Brian W. Aldiss „Wiosna Helikonii”

Dzień dobry, dzień dobry! Jak tam jutrzenka majowej swobody? U Was pięknie i ciepło? Czy raczej tylko ciepło? Czy raczej może leje? U mnie w Krakowie od kilku dni deszcz pada non stop padało. Nie jest za ciekawie. Dziś Wam opowiem o pewnym monumentalnym dziele pisarza, z którym nie do końca mi po drodze, a który wszak twórcą jest płodnym i jego wyobraźnia granic nie zna.







