A może by tak rzucić to wszystko…

Dziś krótko i z jednym zdjęciem:) Kiki się zastanawia czy czasem nie porzucić wielkomiejskiego życia i zaszyć się gdzieś w Bieszczadach. Przyznam się szczerze, że mnie też czasem takie myśli nachodzą. Miłego poniedziałku i owocnego tygodnia!

Też tak czasem mam.

Też tak czasem mam.

Zielone wzgórza nad Soliną i forfiter…

Pisałem o tym już rok temu we wpisie: Wakacyjnie. Mamy z przyjaciółmi taką naszą małą świecką tradycję i jeździmy nad Solinę. Jeździmy po to, aby wspólnie sobie popływać na wysłużonej DeZecie, pośpiewać (choć śpiewaniem nazywamy to tylko my). W tym roku wyjazd także się odbył i wszyscy zgodnie stwierdzili, że się udał.

Było wszystko co potrzebne do wspaniałego weekendu. Łódka, towarzystwo, piękna pogoda, wspaniałe bieszczadzkie krajobrazy i nawet forfiter się trafił:)

Piszę o tym dopiero teraz (choć działo się to w poprzedni weekend), bo jakoś tak wcześniej nie mogłem się zebrać. A przed nami ostatni wakacyjny weekend. Więc życzę wszystkim udanego ostatniego weekendu wakacji!

Tak jak przed rokiem – troszkę fotek z magią chwili:)

Forfiter na łódce

Forfiter na łódce

zimne i pyszne browarki

zimne i pyszne browarki

krajobraz soliński

krajobraz soliński

Wakacyjnie…

Uff.. dawno mnie tu nie było ale ostatnio jakoś tak nie mogę zebrać się by coś wysmażyć. Pewnikiem blokada psychiczna mię dopadła i trzyma. Niestety nie mam pojęcia cóż to może być? Osobiście postawiłbym na to, że już coraz mniej szarych komórek zostało pod czaszką. A te które cudem jeszcze się tam znajdują są zbyt zajęte utrzymywaniem całego organizmu przy życiu by mieć czas takie ekstrawagancje jak pisanie wpisów do bloga.

No ale w końcu jakoś znalazły pewne rezerwy i coś tam się urodziło pod kopułą. Ostatni weekend był mega sympatyczny! Prawdziwie wakacyjny i chilloutowy. Nie będę się rozwodził nad szczegółami, bo zbyt dużo się działo.

Powiem tylko krótko: Zielone Wzgórza nad Soliną, whisky na żaglówce, przyjaciele i szanty (chociaż za te ostatnie to raczej żadnej nagrody byśmy nie wygrali ale liczą się przecież chęci) :)

I choć Charlie do pływania i żeglowania podobno jest zbyt słabo foremny to chyba dałem radę!

Uwielbiam Bieszczady, to naprawdę moje ulubione polskie góry. Mógłbym chyba tam spędzić jakiś kawałek mojego życia. Niósłbym kaganek oświaty wśród Biesów i Czadów albo dzikich punków. Szkoda, że prawdziwych dzikich punków coraz mniej na tym świecie.

Troszku fotografii, które udało się ustrzelić, mam nadzieję, że oddadzą tzw. magię chwili :)

Jakaś tam żaglóweczka

Jakaś tam żaglóweczka.

Widok z Valkirii

Widok z Valkirii na Zielone Wzgórza

Żaglóweczki

Żaglóweczki