Uwaga! Uwaga! O książce będzie, którą przeczytałem byłem dawno, dawno temu. A w momencie, gdy klecę te słowa – Trump zrobił a’laskę putinowi i w sumie nie wiadomo na czym stoimy. Ja trzymam kciuki za Ukrainę i na pohybel ruskim okupantom.

A teraz będą przekopiowane jeden do jednego moje notatki z czytania książki Asimova. Uwaga!

Zacząłem. Wygląda na hard science fiction – Rotor – statek kosmiczny z ludźmi na pokładzie. Rotor leci do gwiazdy Nemezis. Opuszcza Układ Słoneczny. A dzieje się to w 2220 roku!

Ziemia jest zatłoczona, mnóstwo osiedli w kosmosie. Ogólnie ludzkość skłócona i wroga względem siebie – niby nic nowego, ale jakoś tak smutno, że przez dwieście lat nic żeśmy nie ogarnęli.

Jestem na setnej prawie stronie. Nic się nie dzieje, nie wciąga. Dwusetna strona – coś się zaczyna wreszcie dziać. Marlena z załogi ma parapsychiczne zdolności. Odkrywają planetę, na której teoretycznie można żyć. I kolejne lata mijają, a w 2225 (za dwieście lat) ludzi na planecie jest 8 miliardów i Ziemia ledwo zipie. Nie ogarniają. Ludzkość jest podzielona – osiedla kosmiczne są rasistowskie – jednolite etniczne. Białe, czarne, żółte, brązowe. A Ziemia w przeciwieństwie do nich jest wielokulturowa.

(Pamiętajcie, że jeden do jednego przepisuję moje notatki) Marlena jest prawie telepatką, a nikomu do głowy nie przyjdzie jakoś, żeby to sprawdzić skąd ona wie tyle rzeczy. Rys i opis ziemskiej historii bardzo, bardzo słabo – poza jakimiś tam katastrofami na przestrzeni dwustu lat.

(Uwaga – to mój zapis też). Jeżu jakie to było nudne, sztywne i kij w tyłku. Dopiero ostatnie 20 stron coś się działo. Ponad trzysta stron rozwijania akcji i kulminacja wydawała się całkiem obiecująca. A tu klops. Zasadnicza, mocno dydaktyczna, bez żadnej iskry. Słabe to było, a przecież ta przyszłość ludzkości wyglądała obiecująco.

Koniec notatek. Od razu Wam powiem, że mam takie wrażenia po lekturze jak w moich notatkach. Na pewno nie było to dzieło, które mnie porwało. Chociaż teoretycznie miało wszystko – hard sci-fi, całkiem dobrze wykombinowany świat (choć praktycznie niezmieniony w swej skostniałej zachodniej strukturze), ale czegoś mi brakowało. Nie będę tego polecał, bo naprawdę wydaje mi się, że może być za ciężkie dla początkujących, dla obeznanych pewnie znane.

Comments (1)

  1. Odpowiedz

    O rany :D Też czytałam dawno – i muszę powiedzieć, że bardzo słabo pamiętam. I to chyba nie jest ino kwestią upłyniętego czasu, bo niektóre Asimovy czytałam jeszcze dawniej, a pamiętam lepiej. W przypadku „Nemesis” aż musiałam zerknąć do własnych starych notatek :D I pełna zgoda, że trochę nie siadło. Z tego co widzę, zapisałam, że wizja świata bardzo mi się podobała, ale bohaterowie wypadli sztucznie, a ich dialogi to właściwie ciągła ekspozycja, a nie wiarygodne rozmowy.

Leave a comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Connect with Facebook

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.