Dan Simmons „Endymion”

Udało mi się skończyć trzecią część cyklu Hyperion/Cantos. Krótko będzie, bo obiecałem Wam zbiorczy wpis o wszystkich czterech książkach. Trzeciej części nie czytało mi się aż tak dobrze jak poprzednich dwóch. Może wynika to z przeciążenia tematyką, objętością, a może duże znaczenie miał fakt, że Simmons w książce poszedł w bardziej przygodową konwencję. Niemal cała

Dan Simmons „The Fall of Hyperion” („Zagłada Hyperiona”)

To nie będzie żadna recenzja, chociaż obiecałem w poprzednim informacyjnym wpisie o Hyperionie, że jak skończę cykl to napiszę. „Hyperion” i „The Fall of Hyperion” to dylogia, więc mógłbym już coś skrobnąć o tych dwóch książkach, bo zdecydowanie większość wątków jest pozamykana, ale jestem w trakcie czytania „Endymiona” i jak skończę kolejną dylogię to napiszę

Dan Simmons „Hyperion”

Grafika z devianart. Wyobrażenie Chyżwara ( w oryginale The Shrike) użytkownika Synax444. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Pain-Elemental-158111913

Grafika z devianart. Wyobrażenie Chyżwara ( w oryginale The Shrike) użytkownika Synax444. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Pain-Elemental-158111913

Gdybym miał opisać jednym zdaniem książkę Simmonsa to prawdopodobnie byłoby to “Ma chłop ROZMACH”. Rozmach, rozmach i jeszcze raz rozmach. Simmons w swojej książce wcisnął chyba wszystkie pomysły, klisze, wątki jakie napędzały i napędzają literaturę science – fiction. Podróże z prędkością światła, hibernacja, teleportacja, klonowanie, zabiegi przedłużające życie, terraformowanie planet, ludzkość tworząca wielkie międzyplanetarne imperium. Sztuczna Inteligencja, androidy, Wszechświatowa (dosłownie) Sieć informatyczna, portale do teleportowania, genetyczne modyfikacje, podróże w czasie, wielkie kosmiczne bitwy, strzały, bajery i ogromne lasery. Nosz kurwa wszystko! A to dopiero pierwszy tom za mną. 

Aha i jakim cudem ja tego w latach dziewięćdziesiątych nie przeczytałem to ja nie wiem.

Cormac McCarthy „Droga”

 Ja to jednak jestem jakiś dziwny:) Wspominałem o ostatniej niedzieli, że była brzydka i ponura. I dlatego przeczytałem sobie książkę Szczygła na poprawę humoru:) Tak było, ale książkę Szczygła czyta się szybko. A niedziela wciąż była szara i paskudna. Dlatego wziąłem się za kolejną  książkę, o której wiedziałem, że raczej nie należy do książek obfitujących