektury. I Poczwarki okazały się strzałem w dziesiątkę. Słuchajcie nie mogłem uwierzyć, że ta książka powstała sześćdziesiąt lat temu.
Nigdy nie wrzucałem u siebie stosików, ale akurat przed świętami sprawiłem sobie taki prezent. Dwadzieścia pięć książek z tak zwanej serii „ze słoneczkiem” Wydawnictwa Poznańskiego. Sporo zapomnianej klasyki, którą mam zamiar poznać na nowo. Paczki dzielnie strzeże moja druga kotka Kiki, która była zaciekawiona co też na biurku stoi. Pozdrawiamy Was moim drodzy Czytelnicy bardzo…