„Rakietowe szlaki” – antologia

Lądowanie na Księżycu:) Grafika autorstwa Joe Chiodo, 1984
Lądowanie na Księżycu:) Grafika autorstwa Joe Chiodo, 1984

Zagłębiam się coraz bardziej w odmęty szaleństwa… Tfu! W otchłanie klasyki. Ostatnio zacząłem na poważnie zbierać książki. Na studiach nie miałem swego kąta (co roku z akademika trzeba było się wyprowadzać, także nie było gdzie tych książek zostawić) dopiero teraz, gdy nastąpiła mała stabilizacja (obym tego w złej godzinie nie wyrzekł) i w momencie gdy większość ludziów książek się pozbywa ja je zaczynam gromadzić:)

Harry Harrison „The Stainless Steel Rat” („Stalowy Szczur”)

Reklama trutki na szczury, ale nie takie stalowe. Źródło: https://flic.kr/p/5Hif6F
Reklama trutki na szczury, ale nie takie stalowe. Źródło: https://flic.kr/p/5Hif6F

“Młodości ty nad poziomy wylatuj, a okiem…” znacie to? Bo ja pamiętam tylko pierwszą zwrotkę tej “Ody…” a przecież uczyłem się jej na pamięć. Dlaczego zaczynam tak górnolotnie? Przywołuję postać Adama M., a w tytule wpisu wyraźnie napisałem, że będzie o “Stalowym Szczurze” Harry’ego Harrisona. Po prostu ponowna lektura tej książki z mej młodości wywołała u mnie smutną refleksję, dotyczącą sięgania po książki sprzed lat. Otóż młodość (mam na myśli młodość nastoletnią, bo młodość trzydziestoletnia to już coś innego) ma swoje prawa i swoje przywary. Jednym z praw jest prawo do zachwycania się rzeczami niekoniecznie, aż tak wartymi zachwytu.

William Tenn „Bernie Faust”

Kolejny klasyk science – fiction. Nie wiem co się ze mną dzieje. Może dojrzałem? Nie, to na pewno nie ma nic wspólnego z dojrzałością. Na pewno nie w moim wydaniu. Chyba raczej postanawiam nieświadomie nadrobić braki w elementarnej znajomości literatury science – fiction. Dobra, dajmy temu pokój i przejdźmy do książki, którą skończyłem czytać.

Henry Kuttner „Pułapka czasu”

Rozmowy z bukinistami przy krakowskim dworcu owocują bardzo często: a)      Opróżnieniem i tak już pustego portfela b) Ciekawymi książkami, które człowiek przytaszczy do domu c) Chęcią powrotu i jeszcze większego opróżniania portfela, który niestety nie działa jak magiczna sakiewka, w której złoto nigdy się nie skończy  Tak było ze mną ostatnio i przyniosłem do domu

Philip K. Dick „Trzy stygmaty Palmera Eldritcha”

Philip K. Dick "Trzy stygmaty..."
Philip K. Dick „Trzy stygmaty…”

Greetings Ziemianie! Dziś nie będzie klasyki dziewiętnastowiecznej tylko coś znacznie bliższego naszym czasom, choć również zaliczane do klasyki, ale gatunku science – fiction! „Trzy stygmaty…” to według najzagorzalszych fanów  s-f absolutne must known! Wpadła mi w łapki zupełnie przez przypadek i mając świadomość, że kiedyś w zamierzchłych czasach już ją przeczytałem, postanowiłem rozwiać mgłę wspomnień i lekturę sobie odświeżyć. Philip K. Dick to Guru dla wielu miłośników s-f. Jego książki i opowiadania zdobyły wiele nagród, stały się ikonami oraz podwalinami literatury science – fiction. Choć jego dzieła mogą i są uznawane za typowe dla gatunku, nie znajdziemy tutaj zbyt wiele tak zwanej hard s-f. Dick skupia się bardziej na surrealistycznym ukazaniu rzeczywistości, którą ciężko jednoznacznie sklasyfikować i określić.

John Scalzi „Wojna starego człowieka”

Będzie krótko bo i książeczka też do za długich nie należała. Kosmos, wojna, obrzydliwi obcy, dla których ludzie to przysmak! Napierdalanka po wszystkich planetach naszej galaktyki. Ludzkość walcząca o dominację w kosmosie, kolonizacja planet, eksperymenty genetyczne. Śmierć, krew, flaki i seks! Dużo seksu! Ale jeszcze więcej humoru, sarkazmu i czystej radochy z lektury. To jest