Odjazdowy Bibliotekarz 2016 w Krakowie

Zapraszam!

Zapraszam!

Dzień dobry! Ja jak zwykle w tempo, jak zwykle na ostatnią chwilę, ale chciałbym Was zaprosić na kolejną edycję Odjazdowego Bibliotekarza! Czyli świetną akcję, która ma na celu promocję bibliotek, bibliotekarzy, książek, rowerów, zdrowego trybu życia, radości, wolności i wszystkiego co dobre! Oraz oczywiście ma za zadanie integrację środowiska bibliotecznego, które wbrew pozorom nie jest jednorodnym środowiskiem i bibliotekarze są różni, przeróżni, ale Odjazdowi Bibliotekarze zapraszają wszystkich, którzy chcą się do nas przyłączyć:)

Continue reading

Odjazdowy Bibliotekarz w Krakowie anno Domini 2015

Ta dziewczynka już od dłuższego czasu pracuje nad swoim rowerem.

Ta dziewczynka już od dłuższego czasu pracuje nad swoim rowerem.

Heloł! Dla Wszystkich, którzy czytają mojego bloga powinien być znanym fakt, że na rowerze jeżdżę, poruszam się, przemieszczam cały czas. Zarówno do pracy, jak i po pracy. W deszczu, w śniegu, w słońcu i w chmurach. Nic więc dziwnego, że od kilku lat organizuję Odjazdowego Bibliotekarza w Krakowie, czyli akcji wymyślonej w Łodzi przez Paulinę Milewską. Z roku na rok akcja nabiera rozmachu i chciałbym Was moi drodzy czytelnicy, którzy mieszkacie w Krakowie i okolicach zaprosić serdecznie do wzięcia udziału:)

Continue reading

Rower w Krakowie

Czytam sobie na gazecie.pl list jakiegoś rozżalonego rowerzysty, że mu piesi wchodzą na ścieżki rowerowe i łamią przepisy drogowe. I że nie powinno być takich sytuacji. Ja sam poruszam się po grodzie Kraka rowerem właśnie – tam gdzie mogę jeżdżę po ścieżkach tam gdzie nie mogę jeżdżę po chodniku. Tak właśnie – jeżdżę po chodniku. Z tym, że wszystko opiera się o zwykłą ostrożność, uprzejmość i zrozumienie. Jadąc po chodniku nie gnam jak szalony, nie dzwonię na pieszych, którzy mnie blokują tylko grzecznie proszę o ustąpienie miejsca. Ludzie wtedy naprawdę zupełnie inaczej reagują. Wolę narazić się pieszemu niż kierowcy samochodu. Zastanawiam się czy ten gościu co napisał ten list ma czyste sumienie. Ja przyznaję się bez bicia – łamię przepisy ruchu drogowego w sytuacjach kiedy uważam, że znacznie lepiej będzie ominąć coś, wyprzedzić czy skrócić sobie drogę niezgodnie z przepisami. Naprawdę wszystko rozbija się o logikę i zwykłe rozeznanie w sytuacji – bo gdyby tak naprawdę człowiek chciał jeździć według przepisów, które czasami są naprawdę durne i zupełnie nieprzystające do rzeczywistości to rower wcale nie byłby lepszym środkiem lokomocji. Konkluzja jest prosta – rowerzyści nie krzyczcie na pieszych, piesi starajcie się zrozumieć rowerzystów w końcu wszyscy chcemy tylko przedostać się z punktu A do punktu B.

Pozdrówki i do zobaczenia na szlaku, ścieżce, jezdni, chodniku czy co tam kto woli