Brian W. Aldiss „Cieplarnia”

Książka w towarzystwie herbaty z Afryki, kubka z Polski, podkładki z Łotwy, i moich własnych wyhodowanych papryczek piri piri. 

Dzień, dzień dobry! Powolutku, pomalutku nowy rok szkolny się rozpoczyna. Jak tam u Was z nastrojem? Pogoda póki co dopisuje i podobno kroi się całkiem ładny wrzesień. Niektórzy wieszczą, że taki ładny jak w 1939 i jednocześnie puszczają oczko, że niby coś się kroi. Ja tam nic nie wiem, ale…

…

Frederick Forsyth „Czysta robota”

I znów lajfstajlowo – książka z Polski, herbata z Indii, kubek z Tarnowa, inna podstawka z Ukrainy, nożyczki z Chin, taśma z Polski (chyba), guzik z mojego płaszcza (ma ktoś igłę i nici)?

I trochę taki będzie teraz moi drodzy powrót do przeszłości, bo Czystą robotę przeczytałem dość dawno temu, ale dopiero teraz postanowiłem o niej coś napisać.

…

J. R. R. Tolkien „Hobbit, czyli tam i z powrotem”

Jadę po linii najmniejszego oporu i wklejam gify z filmu Jacksona, którego nie oglądałem.

Jadę po linii najmniejszego oporu i wklejam gify z filmu Jacksona, którego nie oglądałem.

Cześć! Witam Was wszystkich w kolejnej odsłonie przygód czytelniczych Charliego (czyli mnie). Dzisiaj będzie krótko, miło i przyjemnie, bo jakże może być inaczej gdy na warsztat został wzięty Hobbit… powieść Tolkiena, która od kilkudziesięciu lat należy już do kanonu literatury fantastycznej, Ba! Ta książka stanowi podwaliny literatury fantasy.

…

Jonathan Swift „Podróże do wielu odległych narodów świata…”

Ilustracja pochodzi z polskiego wydania "Podróży Guliwera..." z roku 1842. Trochę "podrasowana" przeze mnie.

Ilustracja pochodzi z polskiego wydania „Podróży Guliwera…” z roku 1842. Trochę „podrasowana” przeze mnie.

Któż z nas nie zna nieśmiertelnych Podróży Guliwera czyli w pełnym brzmieniu tytułu Podróży do wielu odległych narodów świata, w 4 częściach, opisane przez Lemuela Guliwera, najpierw lekarza okrętowego, później kapitana kilku statków, a raczej dwóch części, które zostały dostosowane dla dziecięcych czytelników, a które większość z nas poznała w dzieciństwie. Oryginalna opowieść Swifta to znacznie więcej niż wizyta w kraju Liliputów i olbrzymów. To fascynująca przygoda i niesamowita książka. Takiej ilości zjadliwej i trafnej satyry oraz eufemistycznie rzecz ujmując niechęci do rodzaju ludzkiego dawno nie doświadczyłem.

…

John Galsworthy „Ostatni stoik”

Rodzinka Galsworthy. Źródło: https://flic.kr/p/bMPktF

Rodzinka Galsworthy. Źródło: https://flic.kr/p/bMPktF

Jednym z plusów czytania kilku książek na raz (a często tak robię) jest kończenie tych kilku książek równocześnie. Tak się stało i tym razem, po Nowaczyńskim, a może nawet przed skończyłem książkę Galsworthy’ego.

…

John Wyndham „Poczwarki”

Kokon z poczwarką. Takie zdjęcie z Flickra. Źródło: https://flic.kr/p/525PwA

Kokon z poczwarką. Takie zdjęcie z Flickra. Źródło: https://flic.kr/p/525PwA

Na jednym z moich ulubionych blogów O dystopiach, którego autorka ma cudowny talent do wynajdowania prawdziwych pereł, pojawił się wpis o książce, o której zupełnie nic nigdy nie słyszałem. Zero, null, pustka totalna niczym w głowie większości polskich polityków. Zresztą o autorze tejże książki również nie słyszałem absolutnie nic. Wstyd mnie się zrobiło, bo pan Wyndham zasłużonym pisarzem jest. Napisał na przykład Dzień Tryfidów, który kojarzę tylko i wyłącznie z filmu. Z zadziwiającą jak na mnie szybkością i zdecydowaniem, za grosze zakupiłem Poczwarki na znanym serwisie aukcyjnym i to dosłownie za grosze. Po “Stalowym Szczurze” byłem wygłodniały porządnej lektury. I Poczwarki okazały się strzałem w dziesiątkę. Słuchajcie nie mogłem uwierzyć, że ta książka powstała sześćdziesiąt lat temu.

…

Świętochowski o Tomaszu Morusie. Część 1.

Dzisiaj mija pięćset trzydzieści sześć lat od dnia, w którym na świat przyszedł „geniusz Anglii” i człek, który stworzył cały nowy gatunek literacki, a którego życiorys może dawać do myślenia. A ja kontynuując chlubną tradycję zarzucania Was fragmentami z „Utopii w rozwoju historycznym” przytaczam Wam pierwszą część przemyśleń Świętochowskiego o Tomaszu Morusie.

James White „Szpital kosmiczny”

W końcu przywitałem się z panem Jamesem Whitem i jego „Szpitalem kosmicznym”. Było to bardzo miłe spotkanie, które przerodzi się prawdopodobnie w dłuższą znajomość.

Tomasz Morus „Utopia”

Uwielbiam ten moment podczas lektury, kiedy przeczytane zdanie nagle wdziera się w mój mózg uruchamiając lawinę skojarzeń, wspomnień czy też różnorakich emocji. Uwielbiam być sprowadzany do parteru przez autora. Sprowadzany w takim sensie, że nagle się okazuje, że Charlie nie jest najmędrszym z bibliotekarzy, ale jakiś koleś pięćset lat temu myślał dokładnie tak samo lub…

%d bloggers like this: