Antologia “Kierunek 3001”

Księżyc częściowo zasłania nasze piękne Słońce. Zdjęcie NASA. Źródło: https://flic.kr/p/pTPgqf

Księżyc częściowo zasłania nasze piękne Słońce. Zdjęcie NASA. Źródło: https://flic.kr/p/pTPgqf

Się czasem człowiekowi ręka na półce w bibliotece omsknie i wybierze książkę, której tytuł mu nic nie mówi, a jedyne co kojarzy to nazwisko Silverberg i imię Robert. Tak też u mnie było z antologią Kierunek 3001. Przykuło mą uwagę nazwisko Silverberga, oraz to, że pierwsze opowiadanie zostało napisane przez Haldemana. Na okładce jest jeszcze pan Jaccques Chambon francuski pisarz, którego nie kojarzę. Nie namyślając się wziąłem do domu. Parafrazując Juliusza Cezara “wziąłem, wypożyczyłem, przeczytałem”.

Continue reading

Dan Simmons “The Rise of Endymion” (“Triumf Endymiona”)

Taka graficzka przedstawiająca jedną z planet. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Taka graficzka przedstawiająca jedną z planet. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Dzień dobry! Ależ ten czas leci. Dawno mnie tu nie było. Patrzę wstecz na ten dziwny kwiecień i przerażony jestem, że tak bardzo zarosło to moje blogowe poletko.

Uwaga! Uwaga! Udało mi się skończyć cykl napisany przez Simmonsa. Powiem Wam, że lekko nie było. Ostatnia część to była dla mnie droga przez mękę. Niczym owa mityczna pielgrzymka na Hyperiona. Mękę na tyle jednak interesującą, że jakaś niewidzialna siła pchała mnie wciąż do przodu. Stroniczka za stroniczką. Czasem wolniej, lub bardzo wolno (zdecydowanie w środku powieści) czasem błyskawicznie (końcówka), ale jednak dobrnąłem. I powiem Wam szczerze, że po tej ostatniej części jestem pełen ulgi. Ulgi, że poznałem tę książkę, ulgi, że Simmons dość zgrabnie to wszystko połączył, ale też ulgi egoistycznej i mało nobilitującej, bo ulgi związanej z zakończeniem lektury.

Kolejna wizja Dzierzby aka Chyżwara aka The Shrike, Lord of Pain i kotecek. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

Kolejna wizja Dzierzby aka Chyżwara aka The Shrike, Lord of Pain i kotecek. Źródło: http://pennarellor.deviantart.com/art/Mare-Infinitus-355412492

A jedynym chyba powodem, dla którego skończyłem książkę, która przecież nie wciągnęła mnie tak jak poprzednie (przynajmniej te dwie pierwsze) było to, że ów niedokończony Endymion byłby niczym zadra pod skórą. Cały czas boleśnie obecny i wwiercający się w świadomość mą. Szepczący i kłujący, że może właśnie omija mnie przygoda życia.

Będę się streszczał – przygoda życia ominęłaby mnie gdybym nie przeczytał HyperionaUpadku Hyperiona. Jeśli chodzi o Endymiona i Triumf Endymiona mówić można jedynie (oczywiście w moim przypadku) o zaspokojeniu perwersyjnych wymagań dotyczących czytania książek.

Obiecywałem, że napiszę coś o wszystkich czterech. I napiszę, na pewno napiszę, ale nie teraz, nie teraz.

Dan Simmons “Endymion”

http://www.deviantart.com/art/Endymion-177967754

http://www.deviantart.com/art/Endymion-177967754

Udało mi się skończyć trzecią część cyklu Hyperion/Cantos. Krótko będzie, bo obiecałem Wam zbiorczy wpis o wszystkich czterech książkach. Trzeciej części nie czytało mi się aż tak dobrze jak poprzednich dwóch. Może wynika to z przeciążenia tematyką, objętością, a może duże znaczenie miał fakt, że Simmons w książce poszedł w bardziej przygodową konwencję. Niemal cała książka to opis wędrówki po planetach byłej Hegemonii, walki ze złowrogim Paxem i nieznanymi siłami Ciemności (oczywiście ja sobie tak te siły nazwałem).

Akcja dzieje się ponad dwieście lat po wydarzeniach opisanych w Hyperionie Upadku Hyperiona. Kosmos zasiedlony przez ludzi wygląda inaczej niż za czasów Hegemonii. Nie będę się rozpisywał. Napiszę Wam tylko o moim największym rozczarowaniu, które mię spotkało w Endymionie. Otóż brak jest owego opisu światów. Zaledwie napomknienia o losach ludzkiej cywilizacji po Upadku i zamknięciu portali, a przecież Simmons tak świetnie kreślił swoje wizje w dwóch poprzednich książkach. Why Dan? Dlaczego porzuciłeś ten sposób narracji na rzecz napakowanej akcją przygodówki… Trochę mi smutno, ale to tylko moje refleksje. Mimo braku tej bardzo ważnej rzeczy to wciąż historia jest na tyle wciągająca i interesująca, że bardzo chciałem książkę skończyć. I ją skończyłem. A ostanie strony połykałem. Czyli Simmons wciąż wciąga…

Dan Simmons “The Fall of Hyperion” (“Zagłada Hyperiona”)

Bardzo ładna wizualizacja Hyperiona. Źródło: http://www.deviantart.com/art/The-Hyperion-322041739

Bardzo ładna wizualizacja Hyperiona. Źródło: http://www.deviantart.com/art/The-Hyperion-322041739

To nie będzie żadna recenzja, chociaż obiecałem w poprzednim informacyjnym wpisie o Hyperionie, że jak skończę cykl to napiszę. “Hyperion” i „The Fall of Hyperion” to dylogia, więc mógłbym już coś skrobnąć o tych dwóch książkach, bo zdecydowanie większość wątków jest pozamykana, ale jestem w trakcie czytania “Endymiona” i jak skończę kolejną dylogię to napiszę o wszystkich czterech książkach. A te słowa, które teraz czytacie to znów wpis informacyjny. Żebyście wiedzieli, że żyję, że czytam. (Jakby kogoś naprawdę to interesowało).

Tak krótko – jest więcej smęcenia i poezji (w wykonaniu Sztucznej Inteligencji również), trochę więcej niekonsekwencji i fantastyczności, ale wciąż książka wciąga czytelnika niczym pewien europoseł dwie lampki wina (ale na pewno nie pozostawia po sobie tak żałosnego wrażenia). Także jest dobrze, a nawet bardzo dobrze.

Też całkiem ładna graficzka przedstawiająca statek Templariuszy. http://www.deviantart.com/?q=hyperion&offset=15

Też całkiem ładna graficzka przedstawiająca statek Templariuszy.
http://www.deviantart.com/?q=hyperion&offset=15

Dan Simmons “Hyperion”

Grafika z devianart. Wyobrażenie Chyżwara ( w oryginale The Shrike) użytkownika Synax444. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Pain-Elemental-158111913

Grafika z devianart. Wyobrażenie Chyżwara ( w oryginale The Shrike) użytkownika Synax444. Źródło: http://www.deviantart.com/art/Pain-Elemental-158111913

Gdybym miał opisać jednym zdaniem książkę Simmonsa to prawdopodobnie byłoby to “Ma chłop ROZMACH”. Rozmach, rozmach i jeszcze raz rozmach. Simmons w swojej książce wcisnął chyba wszystkie pomysły, klisze, wątki jakie napędzały i napędzają literaturę science – fiction. Podróże z prędkością światła, hibernacja, teleportacja, klonowanie, zabiegi przedłużające życie, terraformowanie planet, ludzkość tworząca wielkie międzyplanetarne imperium. Sztuczna Inteligencja, androidy, Wszechświatowa (dosłownie) Sieć informatyczna, portale do teleportowania, genetyczne modyfikacje, podróże w czasie, wielkie kosmiczne bitwy, strzały, bajery i ogromne lasery. Nosz kurwa wszystko! A to dopiero pierwszy tom za mną. 

Aha i jakim cudem ja tego w latach dziewięćdziesiątych nie przeczytałem to ja nie wiem.

Continue reading