Ursula K. Le Guin “Czarnoksiężnik z Archipelagu”

A tu czarnoksiężnik z krainy Oz :) Źródło: https://flic.kr/p/ovrG3P

A tu czarnoksiężnik z krainy Oz :) Źródło: https://flic.kr/p/ovrG3P

I dalej mój licznik przeczytanych książek jest znacznie większy od tych opisanych. Dlatego zaciskam zęby i piszę. Z tym zaciskaniem zębów oczywiście przesadzam, ale moje podejście do systematyczności można określić eufemizmem, że się staram, ale mi nie wychodzi.

Walczący bohater. Źródło: https://flic.kr/p/ots5fs

Walczący bohater. Źródło: https://flic.kr/p/ots5fs

Twórczość Pani Le Guin możecie znaleźć u mnie na blogu znaleźć TUTAJ i TUTAJ i jeszcze TUTAJ, aha i jeszcze TUTAJ i czekajcie, ale też jest TU i kliknijcie sobie TU. Doszło nawet do tego, że w pewnym momencie zacząłem opisywać książki Le Guin wierszem (to przepaliły mi się styki w mózgu). Także coś tam Le Guin kojarzę.

A tu taki rysunek diaboła chyba, albo złego czarnoksiężnika, też z "Czarnoksiężnika z krainy Oz". Źródło: https://flic.kr/p/orDt8U

A tu taki rysunek diaboła chyba, albo złego czarnoksiężnika, też z “Czarnoksiężnika z krainy Oz”. Źródło: https://flic.kr/p/orDt8U

Niestety nie mogłem sobie wyraźnie przypomnieć czy czytałem wcześniej Czarnoksiężnika…, ale w trakcie lektury okazało się, że jednak czytałem. Coś tam się z mroków pamięci zaczęło wyłaniać. Nie wiem za bardzo co mogę nowego opowiedzieć o powieści, która określana jest wzorcem z Sevres (oczywiście pamiętam o Tolkienie) jeśli chodzi o powieści fantasy tego typu, oprócz tego, że coś z tym wzorcem, moi drodzy, jest na rzeczy.

Książka Le Guin obfituje w takie ilości archetypów, motywów, wątków wykorzystywanych w wielu późniejszych książkach z gatunku fantasy, że ten konglomerat ma w sobie potężną moc urzekania. Zaklęcia, magowie, szkoły magów, sama magia, smoki, wojna, podróż, zupełnie fantastyczny świat w sztafażu z epoki średniowiecza, tajemnicze siły, bogowie, istoty, potężna moc, starożytni mędrcy i wiele, wiele innych. Z tej studni można czerpać i czerpać i opowiadać od nowa kolejne niesamowite i przecudowne historie.

Oczywiście autorka nie przecierała szlaków i podobne opowieści zostały napisane już wcześniej, ale być może jej dzieło stworzyło pewną uniwersalną formułę, która się świetnie sprawdza.

Czyżby to była książka do uprawiania czarnej magii? Czy raczej podręcznik astronomii Źródło: https://flic.kr/p/ov6YFR

Czyżby to była książka do uprawiania czarnej magii? Czy raczej podręcznik astronomii Źródło: https://flic.kr/p/ov6YFR

Książka jest napisana prostym, przyjemnym językiem. Ma swój rytm – co prawda niezbyt szybki, niezbyt gwałtowny, ale ten rytm dodatkowo buduje nastrój. Za dużo się nie dzieje, wszystko płynie w swoim własnym tempie.

Historia Geda (Duny), którego przyszłość na jednej z wysepek Ziemiomorza wygląda raczej niezbyt pociągająco – wypasanie owieczek, aż do usranej śmieci, ewentualnie ożenek z inną pasterczką (dobrze, że nie owieczką) i spłodzenie kolejnych pokoleń pastuchów. Otóż na szczęście, albo na nieszczęście (wszystko zależy od perspektywy) Ged okazuje się mieć zdolności magiczne. Wychowywany najpierw przez ciotkę wiedźmę, która wyczuła w nim talent do operowania magią, trafia później pod opiekę bardziej doświadczonego maga. i tu zaczyna się droga Geda, czy też raczej Krogulca do splendoru, chwały, mądrości i potęgi.

Ged miał przyjaciela i było to zwierzątko. A tutaj zwierzątka lecą w kosmos. Źródło: https://flic.kr/p/7TMupS

Ged miał przyjaciela i było to zwierzątko. A tutaj zwierzątka lecą w kosmos. Źródło: https://flic.kr/p/7TMupS

Książka Le Guin to uniwersalna historia o walce dobra ze złem, o tym, że to co najgorsze może czaić się w nas samych i trzeba się z tym najgorszym dosłownie i w przenośni wziąć za bary.

To też historia trochę o dorastaniu, trochę o przyjaźni, trochę o miłości. Co prawda z mojej perspektywy trzydziestolatka te kwestie poruszone są w dość naiwny i prosty sposób, ale dla młodego czytelnika historia Geda wydaje mi się być w sam raz. Jedynym minusem w odbiorze książki przez nastolatków (bo tak zacząłem postrzegać Czarnoksiężnika… – jako lekturę dla dorastającej młodzieży – nie wiem dlaczego wcześniej myślałem, że to książka dla dorosłych) to dość wolne tempo narracji. Rozmawiając z młodymi czytelnikami u mnie w bibliotece o Czarnoksiężniku… dowiedziałem się, że to właśnie nuda jest głównym zarzutem wobec książki. No cóż…

A czy taka budowla mogła powstać w szkole magów? Źródło: https://flic.kr/p/K6R8r5

A czy taka budowla mogła powstać w szkole magów? Źródło: https://flic.kr/p/K6R8r5

Ja osobiście tej nudy nie odczuwałem, ale wspominałem o niespiesznym rytmie, który książka posiada i być może ten rytm, ten brak wybuchów i fajerwerków może tę młodzież trochę odstraszać, ale zapewniam Was, że gdy już któreś z tych dzieciaków (bo to są wciąż dzieciaki, albo niech będzie młodzi dorośli), gdy któreś z nich wsiąknie w Czarnoksiężnika… absolutnie się w książce zanurza. I stają się fanami.

Miło było sobie odświeżyć lekturę, bo naprawdę zapomniałem z niej niemalże wszystko (oprócz ogólnego wrażenia). Miło jest też wiedzieć, że Czarnoksiężnik… wciąż czytany jest. Polecać tej książki raczej nie ma sensu dlatego, że sama w sobie jest legendą, ale dla zasady powiem, że warto, warto ją znać.

2 thoughts on “Ursula K. Le Guin “Czarnoksiężnik z Archipelagu”

  1. Mhm. Sama sobie niedawno odświeżałam cały cykl, myślałam, że już nikt o nim nie pisze, a tu jednak!
    Powiem Ci, że przy słuchaniu (miałam audiobooka), ta nieśpieszna narracja jeszcze zyskuje, można się tak zasłuchać, że trudno wyjść z Ziemiomorza.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook