Cixin Liu „Ciemny las”

Ahoj! Kosmici i kosmitki! Jak tam Wasza podróż przez Wszechświat i jego tajemnice? Mam nadzieję, że wszystko gra! Ja wiem, że nudny się robię w tych moich powitaniach, ale ja naprawdę chciałbym żeby Wszystkim czytającym tego blogaska grało tak jak sobie tego życzą i tego pragną. Nic innego nie uszczęśliwiłoby mnie bardziej!

Ian Watson „Łowca śmierci”

Powitam Was tradycyjnym: jak się Wam żyje?! Jak się bawicie!? I też tradycyjnie mam nadzieję, że wszystko u Was cudnie płynie. Dzisiaj będzie o książce, którą wypożyczyłem z biblioteki w mym kochanym rodzinnym miasteczku przebywając tam na urlopie (a nie byłem tam na urlopie od laaaat). Czy pasowała na urlop? Czy zachwyciła? Czy wciągnęła? O tym dowiecie się niżej.

Cixin Liu „Problem trzech ciał”

Jak tam Wasze wakacje? Będę zadawał to pytanie do znudzenia… Moje jakoś w pracy znów mijają. I teraz będzie o książce, którą dosłownie wygrzebałem sprzed pół roku, bo wtedy ją przeczytałem. I tak to jest mój jęk dotyczący tego jak bardzo jestem w plecy :D Ale się zbieram…

Jacek Sawaszkiewicz „Wahadło”

Nadrabiam, nadrabiam :) Jest chwila oddechu to nadrabiam. A jest z czego. Jak tam Wam wakacyjny czas płynie? Mam nadzieję, że tak jak chcecie i tak jak sobie wymarzyliście. Dzisiaj o książce jednego z moich ulubionych pisarzy polskich. O czym możecie się przekonać klikając TU i TU i może TU.

Brian W. Aldiss „Lato Helikonii”

Witajcie najcudowniejsi moi czytelnicy! Czy zdajecie sobie sprawę ile czasu upłynęło od momentu, gdy ostatni raz Was nawiedziłem pisząc o książkach? Pewnie nie, ja też nie, ale nawet nie będę sprawdzał. Kliknijcie sobie w link o Wiośnie Helikonii i będziecie mieć odpowiedź.

Brian W. Aldiss „Wiosna Helikonii”

Dzień dobry, dzień dobry! Jak tam jutrzenka majowej swobody? U Was pięknie i ciepło? Czy raczej tylko ciepło? Czy raczej może leje? U mnie w Krakowie od kilku dni deszcz pada non stop padało. Nie jest za ciekawie. Dziś Wam opowiem o pewnym monumentalnym dziele pisarza, z którym nie do końca mi po drodze, a który wszak twórcą jest płodnym i jego wyobraźnia granic nie zna.

Harry Harrison „Krok od Ziemi”

Kolejny klasyk literatury science and fiction, od autora którego bardzo lubię i na którym z reguły się nie zawodzę. O czym możecie się przekonać Tutaj i Tutaj, a może tutaj. Harrison w mej świadomości czytelniczej istnieje od dawna. Już za szczenięcia przeczytałem chyba wszystkie Stalowe szczury, które były dostępne w miejskiej bibliotece, bo w szkolnej to raczej takich rzeczy człowiek nie uświadczył.

%d bloggers like this: