Richard Morgan “Modyfikowany węgiel”

Nożyczki do pazurów kotów pewnie z Chin (nieużywane), książka po polsku, oryginalnie z UK,. korkociąg z Polski, taśma z Chin, podkładka z Poznania, kubek z Krakowa, herbata z Indii.

Ahoj, ahoj! Dziś będzie o książce, którą przeczytałem byłem, tylko dlatego, że Netfliks wypuścił serial będący luźną (podobnież) adaptacją tej powieści.

I gdy oglądałem zwiastuny serialu stwierdziłem, że trzeba będzie poznać książkę, aby później z czystym sumieniem oglądać dzieło Netfliksa. Uważam, że dobrze zrobiłem.
A najlepsze jest to, że książkę skończyłem czytać na początku marca! I nie miałem czasu do tej pory, ani o niej napisać, ani obejrzeć serialu (chlip, chlip).

Z racji tego, że główny bohater cyklu Takeshi Kovacs pochodzi ze Świata Harlana, w którym dominuje kultura japońska to dzisiejszy wpis będzie ilustrowany grafikami japońskimi z Domeny Publicznej z flickr.com

Zacznę od tego, że nie słyszałem o książce wcześniej niż przed informacją o tworzeniu serialu. Bardzo krótkie szperanie (kłania się lenistwo) po światowej sieci teleinformatycznej pozwoliło mi ustalić, że książka ukazała się w roku 2002, a już
w 2003 ukazało się polskie tłumaczenie. Zaryzykuję stwierdzeniem, że nie okazało się hitem (chociaż mogę się mylić – ja siedziałem wtedy raczej na studiach w skryptach, książkach i kserówkach).

Wracając do książki – kurczę dobre to było. Cyberpunk niemalże klasyczny, ale jednak inny. Mocny, brutalny, krwawy i przede wszystkim z bardzo interesującym pomysłem na świat i przyszłość.

Naprawdę ładne te widoczki. Ciekawe czy tak wygląda Świat Harlana.

Morgan porusza ciekawy sposób na osiągnięcie nieśmiertelności – każdy człowiek po urodzeniu ma wszczepiany stos korowy, który przechowuje jego świadomość, jeśli ktoś umrze, a stos korowy nie zostanie zniszczony może się wgrać do nowego ciała (sztucznego, klonowanego, prawdziwego, genetycznie zaprojektowanego) wszystko zależy od zasobności portfela. Jeśli jesteś bogaty możesz sobie cały czas zmieniać ciała na młodsze, możesz żyć non stop, możesz co chwila aktualizować swoją pamięć, by być na bieżąco. Jeśliś bidok to przeżyjesz swoje życie, stos trafi do przechowali i może po kilkudziesięciu latach państwo da Ci jakiś klon z przydziału. A jeśliś jest kryminalista to możesz nawet nie wyjść z więźnia przez kilkadziesiąt pokoleń.

A może to jakiś niecny bogacz po latach używania jednej powłoki się zwyczajnie zestarzał?

Jest 26 wiek i nasz gatunek rozpełzł się był po galaktyce i wszystko to dzięki transferowi osobowości do tak zwanych powłok. Niestety jak to bywa z naszym gatunkiem zamiast nieść pochodnię humanitaryzmu, dobroci, wspólnoty to nawet posiadając tak nowoczesną technologię, która jest niczym magia ludzie pogrążają się w wojnach religijnych, handlowych, polityka jest tak samo brudna jak teraz, a partykularne interesy czasem powodują anihilację całych planet. Mroczne to bardzo.

Dlatego, że książka mroczna to grafiki piękne. Tak na przekór.

Jednocześnie na Ziemi, która twardą ręką trzyma władzę nad swoimi koloniami wciąż dobrze się mają bogacze, z tymże niektórzy żyją już po kilkaset lat! A to wszystko dzięki pieniądzom i stosom korowym. Wizja o tyleż przerażająca co niesprawiedliwa, ale tutaj akurat moje idealistyczne spojrzenie na świat się kłania, bo książka potwierdza tylko moje czarnowidztwo – za jakiś czas bogaci będą żyć może nie wiecznie, ale dłuuuugo, a plebs będzie się kłębił na dole wiodąc marny, krótki i bolesny żywot. Nic się nie zmienia, ale jednak śmierć do tej pory była sprawiedliwym rozwiązaniem czy to dla bidoka czy dla bogacza. Za niedługo może już tak nie być moi drodzy.

Ślicznie jest. Tak pięknie jest.

Wracając do książki nie będę Wam opisywał fabuły, opowiem Wam o tym co mnie zafascynowało – przede wszystkim nieśmiertelność. Nieważne w jakiej formie, ale na Boga to jest NIEŚMIERTELNOŚĆ. To zagadnienie, ta tematyka pobudza we mnie krążenie, a myślenie o życiu wiecznym, które jest życiem doczesnym to dla mnie temat do puszczania wodzy fantazji. W książce nieśmiertelni bogacze pokazani są jako zdeprawowani, zgnili moralnie, wypaleni i znudzeni życiem potwory – dlaczego bogacze i ludzie władzy muszą tacy być? Czy jeśli osiągnie się pewien poziom bogactwa, odpowiedni poziom władzy zaczyna człowiekowi odpierd***ć i trzeba czynić ohydne rzeczy, żeby poczuć, że się żyje?Tak w naiwności swej wołam do Ciebie Panie?! Ja w tym momencie mojego życia mogę powiedzieć, że mnie to by nie spotkało, ale mówię też tak dlatego, że ani bogactwa ani władzy się nie spodziewam :D

Przecudny kolaż :) Czy tam mozaika.

Drugą rzeczą to fakt, że ludzkość zdobyła wiele światów i naprawdę prowadzi ekspansję galaktyki. Dzięki stosowi korowemu możliwe jest (choć drogie) podróżowanie na różne światy – trzeba oczywiście mieć ciało, które można wynająć na miejscu. Jeśli ma się środki – możliwości są nieograniczone.

Wirtualna Rzeczywistość – idealna, nie odróżnialna od świata realnego. Można w niej robić wszystko. Można w niej przeżyć całe życie, a w świecie realnym zajmie to kilkanaście minut. Można też wprowadzić kogoś do WR i torturować go na sposoby, które się nawet największym sadystom nie śniły. Zniszczy się jego psychikę, ale nie naruszy się ciała.

Och jakie cudne kwiatuszki.

Genetyka, modyfikowane ciała – klonowanie, wzmacnianie ciał różnymi wszczepami, projektowanie ludzi od samego początku. To wszystko potrafimy zrobić. Klony hodowane na zamówienie, wojownicy projektowani tylko i wyłącznie do walki.

SI – sztuczne inteligencje, które są autonomiczne i uznawane za osoby. I zarządzają całymi budynkami (na przykład hotele). Wiele z nich wymknęło się spod kontroli podczas wojen korporacyjnych (chciałbym poczytać o tym szerzej), a te które przetrwały to stare wygi i niczym się ich nie zastraszy.

Orzeł wylądował.

Narkotyki – ogromna ilość substancji, które robią wiele różnych rzeczy z człowiekiem. Od przyspieszaczy reakcji, przez narkotyki wzmacniające siłę, zmieniające świadomość, nastrój za pomocą fal, w końcu po narkotyki empatyczne, które podczas seksu sprawiają, że czujemy/stajemy się partnerem/partnerką.

I zatrzymam się tutaj na chwilę – naprawdę ludzkość w 26 wieku potrafi czynić cuda.
I co z tymi cudami robi? No kur*a nic. Dalej jest bida, dalej jest czarny rynek, dalej jest zło. Zresztą co ja tam pierdzielę sam żyję w dwudziestym pierwszym wieku, gdzie też mamy cuda, a wciąż spora część ludzkości żyję w nędzy, głoduje, umiera, jest zabijana lub zabija w wojnach religijnych, mafijnych i innych. Więc może słusznie Morgan wykoncypował, że nawet najbardziej zaawansowana technologia i NIEŚMIERTELNOŚĆ dla każdego (oprócz katolików) nic nie zmieni w naturze człowieka. A wręcz przeciwnie – chociaż doświadczasz bólu przy umieraniu to wiesz, że jednak masz szansę na odrodzenia. I w tym świecie największą zbrodnią jest nieodwracalne zniszczenie stosu korowego, czyli prawdziwe zabójstwo.

A tu taki diaboł na koniec i to bynajmniej nie japoński.

To była wciągająca lektura, w której momentami wydawało się, że jest za dużo grzybków w barszcz, ale Morgan jakoś to poskładał do kupy. Pojawiło się w tej książce tyle wątków, że znów starczyłoby na obdzielenie kilkunastu autorów dobrym materiałem na książki. Polecam gorąco.

11 thoughts on “Richard Morgan “Modyfikowany węgiel”

  1. A ja widziałam najpierw serial i teraz rozglądam się za książką. Z tego, co napisałeś, wnioskuję, że scenarzyści dość mocno oparli się na powieści. Wątek SI również w serialu nie był szczególnie pogłębiony, podobnie jak kwestia kosmicznej ekspansji. Ale generalnie całkiem dobra produkcja.

        • Przede wszystkim należy pamiętać, że książka i film to dwa całkiem różne media. Ludzie będą je, oczywiście, porównywać (sam to robię!), ale książka “rysuje” całkiem inny obraz w głowie każdego czytelnika, podczas gdy film – nie. Dlatego właśnie (na ogół) wolę książki. Bo mam dla siebie swoją własną, niepowtarzalną wersję książkowej rzeczywistości.

          • Lepiej bym tego nie ujął. Ale czasem jest tak, że najpierw człowiek obejrzy film, a później się dowie, że była książką. Ja tak miałem z “Forrestem Gumpem”, którego chyba widzieli wszyscy, a niewielu wie, że jest książka i książka jest tysiąc razy ciekawsza od filmu, a przecież film tez jest świetny!

  2. Napisałem niedawno recenzję wszystkich trzech części tej książki, jeszcze nie opublikowałem (pojawi się za tydzień, w czwartek). Ale już mogę zdradzić, że wg mnie czym dalej, tym gorzej. Pierwsza część wyrywa z butów, druga jest w miarę, a trzeciej nie udało mi się skończyć.

  3. Przyznaję, że ja o książce także usłyszałem za sprawą serialu i również planuję po nią sięgnąć. Podoba mi się ten raczej pesymistyczny wydźwięk powieści, bo przecież faktycznie, rozwój techniczny naszej cywilizacji nadal gna do przodu na złamanie karku. Uzyskujemy coraz bardziej wyrafinowane i złożone technologie, ale w niczym nie wpływa to na odwieczne problemy, z jakimi boryka się ludzkość. Nadal występują ubóstwo, głód czy szeroko rozumiane “zło”.

  4. Pingback: Walter Jon Williams "Okablowani" | Blog Charliego Bibliotekarza

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Connect with Facebook